TVP atak terrorystyczny. Materiał Telewizji PolskiejŹródło: Materiał Telewizji Polskiej
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 7 Stycznia 2020

Uzbrojony mężczyzna wtargnął do gmachu TVP i zmuszał pracowników do emisji na żywo. Zapomniana historia

TVP, jej prezes i pracownicy, przeżyli niewyobrażalny koszmar, o którym dziś niewiele osób pamięta. 22-letni Adrian M. z Tomaszowa Mazowieckiego wtargnął do gmachu telewizji. Trzymając broń sterroryzował strażnika i domagał się rozmowy z wydawcą. Do zdarzenia doszło 21 września 2003.

Młody mężczyzna wtargnął do bloku F Telewizji Polskiej, przy ulicy Woronicza 17 w Warszawie. Trzymając w dłoni broń (jak się później okazało był to pistolet na gaz) zmusił ochroniarza do wprowadzenia go wgłąb budynku. Mężczyźni w końcu dotarli do studia 8.

Będzie nowe 600 plus. Ale nie na dzieckoBędzie nowe 600 plus. Ale nie na dzieckoCzytaj dalej

- Znajdującym się w studio dziennikarzom i technikom udało się przekonać zamachowca, że z tego studia nie można prowadzić emisji. Po przejściu do studia 7 w dalszym ciągu praktycznie niewidoczny, schowany za zastawką, trzymał "pod lufą" sterroryzowanego strażnika - informowały wówczas strony TVP.

Terrorysta zamknął w reżyserce w sumie 7 osób i domagał się wejścia na wizję. W studio trwały wówczas przygotowania do programu "Sport Telegramu", który ostatecznie nie został nadany.

TVP sterroryzowane przez młodego mężczyznę

Ok. godziny 21 ówczesny prezes Telewizji Polskiej, Robert Kwiatkowski, powołał sztab kryzysowy. W między czasie na miejsce przybyła specjalnie wyszkolona jednostka policji. Negocjacje z mężyczną trwały dwie godziny. W pewnym momencie zwolnił 6 osób, zostając z samym strażnikiem, w którego cały czas celował z, jak się później okazało, fałszywej broni.

W końcu mężczyzna został wyprowadzony w asyście oddziału antyterrorystycznego. Co nim kierowało?

Podczas przesłuchania w prokuraturze stwierdził, że chciał "ostrzec innych młodych ludzi przed zgubnymi skutkami zażywania narkotyków", pod wpływem których sam był. Później "Gazecie Wyborczej" udało się dotrzeć do jego przyjaciela, który podał inną wersję wydarzeń.

- Po co Adrian poszedł do telewizji? - zapytali dziennikarze.

- Żeby zaprotestować przeciw obecnej polityce i ustrojowi. Powiedzieć ludziom to, co wszyscy myślimy: że pozycję w Polsce zdobywa się nieuczciwie, a prawo kreują ci, którzy stoją ponad prawem. Te przetargi, te odprawy... - odpowiedział mężczyzna.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Komornik zapuka do drzwi i zabierze pieniądze z Trzynastki. Nowa zmiana może pogrążyć tysiące emerytów

2. Produkty zapobiegające nowotworom. Warto włączyć je do swojej codziennej diety

3. Sprawa Jarosława Kaczyńskiego przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. "Pozbawienie prawa do rzetelnego procesu sądowego"

4. Grupa wykluczonych z 13. emerytury. Kto jej nie dostanie?

5. Cały powiat wyłącza się z WOŚP. "Mój światopogląd jest inny"

6. Magda Gessler zrobiła im rewolucję, a potem wbiła nóż w plecy? Ludzie są oburzeni, największy skandal w okolicy

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News