Violetta Villas
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 21 Listopada 2019

Violetta Villas umierała w cierpieniach. Wiemy, jak wyglądały jej ostatnie chwile

Violetta Villas zapisała się w historii polskiej estrady, jako jedna z najważniejszych postaci. Trudno uwierzyć, że osoba, która tak wiele zrobiła dla polskiej kultury, umierała osamotniona, w brudzie i agonii. Tak wynika z ujawnionych przez "Gazetę Wyborczą" dokumentów.

Medium dotarło do akt sprawy opiekunki Violetty Villas i osób, które jako ostatnie widziały ją przed śmiercią. Artystka przez lata zmagała się z chorobami, w tym również psychicznymi, oraz uzależnieniem od alkoholu i substancji psychoaktywnych. Do tego stanu doprowadzić ją miała opiekunka.

Villas poznała ją po jednym z koncertów. Poszukiwała gosposi i to właśnie Elżbieta B. została jej polecona przez znajomą.

Nielegalna fabryka psów. Brakuje już bardzo niewiele, pomóżmy w akcji!Nielegalna fabryka psów. Brakuje już bardzo niewiele, pomóżmy w akcji!Czytaj dalej

– Z Elżbietą B. jeździłam po całej Polsce na koncerty Violetty Villas. Po drugim koncercie Villas powiedziała mi, że szuka gosposi. I wtedy Elżbieta się zgłosiła, bardzo chciała, ale Violetta nie była ufna i nie od razu się zgodziła. Mieszkała wtedy w Magdalence. Elżbieta B. zaczęła ograniczać jej kontakty ze światem. Kiedyś dodzwoniłam się do Violetty Villas, a ona mi wykrzyczała do słuchawki: „Przez panią się to stało, bo pani mi ją naraiła. Elżbieta mnie okradła i ja ją wyrzuciłam z domu” - tak relację kobiet wspomina, cytowana przez "Wyborczą", 81-letnia Janina Trepczyńska.

Violetta Villas cierpiała na szereg chorób

Villas cierpiała na ostrą psychozę urojeniową. Potwierdzili to lekarze, którzy przyjęli ją w 2006 roku do szpitala. Zapisali również, że artystka jest bardzo brudna, widać, że długo nie jadła ani się nie myła.

Do diagnozy przyczyniły się zeznania Villas, która wyznała, że przed wigilią służby specjalne wtargnęły do jej domu. Miała być torturowana i mieć wszczepione chipy w uszach, przez które słyszała głosy.

Do tego stanu, z pewnością, przyczyniła się narracja i zachowania jej opiekunki. Elżbieta B. podawała artystce alkohol i izolowała od świata, przekonując, że na Villas czyhają służby.

Elżbieta B. i alkohol

Opiekunka Villas była alkoholiczką, o czym wiedzieć miała cała miejscowość, w której mieszkała. W okresie PRL, razem z Villas sprowadzały z Czech litry wódki. We dwie miały być w stanie wypić 3 żubrówki.

– Violetta Villas była pod wielkim wpływem Elżbiety B. To ona przynosiła jej alkohol. Podając Villas alkohol i inne używki, całkowicie uzależniła ją od siebie, przez co Villas była jej całkowicie podporządkowana. Musiała robić to, co ona chciała - cytuje Bolesława Kędzierewicza, byłego wója Lewina, "Wyborcza".

Śmierć

Lekarz, który został wezwany do domu Villas, 5 grudnia 2011 roku, był pod ogromnym wrażeniem tego, co zastał.

- W pomieszczeniu było zimno i brudno, czuć było zapach moczu. Zmarła leżała w pozycji nienaturalnej na baczność. Była brudna - napisał.

Villas miała obcięte włosy. Jej syn jest przekonany, że nigdy by się na to nie zgodziła a fryzura wynikała z próby tuszowania zaniedbań przez Elżbietę B.

- Z informacji od osób trzecich wiem, że mama była przetrzymywana w innym pokoju, który był z zewnątrz zamykany na skobel, a w innym prokurator zastał ciało. Mam prawo przypuszczać, że zanim zostało wezwane pogotowie, mama mogła być przeniesiona z innego pokoju, umyta i włosy zostały ścięte, gdyż nie można było ich rozczesać - cytuje mężczyznę "Wyborcza".

Artystka musiała umierać w agonii. Była odwodniona, cierpiała na miażdżycę i marskość wątroby z niewielką żółtaczką. Miała powiększoną śledzionę a na płacie potylicznym prawej półkuli mózgu znajdowała się duża jama udarowa.

5 grudnia przesłuchanie opiekunki nie było możliwe. Miała we krwi około 3 promili alkoholu.

– Około godz. 19 poszłam do kuchni przygotować kolację. Ona spała. Po upływie kilkudziesięciu minut weszłam do pokoju, pytając, co będzie jadła na kolację, lecz ta nie opowiadała. Kiedy podeszłam bliżej i chwyciłam ją za rękę, okazało się, że ona nie reaguje, nie wyczuwałam też oddechu. Nie wiedziałam, co mam robić i jak się zachować, dlatego też telefonowałam do swojego męża, a później na telefon alarmowy 112. Następnie w odstępach kilkunastu minut dwukrotnie telefonowałam na 999 - tak dzień śmierci Villas zapamiętała Elżbieta B.

ZOBACZ TAKŻE:

1. W zgliszczach samolotu odnaleziono list do Anny Jantar. Po latach ujawniono jego tragiczną treść

2. Chwila nostalgii. 10 rzeczy, które pamięta każdy, urodzony w PRL

3. Najbardziej absurdalna afera w historii polskich mediów. Dziwne dźwięki

4. Niezwykły prezent dla Wodeckiego, którego nigdy nie zobaczył. Jacek Cygan nie zdążył

5. Lidl przeżyje oblężenie jeszcze przed świętami. Za kilka dni do sklepów trafi prawdziwy hit

6. Tata Małgorzaty Kożuchowskiej podjął decyzję życia. Chodzi o pracę u Tadeusza Rydzyka