TVP. Facebook.com/Jakub i DawidŹródło: Facebook.com/Jakub i Dawid
Wszystkie wideo autora Weronika Szatkowska
Autor Weronika Szatkowska - 23 Lutego 2021

Dziennikarz, który pracował 8 lat dla TVP przerwał milczenie. "Trzy lata milczałem, ale dłużej nie mogę"

Jakub Kwieciński pracował do 2018 roku jako dziennikarz TVP. Choć przez ostatnie trzy lata w żaden sposób nie komentował kulisów współpracy z nadawcą publicznym, do przerwania milczenia skłonił go strajk "Media bez wyboru".

Jakuba Kwiecińskiego jest znany nie tylko z pracy w TVP, ale także z jego aktywizmu na rzecz społeczności LGBT+ w Polsce. Razem ze swoim mężem, Dawidem Myckiem, z którym pobrał się na Maderze prowadzą kanał na YouTube oraz są obecni w mediach społecznościowych. Swego czasu w ramach edukacji społecznej rozdawali tęczowe maseczki przechodniom podczas początków pandemii koronawirusa w Polsce pogardliwie nazywanych przez środowiska homofobiczne "strefach wolnych od LGBT". 

Jakub Kwieciński o TVP

Przez 3 lata Kwieciński starał się nie komentować publicznie zarówno swojego końca kariery w TVP, jak i kulisów pracy po tzw. "dobrej zmianie". Dopiero strajk mediów "Media bez wyboru" nakłonił go do ujawnienia kilku szczegółów nt. działania medium publicznego i zmianach, które towarzyszyły mu podczas kariery dziennikarskiej. Jego wpis wywołał wiele kontrowersji i pokazał realia pracy w TVP z zupełnie innej strony.

Rafał Trzaskowski i Borys Budka zebrali wystarczającą liczbę podpisów, aby wnieść inicjatywę ustawodawczą ws. likwidacji TVP InfoRafał Trzaskowski i Borys Budka zebrali wystarczającą liczbę podpisów, aby wnieść inicjatywę ustawodawczą ws. likwidacji TVP InfoCzytaj dalej

Trzy lata milczałem, ale dłużej nie mogę. 8 lat pracowałem w miejscu, które kiedyś można było nazwać TELEWIZJĄ, a dziś częściej mówi się: szczujnia, propagandówka, czy ściek. Najtrudniejsze były trzy ostatnie lata po zmianie prezesa. Patrzyłem jak rozwalane są kolejne programy, jak wyrzucani są kolejni porządni dziennikarze, a ja naiwnie myślałem - zostaję żeby ratować co się da - że jak powróci do Polski normalność, to żeby nie zostały tam same zgliszcza - napisał na swoim fanpagu na Facebooku; "Jakub i Dawid".

Patrzyłem jak rozwalane są kolejne programy, jak wyrzucani są kolejni porządni dziennikarze, a ja naiwnie myślałem - zostaję żeby ratować co się da - że jak powróci do Polski normalność, to żeby nie zostały tam same zgliszcza. Przez te trzy lata widziałem naprawdę wiele - kontynuował Jakub Kwieciński.

Wspomniał o dość istotnej kwestii. Nakreślił, jak wyglądała publikacja materiału o "Solidarności" i gdy usłyszał nakaz z góry o przymusie usunięcia postaci Lecha Wałęsy - Kilku rzeczy nie zapomnę nigdy. Gdy nagle na dzień przed emisją jednego z gotowych filmów dokumentalnych o "Solidarności" przychodzi rozkaz z samej góry: usunąć z niego ujęcia z Wałęsą, a wstawić ujęcia z Lechem Kaczyńskim. Wyszedłem. Zrobił to ktoś za mnie. Widziałem jak z mojego spotu o polskiej drodze do wolności wymazywano kolejno: Mazowieckiego, Geremka, Kuronia i Wałęsę. Zamiast nich wklejano Smoleńsk i braci Kaczyńskich. To było jak pisanie historii od nowa - stwierdził Kwieciński. 

W tej niegdyś Telewizji co roku odbywa się Festiwal, ale polityka dotarła nawet tam. Pamiętam jak na jubileuszowy koncert jednego z programów informacyjnych ktoś przygotował materiał z zabawnymi wpadkami, a wśród nich ujęcie z prezydentem Wałęsą. Materiał na dzień przed koncertem wracał do Warszawy z rozkazem: usunąć Wałęsę. Takich sytuacji przez dwa lata była cała masa. Były osobiste interwencje prezesa w treści gotowych programów po telefonach od partyjnych kolegów, były produkcje programów na polityczne zamówienie, było zdejmowanie filmów na godziny przed emisja, wydawanie milionów na kolejne projekty opraw graficznych tylko po to aby znajomi prezesa mogli zarobić, czy rozkazy aby wymieniać aktorów w niemal ustalonych już produkcjach - ujawnił były dziennikarz TVP. 

Opowiedział także o moralności dziennikarzy, którzy zostali u nadawcy publicznego i o ich podejściu do tematu - Pamiętam jak rozmawiałem z prezenterem programu informacyjnego w dniu zwalnianiu jego kolegów i spytałem: Nie myślałeś żeby odejść stąd w ramach solidarności z Beatą i Piotrkiem? Usłyszałem odpowiedz: "Wiesz, przeszło mi to przez głowę, ale potem się zastanowiłem czy oni zrobiliby coś takiego dla mnie? I zostałem". Takich jak on są dziesiątki. Niegdyś porządni dziennikarze - dziś ludzie z przetrąconymi kręgosłupami, którzy boją się spojrzeć w lustro. Dziennikarskie zombie, które tkwią w chocholim tańcu na cześć i chwałę prezesa - skwitował.

"Jakub i Dawid" zaczyna stawać się swoistą marką, a ich popularność przybiera systematycznie na sile od 2016 roku, kiedy do sieci trafił ich autorski teledysk do piosenki zespołu Roxette. Spotkali się z bardzo pozytywnym odbiorem samych artystów, którzy byli wzruszeni ich interpretacją utworu i twórczym wyrażeniem w taki sposób. Choć pobrali się w Portugalii, ich ślub nie jest uznawany wg polskiego prawa. Dla nas jednak pozostają zarówno wzorem do naśladowania, jeśli mowa o edukacji społeczeństwa, odwadze bycia sobą, jak i małżeństwem.

Trzy lata milczałem, ale dłużej nie mogę. 8 lat pracowałem w miejscu, które kiedyś można było nazwać TELEWIZJĄ, a dziś...

Opublikowany przez Jakub i Dawid Piątek, 19 lutego 2021

Zdjęcie wyróżniające pochodzi z wpisu zawartego w artykule, opublikowanego na Facebooku "Jakub i Dawid" 19 lutego br. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV: