TVP. (zdj. Il. ) ; Jan Bielecki/East NewsŹródło: (zdj. Il. ) ; Jan Bielecki/East News
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 19 Lutego 2021

Jakub przepracował kilka lat w TVP. Opowiedział, co działo się po zmianie prezesa na Kurskiego

Jakub Kwieciński w TVP przepracował aż 8 lat. Po odejściu ze stacji przez następne 3 lata nie mówił publicznie o warunkach zatrudnienia w Telewizji Polskiej. Partner Dawida Mycka opowiedział o okresie zmiany prezesów spółki. "Widziałem naprawdę wiele. Kilku rzeczy nie zapomnę nigdy".

  • Jakub i Dawid są znani opinii publicznej od 4 lat. W 2017 roku nagrywali wideo do utworu Roxette "Some other summer". Od tego czasu zakochani prowadzą działalność społeczną na rzecz osób LGBTQ+
  • Kwieciński przez 8 lat pracował w publicznej stacji. Zatrudnienie objęło okres zmian kadrowych i przejęcia władzy przez Jacka Kurskiego. Po odejściu z medium aktywista nie komentował swojej przeszłości zawodowej przez kolejne 3 lata
  • "Patrzyłem jak rozwalane są kolejne programy, jak wyrzucani są kolejni porządni dziennikarze, a ja naiwnie myślałem - zostaję żeby ratować co się da" - zadeklarował
  • Aktywista LGBT, ujawniając kulisy pracy w TVP, chciał okazać swój sprzeciw wobec podatku medialnego

"Trzy lata milczałem, ale dłużej nie mogę" - zaczął swój wpis były dziennikarz TVP. Aktywista wskazał, że kiedyś medium można było nazwać telewizją. Obecnie stacja ma przypominać "szczujnię, propagandówkę, ściek". Jak podaje Kwieciński, najgorszy okres pracy objął pierwsze trzy lata kadencji Jacka Kurskiego. Do zmian autorstwa prezesa, według autora wpisu, zalicza się "rozwalanie programów i wyrzucanie porządnych dziennikarzy".

Trzy lata milczałem, ale dłużej nie mogę. 8 lat pracowałem w miejscu, które kiedyś można było nazwać TELEWIZJĄ, a dziś...

Opublikowany przez Jakub i Dawid Piątek, 19 lutego 2021

Jakub Kwieciński pracował w TVP przez 8 lat. "Trzy lata milczałem, ale dłużej nie mogę"

Kuba podkreśla, że sam pracował w TVP, ponieważ chciał "ratować, co się da". Planował wywalczenie standardów, tak by po odejściu Prawa i Sprawiedliwości od władzy można było uratować pozostałości po Telewizji Polskiej. Po złożeniu wyjaśnień Kwieciński przedstawił kilka przykrych sytuacji, jakie miały go spotkać. Dzień przed emisją filmów dokumentalnych o "Solidarności" do społecznika miał przyjść "rozkaz z góry". "Usunąć z niego ujęcia z Wałęsą, a wstawić ujęcia z Lechem Kaczyńskim. Wyszedłem. Zrobił to ktoś za mnie" - zdradza. 

Jeden ze spotów przygotowywanych przez partnera Dawida Mycka dotyczył polskiej drogi do wolności. Władze TVP miały wymazać z materiału Mazowieckiego, Geremka, Kuronia i Lecha Wałęsę. Opozycjoniści mieli być zastąpieni katastrofą lotniczą w Smoleńsku i braćmi Kaczyńskimi. "To było jak pisanie historii od nowa" - ocenia. Jakub opowiedział o jubileuszowym koncercie jednego z programów informacyjnych, podczas którego miało dojść do wyemitowania materiału z zabawnymi wpadkami, w tym Lecha Wałęsy. 

"Materiał na dzień przed koncertem wracał do Warszawy z rozkazem: usunąć Wałęsę" - przytacza były dziennikarz TVP. Co więcej, Jacek Kurski miał osobiście interweniować w sprawie treści niektórych programów publicystycznych. Przyczyną wymierzania nagan miały być "telefony od partyjnych kolegów". Miało dochodzić także do zdejmowania materiałów na godzinę przed transmisją. "Wydawanie milionów na kolejne projekty opraw graficznych tylko po to aby znajomi prezesa mogli zarobić, czy rozkazy aby wymieniać aktorów w niemal ustalonych już produkcjach" - wymienia.

Policjanci zjeżdżają do Zakopanego. Wzmożone kontrole już w ten weekendPolicjanci zjeżdżają do Zakopanego. Wzmożone kontrole już w ten weekendCzytaj dalej

Społecznik deklaruje, że na własne oczy widział wszystko to, o co podejrzewa się TVP. Jego zdaniem, podejmując pracę w Telewizji Polskiej, należy zrezygnować z rzetelności, warsztatu, etyki i bezstronności. "Pamiętam, jak rozmawiałem z prezenterem programu informacyjnego w dniu zwalnianiu jego kolegów i spytałem: Nie myślałeś żeby odejść stąd w ramach solidarności z Beatą i Piotrkiem? Usłyszałem odpowiedz: Wiesz, przeszło mi to przez głowę, ale potem się zastanowiłem czy oni zrobiliby coś takiego dla mnie? I zostałem. Takich jak on są dziesiątki" - przekonuje Kwieciński.

Partner Dawida Mycka twierdzi, że prezenterzy, jeszcze przed przejęciem sterów przez Kurskiego, mieli wyróżniać się obiektywnością. Ich postawę nazywa wprost "przetrąceniem kręgosłupa". Następnie używa określeń takich jak "dziennikarskie zombie" czy "chocholi taniec na cześć i chwałę prezesa". Jak się okazało, celem wpisu było okazanie sprzeciwu wobec prób nałożenia na prywatne media podatku od przychodów z reklam. 

"Gdy zobaczyłem czarne plansze w większości polskich mediów i wyobraziłem sobie, że może nam zostać tylko ta karykatura telewizji, to wiem, że nie możemy do tego dopuścić. To nie jest Telewizja, tam nie pracują dziennikarze i tam nie ma nawet kawałka prawdy. Jeśli pozwolimy władzy wykończyć prywatne media zostanie nam już tylko TV KŁAMSTWO" - czytamy. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [Facebook/Jakub i Dawid]