„Uwaga! TVN”. „Uwaga! TVN”/22.01.21/ScreenŹródło: „Uwaga! TVN”/22.01.21/Screen
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 23 Stycznia 2021

Uwaga! TVN: Wybrała się na Babią Górę, aby morsować. Gdy zmierzyli jej temperaturę, wynosiła zaledwie 25,9 stopnia

Redakcja „Uwaga! TVN” przedstawiła materiał o kobiecie, która wybrała się na Babią Górę. Turystka ubrała jedynie bieliznę. W wyniku niskich temperatur i skrajnej nieodpowiedzialności, podróżniczka trafiła w ciężkim stanie do placówki ochrony zdrowia.

  • Pięcioro turystów nad ranem ruszyło na Babią Górę 20 stycznia. Wszyscy mieli na sobie krótkie spodenki. „Mrozy miały się zacząć dopiero kilka dni później” - tłumaczyła
  • Po kilku godzinach wędrówki grupa podzieliła się. Kilka osób wróciło nałożyć na siebie ciepłe ubrania. Kobieta zaś miała nie odczuwać mrozu
  • Do ataku hipotermii doszło tuż przed szczytem Babiej Góry. Sprawę nagłośniła redakcja „Uwagi! TVN”

22 stycznia zespół „Uwagi! TVN” przedstawił opinii publicznej wyczerpujący materiał o Janinie, która cudem uszła z życiem po wyprawie na Babią Górę. Medium wskazuje, że kobieta miała wyróżniać się niesamowitą kondycją i sprawnością fizyczną. 

„Uwaga! TVN” dotarło do turystki z Babiej Góry. „powiedziałam, że nigdzie nie idę”

Przygoda kobiety z morsowaniem miała swój początek w 2018 roku. Wspólnie z grupą sportowców podjęli decyzję o corocznym przedsięwzięciu, polegającym na zdobywaniu polskich szczytów w krótkich spodenkach. W rozmowie z „Uwagą! TVN” Janina przyznała, że pomimo pandemii postanowiła zdobyć Babią Górę ze znajomymi

Wyprawa ruszyła już o godzinie 10:30, a turystom miały sprzyjać warunki atmosferyczne. - Nie było silnego wiatru, a temperatura wynosiła mniej więcej -5 stopni. Według prognoz, które sprawdziliśmy, wysokie mrozy miały się zacząć dopiero kilka dni później - deklarowała kobieta dla „Uwagi! TVN”.

ZUS już za chwilę wysyła ważne pismo. Lepiej go nie przegapićZUS już za chwilę wysyła ważne pismo. Lepiej go nie przegapićCzytaj dalej

Przez 2,5 godziny grupa przyjaciół miała nie odczuwać skutków zimna. Dopiero później część znajomych zeszła z góry, by włożyć ciepłe ubrania. Miłośniczka morsowania kontynuowała podróż ze swoim kompanem. Sami wskazywali, że nie czuli, by mieli przegrać z pogodą. 

Tuż przed szczytem Janina pomyliła drogę. Zamiast wspinać się, schodziła z Babiej Góry. To właśnie wtedy kobieta odnotowała pierwsze objawy wychłodzenia organizmu. - Kolega powiedział: „Janka są trudne warunki, schodzimy”. Zgodziłam się i chciałam się ubrać. Nie mogłam znaleźć podgrzewacza, a moje ubranie było tak zamarznięte - podawała dla „Uwagi! TVN”.

Ratownicy w rozmowie z komercyjną stacją wskazali, że warunki atmosferyczne sprzyjały błyskawicznemu wystąpieniu hipotermii. Janina zaczęła opadać z sił. Po kilku chwilach odmówiła dalszej podróży. - Turyści zaczęli mnie przykrywać, ktoś wezwał GOPR. Jak słyszałam, że wzywana jest pomoc, odpłynęłam - wspomina podróż dla dziennikarzy programu interwencyjnego. 

Po kilkudziesięciu minutach ratownicy GOPR znieśli turystkę z Babiej Góry. Wyróżniać miała się jej kredowa cera i ręce zaciśnięte w półpięści. Temperatura ciała Janiny wyniosła zaledwie 25,9 stopni Celsjusza. 

 - Himalaiści, do których się nie porównuję, też tracą życie w górach i mają odmrożone ręce. Swoje pasje należy realizować, ale mądrze. Trzeba się do tego odpowiednio przygotować, a nieszczęśliwe przypadki i tak się zdarzają - podsumowała Janina dla „Uwagi! TVN”

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [Uwaga! TVN]