WUM. (zdj. Il. ) ; Piotr Molecki/EastNewsŹródło: (zdj. Il. ) ; Piotr Molecki/EastNews
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 6 Stycznia 2021

WP: Lekarz chciał się zaszczepić, ale WUM odmówił, bo ten nie był zaproszony. W poczekalni siedzieli artyści

Przedstawiciele WUM, odpowiedzialni za wykonywanie szczepień, mieli odmówić lekarzowi podania preparatu. Powodem miał być brak specjalnego zaproszenia dla medyka. Jak podaje "Wirtualna Polska", w poczekalni mieli czekać aktorzy i artyści.

  • Do zdarzenia miało dojść 30 grudnia. Lekarz nie miał być jedynym odprawionym medykiem
  • W poczekali Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego mieli przebywać aktorzy:"Nazwiska tych osób krążą już w mediach"
  • Dziś artyści i celebryci przekonują, że otrzymali zapewnienie o niezabieraniu nikomu preparatu Pfizera i BioNtech-u

Rozmówcą "Wirtualnej Polski" był lekarz i pracownik WUM-u. - Przyjechałem, bo zależało mi na szczepieniu przed intensywnym weekendem. Zostałem odesłany. W poczekalni czekała dwójka aktorów, kobieta i mężczyzna. Wywołało to we mnie i lekarzach, którzy zostali odprawieni, ogromne poczucie niesprawiedliwości - czytamy. 

Przedstawiciele WUM mieli odmówić szczepienia medykowi. Powodem brak zaproszenia

Medyk chciał przyjąć pierwszą dawkę szczepienia przez wzgląd na zbliżające się, noworoczne dyżury. Wraz z mężczyzną iniekcji chcieli poddać się jego współpracownicy. Intensywne dyżury zwiększają ryzyko zakażenia wirusem. Interesanci zaliczali się również do grupy "0". - Ja i moi znajomi lekarze słyszeliśmy, że jest taka możliwość dla pracowników WUM, dla lekarzy, dla personelu - podawał dla "Wirtualnej Polski". 

30 grudnia miało okazać się, że pracownicy WUM mieli dobierać kandydatów na szczepienia przez bliżej nieokreślone zaproszenia. Odmowę miała otrzymać większość medyków, gdy w poczekalni miała przebywać dwójka aktorów - mężczyzna i kobieta.

- To osoby z listy 18 nazwisk znanych z mediów. Nas poinformowano, że nie jesteśmy zaproszeni i takiego szczepienia nie otrzymamy, a oni czekali na swoją kolej - czytamy. 

Córka zaszczepionego aktora zabrała głos. Zborowska: O to chodziło KaczyńskiemuCórka zaszczepionego aktora zabrała głos. Zborowska: O to chodziło KaczyńskiemuCzytaj dalej

 Nie wiadomo, kto miał zajmować się redystrybucją preparatu Pfizera i BioNtech-u. Niewykluczone, że chodzi o osoby zatrudnione w dziekanacie WUM. Do nich miała trafić specjalna lista. W poczekalni miało dojść do przedstawienia informacji o nadprogramowych szczepionkach.

 - Tłumaczyli mi i innym medykom, że ludziom spoza listy udało się zaszczepić, bo są nadprogramowe szczepionki. Byliśmy oburzeni tym faktem. Nam odmówiono, a w poczekalni siedzieli aktorzy - komentował pracownik WUM dla "Wirtualnej Polski".

Władze WUM po wybuchu afery tłumaczyły się zasobem 350 dawek z dodatkowej puli prosto od Ministerstwa Aktywów Państwowych, jednak resort w oficjalnym oświadczeniu zaprzeczył, by przekazywał szczepienia dla osób spoza grupy "0". 

Z prac wewnętrznej komisji uniwersytetu wynikało, że do szczepień miało dojść przez wzgląd na upływający termin ważności preparatu. - Chętnych nie brakowało. Jak wychodziłem z kliniki WUM mijałem innych lekarzy odprawionych z kwitkiem - odpowiadał medyk. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [Wirtualna Polska]