Marcin Miller w „Sprawie dla reportera”. (screen) TVP VOD/Sprawa dla reporteraŹródło: (screen) TVP VOD/Sprawa dla reportera
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 10 Stycznia 2021

W „Sprawie dla reportera” elektryzujące sceny. Marcin Miller z zespołu Boys mówił Jaworowicz, że płakał

Elżbieta Jaworowicz zaprasza do „Sprawy dla reportera” bardzo różnych gości. Głównie chodzi jej o pokazanie ważnych spraw i ich nagłośnienie - nierzadko pojawiają się zbiórki na dobry cel, ale również ludzkie tragedie. Tym razem do programu zawitał lider zespołu Akcent, Marcin Miller, który w niezwykle emocjonalnej rozmowie odkrył kawałek siebie.

Odcinek dotyczył przede wszystkim sprawy dwuletniego Mikołaja z Białegostoku, który cierpi na rdzeniowy zanik mięśni i potrzebuje pilnej pomocy. 

Marcin Miller w „Sprawie dla reportera”. Przyznał, że płakał, oglądając program

Marcin Miller, lider zespołu Boys, pojawił się u Elżbiety Jaworowicz. W „Sprawie dla reportera” miał opowiadać o dwuletnim Mikołaju z Białegostoku.

Chłopiec choruje na rdzeniowy zanik mięśni i można mu pomóc, środki jednak, które należy przeznaczyć na leczenie, znacznie przewyższają to, co mogą wyłożyć od siebie rodzice. Potrzebna im terapia genowa kosztuje około 10 mln zł, a można ją wykonywać jedynie do pewnego czasu - osiągnięcia konkretnego wieku lub wagi ciała.

Pośpiech jest więc wskazany, a do uzbierania pozostało jeszcze około 5 mln zł. Dlatego właśnie Miller postanowił opowiedzieć na wizji o tym, co spotkało Mikołaja i jego rodzinę oraz poprosić o wsparcie na jego rzecz.

Ksiądz z ambony obrażał Rodowicz i Kozidrak oraz mówił o śmierci. Ksiądz z ambony obrażał Rodowicz i Kozidrak oraz mówił o śmierci. "Podstarzałe, spróchniałe matrony"Czytaj dalej

Oczywiście, program początkowo miał charakter głównie rozrywkowy - pojawiła się muzyka disco-polo, a Jaworowicz pląsała po studiu w rytm słynnego „Jesteś szalona”. W końcu jednak zasiedli do rozmowy, a Miller wyznał parę szczegółów ze swojego życia, również tych dotyczących samej „Sprawy dla reportera”.

Jak powiedział w rozmowie, podczas oglądania programu zdarzało mu się płakać, bo przyznał, że jest człowiekiem bardzo uczuciowym. 

- W domu to co innego. Ja wiem, że ludzie patrząc na mnie na scenie, oceniają mnie jako takiego cwaniaka. A ja lubię sobie popłakać - mówił. 

Miller miał również wątpliwości, jaka jest jego rola w programie, w którym na co dzień pokazywane są ludzkie tragedie i problemy. 

- Dlatego pozwalam sobie czasem pokazywać preferencje muzyczne moich bohaterów, którym pomaga ten program i którym pomaga właśnie disco polo - zauważył. 

- Uważam, że muzyka powinna łączyć, a nie dzielić. To, że piszemy proste, łatwe piosenki, to nie oznacza, że jesteśmy gorsi. Faktem jest, że artyści disco polo zapełniają wszystkie hale koncertowe - podsumował. 

Mikołaj z Białegostoku wciąż potrzebuje pomocy

Sprawa Mikołaja z Białegostoku wciąż porusza serca. Czasu zostało bardzo niewiele - terapię genową można wykonywać jedynie do wagi dziecka, która nie przekracza 13,5 kg, a chłopiec waży już powyżej 11. Niestety, ze względu na powoli, ale jednak rozbudowujący się kościec i tkanki, dziecko może nie mieć szansy na lepsze życie.

W akcję zaangażowała się m. in. polska drużyna piłkarska i wiele gwiazd polskiej sceny muzycznej. Wciąż brakuje jednak ponad połowy potrzebnych środków. 

By dołączyć do zbiórki Mikołaja Karelusa, należy dokonać wpłaty na podanej stronie.

źródło: [se.pl]

Artykuły polecane przez redakcję WTV: