wtv.pl
publicystyka (1)

Jakub Kaminski/East News

Hartman: Tusk potrzebuje pomocy

8 Lipca 2021

Autor tekstu:

Jan Hartman

Udostępnij:

Powrót Donalda Tuska może być wszystkim, a może być i niczym. Kaczyński liczy zapewne na to, że sprawa rozejdzie się po kościach. Konkretnie oznaczałoby to, że Donald Tusk wchodzi do gry i spala się w walkach o przywództwo „na opozycji”, a w ostatecznym rozrachunku Platforma zyskuje kilka punktów w sondażach.

Zajęta rywalizacją pomiędzy Tuskiem, Trzaskowskim i Hołownią, z asystą Czarzastego i Kosiniaka-Kamysza, opozycja będzie niezdolna do zawiązania przekonującej koalicji i wygrania wyborów, co pozwoli PiS i jego akolitom na jakiś czas utrzymać władzę oraz uniknąć spotkań z prokuratorami i sędziami. Ryzyko takiego scenariusza jest niemałe, bo Tusk ma w obozie demokratycznym więcej wrogów niż przyjaciół. Ich defetyzm, łącznie z kanonadą propagandową TVP, może wywołać efekt społecznego zniechęcenia do osoby byłego premiera – tym bardziej, że dobre kilka milionów Polaków wprost Tuska nienawidzi, i to nienawiścią równie gorącą, jak ta żywiona przez inne kilka milionów w stosunku do Jarosława Kaczyńskiego.

Scenariusz ze „spalającym się” Tuskiem jest prawdopodobny, jakkolwiek z pewnością sam zainteresowany umie to prawdopodobieństwo racjonalnie oszacować. I bodajże oszacował jako niezbyt wielkie, skoro jednak zdecydował się na powrót i ostateczne starcie z Kaczyńskim. To dobra wiadomość, bo możemy zakładać, że Tusk dysponuje badaniami i sondażami, a także ekspertyzami specjalistów od marketingu politycznego. Skoro z tych badań wszyło, że warto spróbować, to pewnie należy to przyjąć do wiadomości. W końcu oni wiedzą lepiej. Tym bardziej, że Tusk rzucił na szalę nie tylko cały swój dorobek i autorytet (przez co ewentualna przegrana byłaby dla niego klęską osobistą), lecz ponadto zrezygnował (lub będzie musiał zrezygnować) z brukselskiej pensji. Nie jest to sprawa błaha – rzadko się zdarza taki gest.

A jaki jest scenariusz najbardziej pozytywny? Ano taki, że Tusk niczym ranny byk wściekle zaatakuje. Zrobi porządek w partii, obejmie autorytarne przywództwo na czas wojny, zepchnie Hołownię i opozycję wewnątrzpartyjną do narożnika i wymusi zawarcie szerokiej koalicji pod swoim przywództwem. W rezultacie wygra wybory i przeprowadzi to, czego poniechał przed laty – doprowadzi do ukarania przestępców funkcjonujących pod polityczną osłoną wspieranej i finansowanej przez nich partii. A skala politycznej gangsterki jest niebywała. Nie to zresztą jest najważniejsze, bo korupcja, a nawet samo niszczenie demokracji i gwałt na sądownictwie oraz mediach, nie stanowią takiego zagrożenia dla kraju, jak ujawniane w kolejnych śledztwach dziennikarskich głębokie powiązania reżimu PiS i jego prominentnych przedstawicieli oraz przyjaciół z agenturą rosyjską. Sam Tusk utracił władzę z powodu podsłuchów zorganizowanych przez pisowskich dekowników w służbach i ich przyjaciół z KGB. Sam Kaczyński, jak się okazuje, był przez półtora roku prowadzony przez Rosjan, nie mówiąc już o Macierewiczu i Rydzyku, którzy zdają się wręcz zawodowcami w roli agentów wpływu. Czy Tusk odważy się to ruszyć? Cóż, skoro nazywa już reżim PiS złodziejami, to jest nadzieja, że powie Polakom, że są również zdrajcami.

Niestety, najlepsze scenariusze rzadko się sprawdzają. Rozsądek i umiar skłaniają do tego, by swoje nadzieje ograniczyć po prostu do zwycięstwa koalicji opozycyjnej w wyborach, w wyniku którego powstanie rząd zdolny i chętny do naprawienia państwa oraz częściowego przynajmniej (na ile to w ogóle możliwe) powrotu do struktur politycznych demokratycznego Zachodu. A jeśli będzie temu towarzyszyć kilkadziesiąt procesów, w wyniku których choć paru przestępców zostanie ukaranych, to i tak nieźle.

Żeby spełnił się choćby taki umiarkowany scenariusz, niezbędna będzie pomoc i zaangażowanie tych, którzy w Donalda Tuska wierzą. Zarówno polityków, jak i opinii publicznej. Bez wyraźnego, osobistego poparcia Tusk nie będzie w stanie pokonać oporu klasy politycznej. Osobiście doradzałbym mu iść „na ostro”, bo tylko silne emocje i silne przywództwo może doprowadzić do przekroczenia masy krytycznej, pozwalającej koncentrować wokół własnej osoby i partii realny projekt polityczny obalenia Kaczyńskiego i odzyskania Polski z rąk politycznych gangsterów.

Podobne artykuły

Opinie

Szumlewicz obnaża paradoksy kościoła. "Bezbożnik" to książka nie tylko dla ateistów

Czytaj więcej >

Opinie

Szumlewicz: KPO – stracona szansa

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Szumlewicz: Wyzysk polskich opiekunek w Niemczech

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Śpiewak: Prawdziwy plan depopulacji Polski

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Hartman: Przed kim klęczy Polak?

Czytaj więcej >
wtv.pl

Opinie

Prima Aprilis: nie wszystkie żarty są śmieszne. A niektóre bywają krzywdzące

Czytaj więcej >