wtv.pl
publicystyka

ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Hartman: Co robić z takim Terleckim?

11 Czerwca 2021

Autor tekstu:

Jan Hartman

Udostępnij:

Gdy przed kilkoma dniami wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, „w cywilu” profesor historii na Uniwersytecie Jagiellońskim, obraził prezydent-elekt Białorusi Swiatłanę Cichanouską, rozpętała się burza. Koalicja Obywatelska razem z SLD złożyły do tzw. laski marszałkowskiej wniosek o jego odwołanie. Niemało już było podobnych wniosków, więc rezultat jest łatwy do przewidzenia. Na którymś z kolejnych posiedzeń Sejmu, po krótkiej pyskówce odbędzie się głosowanie, w wyniku którego Terlecki zachowa swoje stanowisko, wraz z przysługującym samochodem służbowym i sekretarkami. Zgadywać można tylko kolor kwiatów w bukiecie wręczonym – zgodnie ze starą tradycją – „ocalonemu” politykowi.

No, może tym razem zdarzyć się, że jacyś posłowie z partyjek satelickich PiS wstrzymają się od głosu albo nie przyjdą na głosowanie, ale co do ostatecznego wyniku, to możemy być spokojni. Gowin ani Ziobro nie będą robili awantury i ryzykowali kryzysu politycznego, gdy samodzielny start w ewentualnych wcześniejszych wyborach wedle wszelkiego prawdopodobieństwa pozostawiłby ich poza Sejmem. A swoją drogą i tak osiągnięto dużo, skoro biedny Terlecki musiał napisać jakiś pokrętny, niby to pojednawczy list do Cichanouskiej, będący w istocie paszkwilem na PO. Pani Prezydent-elekt musiała się bardzo zdziwić polskim obyczajom dyplomatycznym. Ostrzeganie przez władze przybywających do ich kraju zagranicznych polityków przez opozycją to standardy egzotycznych satrapii, a nie europejskiej demokracji. Tak czy inaczej, zmuszono Terleckiego do upokarzającej czynności tłumaczenia się przez jakąś młodą kobietą.

Upokorzenie to musiało być znaczne, bo wedle wszelkiej wiedzy Ryszard Terlecki już w młodości odznaczał się hippisowsko-maczystowskim stosunkiem do kobiet, typowym dla wschodnioeuropejskiej, siermiężnej odmiany amerykańskiej kontrkultury lat 60. Jego ekscesy pamiętane są w Krakowie do dziś, stanowiąc rodzaj miejskiej legendy. No, ale to było bardzo dawno temu. Niestety, w latach dojrzałych Terlecki postanowił przerzucić się na pozycje ultrakatolickie, co wspaniale ułatwia karierę w mieście od czasów II wojny światowej podzielonym pomiędzy jedzących sobie z dzióbków komunistów i klerykałów. Nic dziwnego, że w pewnym momencie powstały warunki dla kariery politycznej, obejmującej pewne gratyfikacje. To casus Terleckiego, Legutki, Ziobry, Gowina. Chłopaki „poszły w Kościół”, jak ogary w las. A jak w Kościół, to i w PiS. Kraków może produkować takich taśmowo. Wszystko w czarnych rękawiczkach, by tak rzec.

Służba u Kaczyńskiego wymaga absolutnej lojalności oraz wzięcia na siebie pewnego zadania. W przypadku Terleckiego zadaniem jest ni mniej, ni więcej, tylko chamstwo. Cała działalność Terleckiego sprowadza się do ordynarnych, pełnych pogardy wypowiedzi, szkalujących obrońców demokracji i praworządności, szydzących z obywatelskich protestów i gloryfikujących najbardziej haniebne czyny Kaczyńskiego, Kościoła i reżimu. A wszystko to w charakterystycznym wzgardliwie pyszałkowatym stylu dobrotliwego pana-chama. Stylu skrajnie protekcjonalnym i tą swoją protekcjonalnością tym bardziej bezczelnym.

Mam wątpliwości, czy jest sens składać wnioski o odwoływanie tego rodzaju polityków. Przecież Terlecki ma w swoim bogatym dorobku setki chamskich wypowiedzi i uczynków w roli wicemarszałka Sejmu. Koncentrując się na tweecie atakującym Cichanouską (a jednocześnie PO) opozycja w jakiś sposób unieważnia, a co najmniej kwituje lub uznaje za mniej skandaliczne wcześniejsze ekscesy Terleckiego. To nieelegancko w stosunku do osób szkalowanych wcześniej przez tego rozbisurmanionego grubianina. Ponadto składanie wniosku o odwołanie polityka z jego funkcji oznacza, że wcześniej uznawało się pełnienie jej przez daną osobę za legitymizowane. Tymczasem Terlecki wielokrotnie naruszał regulamin Sejmu i jest członkiem ekipy, która z racji notorycznego łamania konstytucji i innych praw dawno już straciła prawną i moralną legitymację do rządzenia. Moim zdaniem zamiast składać wnioski o odwoływanie marszałków i ministrów, lepiej przypominać nieustannie, że ten rząd jest od dawna nielegalny, a jego miejsce jest na ławie oskarżonych. Ale co zrobić, skoro to wszystko w gruncie rzeczy są koledzy?

Jan HartmanAutor

Profesor nauk humanistycznych. Filozof i bioetyk.

Chcesz się ze mną skontaktować?

Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: wtv@iberion.pl

Podobne artykuły

Opinie

Śpiewak: Sex work, czyli mrówki głosują na partię mrówkojadów

Czytaj więcej >

Opinie

Śpiewak: Cywilizacja śmierci w państwie na niby

Czytaj więcej >

Opinie

Szumlewicz: Lewica nie powinna kolaborować z TVP

Czytaj więcej >

Opinie

Staśko: Dlaczego wspieram kobiety, które ujawniły sprawców przemocy, choć jest (niewielka) szansa, że mogą kłamać?

Czytaj więcej >

Opinie

Hartman: Tusk potrzebuje pomocy

Czytaj więcej >

Opinie

Egzamin ósmoklasisty: dorośli oblali. Dorośli, nauczcie się podstaw!

Czytaj więcej >