Uwaga! TVN nagłaśnia sprawę rodziny, zarażonej koronawirusem. Screen uwaga.tvn.plŹródło: Screen uwaga.tvn.pl
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 26 Marca 2020

Koszmar zakażonej, polskiej rodziny. "Nie mogliśmy go pożegnać"

"Uwaga! TVN" przyjrzała się sprawie państwa Książkiewicz. Rodzina została poddana kwarantannie w szpitalu w Tychach, jako jedna z pierwszych.

83-letni ojciec pani Marii musiał zarazić się koronawirusem od Holendrów, którzy przebywali w jego pensjonacie. Mężczyzna miał z nimi bezpośredni kontakt tylko raz.

– Mój ojciec miał mały pensjonat w Szczyrku. Parę dni wcześniej byli u niego Holendrzy. Padł im akumulator i tata zaniósł im prostownik. To był ich jedyny bezpośredni kontakt – relacjonuje pani Maria, podejrzewając że własnie wtedy doszło do zarażenia.

Awantura na Nowogrodzkiej. Właśnie rozpoczęto manifestację, interweniuje policjaAwantura na Nowogrodzkiej. Właśnie rozpoczęto manifestację, interweniuje policjaCzytaj dalej

Obcokrajowcy pensjonat opuścili 11 marca. Około tygodnia później 83-latek zaczął źle się czuć. Początkowo wyglądało to jak zwykłe przeziębienie, ale pani Maria miała złe przeczucia.

- Z dnia na dzień jednak gasł. Byłam przekonana, że to może być koronawirus – wspomina.

"Uwaga! TVN" nagłaśnia dramatyczną sprawę rodziny, zarażonej wirusem

Pani Maria ma tragiczne wspomnienia z okresu, kiedy choroba zaczęła się rozwijać u jej ojca. Lekarze nie odbierali telefonów. Wraz z mężem nie miała pojęcia, gdzie jeszcze mogłaby się zgłosić. Kiedy już do rodziny przybyli ratownicy, sprawiali wrażenie zupełnie nieprzygotowanych.

– Jak po nas przyjechali, to zakładali worki na śmieci na nogi. Kombinezony mieli trzy rozmiary za mały, nie mogli się w nich ruszać – powiedziała kobieta.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Nie żyją dwie osoby zakażone wirusem, zamknięto oddział. Ministerstwo jednej nie wlicza do statystyk
2. Tragedia na Mazowszu. Młoda matka opiekowała się dziećmi. 3-latek oddalił się, wpadł do stawu. Nie żyje

Niestety, 83-latek nie przeżył. Dopiero kiedy zmarł, resztę rodziny poddano testom. Mimo że, jak wspomina pan Zbigniew, mąż pani Marii, prosili o nie tydzień wcześniej.

Wirusa wykryto zarówno u małżeństwa jak i dwójkę ich wnucząt. Rodzina przebywa w szpitalu w Tychach gdzie czuje się zupełnie osamotniona. Nie widuje żadnych innych pacjentów.

– Miałam kaszel, złe samopoczucie, podobne do grypy. Ból mięśni, brak węchu, smaku i taki paniczny lęk. Co ciekawe nie miałam gorączki. Od początku było w tej chorobie coś niepokojącego. Przedtem nigdy się tak nie czułam – opisuje przebieg swojej choroby pani Maria.

Szczególnie bolesny dla kobiety jest fakt, że nie ani ona, ani reszta jej rodziny nie mogła pożegnać zmarłego ojca.

– Ojciec był silny, sprawny. Najgorsze było to, że nie mogliśmy mu pomóc, bo każdy był w odosobnieniu. Nie mieliśmy nawet możliwości pożegnania się z nim – mówi pani Maria.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Kuriozalna wypowiedź mistrzyni olimpijskiej. Epidemia to "kara od Boga za obrażanie Rosji"
  2. Watykan zajął nowe stanowisko w sprawie Świąt Wielkanocnych. Wierni mogą być zadziwieni
  3. Nietrzeźwy ksiądz z pomorskiego doprowadził do kuriozalnego wypadku. Wylądował w cudzym ogrodzie
  4. Uratowali skrajnie zaniedbanego psa. Zwracał plastik, właściciele byli agresywni
  5. Biedronka przerywa działanie w trakcie dnia. Ważne zmiany, związane z epidemią
  6. 21-dniowy zakaz wychodzenia z domu w kolejnym kraju. Kto go złamie, tego biją i każą robić pompki

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News