Studenci WUMu opowiedzieli, co spotyka ich za murami uczelni.. Wikimedia Commons/BIiPWUMŹródło: Wikimedia Commons/BIiPWUM
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 5 Stycznia 2021

"G**** umiesz". Doniesienia o zastraszaniu i nękaniu na WUM

O WUMie jest ostatnio niezwykle głośno za sprawą 18 zaszczepionych znanych osób, które nie przynależały do grupy „0”, czyli medycznej. Jako, że o uczelni zrobiło się głośno, studenci postanowili wykorzystać sytuacje, by opowiedzieć o nieprawidłowościach, które mają miejsce za jej murami. Chodzi m. in. o zastraszanie, mobbing czy łamanie statutu uczelni przez rektora.

  • Warszawska Uczelnia Medyczna wciąż znajduje się na pierwszych stronach gazet
  • Ostatnie wydarzenia związane ze szczepieniem 18 wybranych ambasadorów akcji szczepień to tylko wierzchołek góry lodowej
  • Studenci wykorzystali swoją szansę i opowiedzieli o tym, co dzieje się za murami uczelni
  • Problemem są m. in. zastraszanie, mobbing czy łamanie statutu przez rektora WUM

Niektórzy z nich podali szokujące przykłady. WUM nie jest też odosobniony - pod płaszczem elitarności, podobne rzeczy mają miejsce na wielu uczelniach medycznych w Polsce.

To nie koniec kłopotów dla WUMu. Studenci mają dość

O Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zrobiło się głośno po tym, jak wypłynęła sprawa 18 osób zaszczepionych, które nie były w grupie „0” i miały zostać ambasadorami akcji szczepiennej w całej Polsce po 15 stycznia. Zawiła sytuacja sprawiła, że na uczelnie posypały się gromy i nastąpił kolejny podział obozów - na tych, którzy wspierali działania lekarzy i przeciwników. 

Jak się jednak okazało, jest to jedynie wierzchołek góry lodowej - studenci postanowili wykorzystać okazję szumu medialnego i opowiedzieć o tym, co dzieje się na uczelni wtedy, kiedy nikt nie jest tym zainteresowany. A dzieje się dużo. 

Sprawę dotyczącą szczepień nagłośnili również studenci - fanpage „ZUM na WUM”, który skupiać miał się głównie na sprawach uczelnianych - naświetlać wszelkie nieprawidłowości i niepożądane działania uczelni. Sytuację ze szczepionkami wykorzystali głównie do tego, by opowiedzieć o własnych problemach.

Chciały dokonać apostazji. Ksiądz im odmówił i wezwał na nie policję. Obydwie są osobami LGBTChciały dokonać apostazji. Ksiądz im odmówił i wezwał na nie policję. Obydwie są osobami LGBTCzytaj dalej

- Zakładając tę stronę, chcieliśmy osiągnąć popularność, która miała nam zapewnić możliwość dotarcia do jak największej liczby odbiorców, w tym Władz Uczelni. To wszystko po to, aby móc nagłaśniać wszelkie nieprawidłowości na WUM - pisali założyciele.

Profil działa od czerwca ubiegłego roku.

- Mamy 10 tys. studentów, więc – tak naprawdę – 10 tys. dziennikarzy. Podjęliśmy próbę przeciwstawienia się systemowi, gdzie pewne osoby na uczelni mogą więcej. Ukrywamy tożsamość. Dzięki anonimowości strony, nikt nie może nam zarzucić, że sprzyjamy takiej czy innej opcji politycznej. Mieć dobrych informatorów ufających nam to dla nas podstawa. Przykładowo – informację ws. szczepionek dostaliśmy od lekarzy. Piszą do nas także profesorowie i wykładowcy WUM. Rektor próbował dowiedzieć się, kim jesteśmy - mówił jeden z założycieli strony w rozmowie z Polsat News. 

Tymczasem to, co dzieje się na uczelni pokazuje, że nie jest dobrze. Chodzi m. in. o przypadki mobbingu, zastraszania czy łamania statutu uczelni. 

Rektor usunął rzecznika i prześladuje niepokornych studentów

W obawie przed możliwością rozpoznania, działający na „ZUM na WUM” studenci pragną pozostać anonimowi, podobnie zresztą lekarze, którzy ukończyli medycynę na warszawskim uniwersytecie.

Studenci opowiedzieli o sytuacji, która spotkała ich podczas tzw. „Godziny z Rektorem”, czyli spotkania grona akademickiego, podczas którego rektor WUM, Zbigniew Gaciong, odpowiadał na pytania. W wersji zdalnej działo się to na platformie Microsoft Teams, z której korzysta uczelnia, oraz transmitowane było przez uczelniany kanał na Youtube.

- By zadać pytanie na Teamsach, musieliśmy zalogować się z uczelnianego konta podpiętego pod nasze oficjalne dane. W ten sposób łatwo można zweryfikować, kto porusza niewygodne dla rektora tematy. Na YouTube mogliśmy być anonimowi, choć warto powiedzieć, że możliwość zadawania pytań została uruchomiona po naszych interwencjach i opublikowaniu screena, na którym – mimo zapewnień Jego Magnificencji o działającym czacie – była wyłączona - poinformował student z „ZUM na WUM”.

- To dla mnie pomocne, by wysłuchać głosu społeczności akademickiej. (…) Teamsy pozwalają podłączyć się trzystu osobom. Jeśli chcecie państwo zabierać głos, lepiej wykorzystać tę opcję na Teamsach niż korzystać z przekazu w kanale YouTube - zachęcał studentów rektor. Tuż po zakończeniu nie wyłączył jednak mikrofonu i słychać było jego rozmowę z pracownicą. 

- Można na Teamsach zebrać listę uczestników, ale "ZUM na WUM" był - mówił Gaciong.

- Był, był na pewno - odpowiedziała pracownica.

- Pani Marto, pani tam zbierze. (…) Oni nagrywają? - zapytał zaskoczony rektor.

- Skandaliczny pomysł. Wszystko wyszło na jaw. Możemy sobie odpowiedzieć na pytanie, po co rektor to robi? - oburzył się rozmówca Polsatu. 

Dodał również, że uczelnia obiecywała zamieszczać linki do nagranych rozmów na swojej stronie. Słowa nie dotrzymała.

- JM słowa oczywiście nie dotrzymał. Po co dawać dowody na kłamstwa? Istnieje tylko nagranie ostatniego spotkania, jednak z ustawieniami filmu niepublicznego. Linki do dyskusji uczelnia udostępniała na stronie. Kasowano je natychmiast po zakończeniu transmisji - mówił. 

Problemem jest również fakt zlikwidowania funkcji studenckiego rzecznika. Jedyna posada rzecznika ujęta w tegorocznych działaniach to rzecznik dyscyplinarny - osoba, która według twórców "ZUM na WUM" będzie pilnowała spraw związanych z odpowiedzialnością dyscyplinarną osób, które złamały regulamin uczelni.

Wykładowcy też mają sporo na sumieniu. Czy to warunki uczenia jedynie na WUM?

- Wielokrotnie zmieniane są godziny zajęć. Podczas pandemii niektórzy zaczynają o 8:00, kończą o 22:00. Panuje chaos. W jednym tygodniu zajęcia miały rozpocząć się o 10:00 i potrwać do 13:00. O 10:00 nie pojawił się prowadzący. Pół godziny później dostaliśmy informację, że zaczną się one o 13:00. Nie spotyka się to z reakcją władz, mimo że najczęściej nie są to osoby, którym np. przedłużył się zabieg lub miały ważnego pacjenta - mówił rozmówca Polsatu.

Twierdzi, że uczelnia nie ma szacunku dla studentów. Nie jest to odosobniony przypadek. Wiele osób, które próbowało skończyć medycynę, musiało walczyć nie tylko z tabunem książek i przyswajaniem wiedzy, ale również wykładowcami, zmieniającymi się zasadami i uniwersytetem. 

Jedna absolwentka opowiedziała, o tym, że niektóre zakłady tuż przed egzaminami potrafiły nagle zmieniać ich terminy i zasady zaliczenia przedmiotów.

- Pamiętam, jak na ginekologii docent łaskawie przyjął mnie za ósmym razem na ostatnie kolokwium. Poprzednie siedem odprawił mnie z kwitkiem - mówiła. 

Niektórzy ze studentów i lekarzy rezydentów nie ukrywają, że studia przyprawiły ich o problemy psychiczne i czasem nawet depresję. 

- Presja, że powinniśmy już wszystko umieć, chodzić na dyżury, wiedzieć, jak ma wyglądać nasza kariera zawodowa. Rzucane teksty, że nie będziemy dobrymi lekarzami. Minimalna liczba praktyk i to w wielkich podgrupach oraz maksymalna liczba źle przygotowanych seminariów niezwiązanych z tematem. Nie mówiąc o tym, że przez wiele dni studiów siedzieliśmy często w ciemnej, zimnej sali bez okien, bez przerw. Oczekiwania są wielkie. Obciążali nas hasłami, że "pacjent by umarł", mimo że np. przez 2 tygodnie nie wiedzieliśmy ani jednego pacjenta [podczas zajęć praktycznych – przyp. red.]. Jak mieliśmy się tego nauczyć? - żalił się jeden z rozmówców Polsatu.

- Dla mnie najgorszy jest ten wszechobecny strach, że jak się nie przyjdzie na zajęcia – nawet mimo choroby – będą same problemy. Tydzień po śmierci mojej mamy na raka poszedłem na zajęcia z onkologii. Z perspektywy czasu nikogo bym nie skazał na coś takiego. Oczywiście musiałem, bo nie było kiedy odrobić tygodniowych zajęć - dodał.

-Z koleżanką byłyśmy w spodniach. Usłyszałam, że tak nie należy ubierać się na kolokwia i, że "na piątkę to pani nie wygląda". Postawił mi tróję - mówiła jedna z lekarek, absolwentek WUM.

- Kolokwium ustne połączone z praktycznym. Pacjenta zbadałem, rozpoznanie postawiłem. Potem, jeśli moje odpowiedzi były złe, słyszałem: "ja pier**le, gó**no umiesz", "wiesz ty, ku**a, cokolwiek?", łącznie z tym, że odpowiadałem, a on w pewnym momencie położył na biurku głowę, zakrył się rękami, bełkocząc coś pod nosem. Na koniec stwierdził, że egzamin "i tak uwalę, gdyż zesram się, a nie douczę". Czy faktycznie odpowiadałem tak źle? Na pewno nie świetnie, to prawda, ale też nie zgodzę się, by moje odpowiedzi zasługiwały na takie reakcje. Pamiętam, że miałem wtedy epizod mocno obniżonego nastroju (znajomi wysyłali mnie po profesjonalną pomoc), co nie ułatwiało samej nauki, a takie kolokwium dodatkowo mnie zdołowało. Zresztą, czy coś tu trzeba tłumaczyć? Można komuś nie zaliczyć kolokwium, egzaminu, jasne, że tak, ale chyba każdemu należy się szacunek i kulturalne przeprowadzenie takiego sprawdzianu. A egzamin zdałem bez problemu - opowiadał jeden z lekarzy rezydentów. 

Jest to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Należy pamiętać, że w Polsce studentów nie uczą wykwalifikowani do pracy pedagodzy tylko naukowcy - to, czy ich umiejętności do pracy z grupą będą dobre, jest czystą loterią. Do uczenia grupy młodych ludzi wystarczy zostać zaakceptowanym przez uczelniany HR, np. rozpocząć studia doktoranckie lub uzyskać tytuł magistra i próbować swoich sił w dydaktyce - przygotowania zaś nie ma.

Najbardziej cierpią na tym studenci, trafiając na prowadzących, którzy od lat powielają te same schematy, czując się doskonale w pozycji władzy wobec studentów - upokarzanie ich, karanie za niewielkie przewiny czy wmawianie im tego, że są głupi i nic nie potrafią, jest niestety obrazem powszechnym na uczelniach w całej Polsce. 

Problemy WUMu dotyczą więc, tak naprawdę, całego systemu edukacji wyższej w kraju. Warto się zastanowić, czy można coś z tym zrobić, bo od lat wymaga on zmiany na lepsze. 

źródło: [polsatnews.pl]

Artykuły polecane przez redakcję WTV: