Tulipan. opolska.policja.gov.plŹródło: opolska.policja.gov.pl
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 25 Stycznia 2021

Uwiódł zakonnicę i oddała mu oszczędności życia oraz pieniądze DPS-u. Sprawa w toku, naciągniętych kilkadziesiąt osób

Sprawa Piotra Klemczaka, znanego jako opolski tulipan, szybko zyskała ogólnopolski rozgłos. Zyskał go w 2019 roku po tym, jak uwiódł jedną z sióstr zakonnych z Dobrzenia Wielkiego i ukradł dzięki temu około 460 tys. zł z konta prowadzonego przez zakonnice DPS. Zakonnica zbiegła wraz z nim. Okazało się, że Klemczak miał na swoim koncie również inne oszustwa.

  • Piotr Klemczak stał się sławny w całej Polsce, kiedy w 2019 roku uwiódł zakonnicę z Dobrzenia Wielkiego i jej rękami wyciągnął 460 tys. zł z konta prowadzonego przez siostry DPS
  • Jak się okazało, Klemczak miał na koncie więcej podobnych podbojów i oszustw
  • Sąd Okręgowy w Opolu postanowił przenieść sprawę do Wrocławia. Wiadomo, że mężczyzna usłyszał 72 zarzuty, a pokrzywdzonych może być nawet 100 osób

Na ławie oskarżonych wraz z Klemczakiem zasiądą również jego pomocnicy.

Opolski tulipan stanie przed sądem. Sprawa Piotra Klemczaka

Cała Polska usłyszała o Piotrze Klemczaku, kiedy w 2019 roku wyszła na jaw sprawa uwiedzenia przez niego zakonnicy z Dobrzenia Wielkiego, która wyciągnęła około 460 tys. zł z konta DPS prowadzonego przez siostry i zbiegła z nim. Klemczak uzyskał od niej również wszystkie jej oszczędności. Najpierw policja dotarła najpierw do niej, a następnie natrafiła na oszusta.

Jak się okazało, osoba duchowna nie była pierwszą ofiarą mężczyzny. 

- Piotr Klemczak, zdaniem śledczych, działał w latach 2011-2019. Modus operandi za każdym razem był podobny. Podejrzany wchodził ze swoimi ofiarami w osobiste relacje i wykorzystywał ich zaufanie. Pożyczał pieniądze na intratne inwestycje lub na rozwój własnej firmy, po czym znikał. Podawał się m.in. za byłego policjanta, detektywa czy windykatora, a jego ofiarami padały nie tylko kobiety. Oferował też pomoc w odzyskaniu długów albo w zakupie pojazdów czy maszyn po okazyjnych cenach. Po tym, jak dostawał zaliczki - znikał - podał „Głos Wielkopolski”. 

Doskonałe wieści ws. szczepionki Moderny. Działa przeciw „kluczowym rozwijającym się wariantom” koronawirusaDoskonałe wieści ws. szczepionki Moderny. Działa przeciw „kluczowym rozwijającym się wariantom” koronawirusaCzytaj dalej

Klemczak działał na terenie całego kraju, głównie na Dolnym Śląsku, z którego pochodzi i w okolicach Opola. Miał posługiwać się fałszywa tożsamością i dokumentami, często zmieniał też wizerunek.

Jego głównymi ofiarami były kobiety w trudnej sytuacji życiowej. Uwodził je, obiecywał wspólne życie, a potem wyłudzał pieniądze lub nakłaniał do wzięcia pożyczki. Straty wszystkich ofiar szacuje się na ponad 1 mln zł. 

Sąd w Opolu oddaje sprawę Wrocławiowi. Zeznawać będzie ponad 100 osób

Ze względu na to, że większość ofiar i świadków przebywa na Dolnym Śląsku, ze względu również na wielkość sprawy, Sąd Okręgowy w Opolu zdecydował się przekazać sprawę do Wrocławia. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu odrzucił jednak tę prośbę. 

- Sąd uznał, że przekazanie sprawy do Wrocławia mogłoby wpłynąć na wydłużenie czasu jej trwania. Tutejszy sąd okręgowy jest jednostką większą i trafia do niej więcej spraw niż w przypadku Opola - poinformowała Małgorzata Lamparska z wrocławskiego sądu. 

- Sąd uznał też, że większość wzywanych osób, bez względu na to, czy sprawa będzie toczyła się w Opolu czy we Wrocławiu, na rozprawę musi dojechać. Odległości sprawiają, że ten czas dojazdu jest zbliżony. Istnieje też możliwość przesłuchania świadków w sądzie najbliższych ich miejscu zamieszkania. Wtedy, zgromadzony materiały przesyła się do sądu, która prowadzi sprawę - dodała. 

Według akt wynika, że na rozprawie miałoby pojawić się nawet 113 osób, z czego 9 z nich mieszka w Opolu, a 80 - we Wrocławiu i okolicach. 

Prócz Klemczaka na ławie oskarżonych zasiądą również jego wspólnicy - partnerka, Katarzyna Z., która m. in. odbierała pieniądze od ofiar, Michał K., którego Klemczak poznał w więziennej celi i który miał mu w późniejszym czasie pomagać oraz Marek D., który uruchomił rachunek bankowy, na który miały wpływać pozyskiwane z oszustw pieniądze. 

źródło: [gloswielkopolski.pl]

Artykuły polecane przez redakcję WTV: