Roman Giertych podczas rozprawy kasacyjnej w Sądzie Najwyższym. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Źródło: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 26 Października 2020

Roman Giertych niespodziewanie przerwał milczenie. Opowiedział wszystko ze szczegółami

Roman Giertych wciąż jest w złym stanie, postanowił jednak odpowiedzieć na wątpliwości, które trawiły wielu dziennikarzy i śledzących sprawę. W oświadczeniu na Facebooku dokładnie tłumaczy zawiłości sprawy, przez którą został zatrzymany przez CBA. O co tak naprawdę chodzi?

Potężne oświadczenie dokładnie tłumaczy zawiłości całej sprawy. Jak do zarzutów stawianych mu przez CBA i media publiczne odniósł się Roman Giertych?

Kasia Cichopek jako jedyna postanowiła się wyłamać, władzom TVP może się nie spodobać. Czy poniesie konsekwencje?Kasia Cichopek jako jedyna postanowiła się wyłamać, władzom TVP może się nie spodobać. Czy poniesie konsekwencje?Czytaj dalej

Co o sprawie pisze Roman Giertych?

Na początku swojego oświadczenia były wiceminister wyjaśnił, dlaczego w ogóle je napisał i przeprosił za brak kontaktu z dziennikarzami.

- "Wybaczcie, że mimo obietnicy złożonej na tt [Twitterze - przyp. red.] nie odezwałem się do tej pory. Niestety nie byłem w stanie. Pewnie jeszcze nie dałbym rady, ale zmobilizowała mnie gigantyczna operacja oczerniania mnie prowadzona przez TVP i inne media rządowe. Niestety nie mogę spotkać się z dziennikarzami wolnych mediów, co obiecuję, jak tylko zdrowie mi pozwoli. Skorzystam więc z profilu fb, aby odpowiedzieć merytorycznie na zarzut, który prokuratura odczytała mi, gdy byłem nieprzytomny. Postaram się w skrócie ująć skomplikowane zagadnienia w formie odpowiedzi na pytania" - napisał na swoim profilu na Facebooku.

W oświadczeniu odpowiedział na osiem pytań, tłumacząc tym samym sprawę ze swojej strony, pokazując również kulisy swojego zatrzymania. Odniósł się w nich dokładnie tłumacząc swoje powiązania z Polnordem, kwestię wynagrodzenia oraz tajemniczą sprawę przeszukania domku we Włoszech.

- "1) Jaki zarzut odczytała mi prokurator (gdy byłem nieprzytomny)? Zarzut działania na szkodę Polnordu przy prawnej pomocy w transakcji nabycia wierzytelności od Prokomu w stosunku do m.st. Warszawy i MPWiK oraz, że pieniądze, które otrzymałem za tę pomoc rzekomo przywłaszczyłem, bo zdaniem prokuratury pomoc prawna (m.in. napisanie pozwów, wystawianie opinii w spr. VAT) była pozorna. Nie odczytano mi żadnego zarzutu dotyczącego działek pod Poznaniem. I trudno, aby mi ktoś to zarzucał, bo nie obsługiwałem prawnie tej transakcji i nie wystawiłem w tej sprawie żadnej faktury" - napisał w odpowiedzi na pierwszą kwestię.

Parafia Bogurodzicy Maryi w Warszawie niespodziewanie zamknięta. O co chodzi?Parafia Bogurodzicy Maryi w Warszawie niespodziewanie zamknięta. O co chodzi?Czytaj dalej

Oznacza to, że spółka Polnord, która podobnie jak Prokom, budowała wodociągi na terenie Warszawy, przejęła zadłużenie miasta stołecznego wobec Prokomu. Warto nadmienić, że obie spółki należały do podejrzanego w sprawie Ryszarda K. Roman Giertych został zatrudniony do obsługi sprawy o wymienioną wcześniej należności.

- "2) Dlaczego Polnord kupił roszczenia do m.st. Warszawy i MPWiK od Prokomu? Oczywiście o motywy należy pytać właścicieli i zarządy, ale prawne argumenty są oczywiste. Polnord był właścicielem gruntu, na którym znajdowały się urządzenia wodno-kanalizacyjne, ale to Prokom je w większości wybudował. Zgodnie z art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 7 czerwca 2001 o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzania ścieków: „Osoby, które wybudowały z własnych środków urządzenia wodociągowe i urządzenia kanalizacyjne mogą je przekazywać odpłatnie gminie lub przedsiębiorstwu wodociągowo-kanalizacyjnemu na warunkach uzgodnionych w umowie”. Oznacza to, że, aby skutecznie wystąpić z roszczeniem o zapłatę za wybudowanie takiej sieci, należy po pierwsze wybudować ją z własnych środków oraz po drugie mieć możliwość ich przekazania będąc właścicielem tych urządzeń i najlepiej właścicielem gruntu. Ponieważ sieć tworzyła jedną całość, a częściowo była wybudowana przez Polnord, a częściowo przez Prokom zasadne były skomasowanie roszczeń w jednej spółce celem ułatwienia powództwa" - odpowiedział na drugie pytanie Roman Giertych.

Przypadki budowania wodociągów przez prywatne firmy są na porządku dziennym. Przekazanie takiej sieci miastu odbywa się zawsze na drodze prawnej - sąd ustala wysokość należności, jaką miasto musi zapłacić budującym sieć. Skoro zarówno Polnord, jak i Prokom budowały takie sieci, a spółki mogły się porozumieć, o wiele łatwiej było połączyć roszczenia, które dotyczyły przekazania różnych odcinków sieci wodociągowej. Dlatego właśnie skorzystano z tej możliwości.

- "3) Dlaczego do transakcji dobrano spółki pośredniczące? Duże firmy deweloperskie zawsze działają poprzez spółki celowe, aby ograniczać ryzyka. W tym przypadku oczywistym motywem było rozłożenie ryzyka podatkowego, gdyż transakcja miała miejsce przed wyrokiem TSUE, który przesądził brak podstaw do naliczania VAT od tego typu transakcji. Spółki celowe wykorzystywane są przy wielu dużych transakcjach finansowych. Zwykle mają kapitał 5000 złotych. Przykładowo taką spółkę na podstawie pełnomocnictwa od Jarosława Kaczyńskiego założył Gerald Birgfellner do wybudowania dwóch wież" - tłumaczył Giertych.

Podobne praktyki są powszechne i dozwolone, nie są to również działania przestępcze - podobne spółki celowe są prowadzone w ramach poszanowania wolności gospodarczej w Polsce i ich działania oraz wykorzystywanie ich jest całkowicie jawne.

- "4) Dlaczego wynagrodzenie mojej kancelarii było w takiej wysokości? Przy konstruowaniu pozwów na setki miliony złotych, przy wysoce skomplikowanym stanie prawnym i faktycznym, stawki kancelarii procesowych są bardzo wysokie. Zwykle tego typu spraw podejmują się duże kancelarie zagraniczne (znaczenie droższe od mojej). W tej sprawie pozwy liczyły kilkadziesiąt tysięcy stron. Opracowanie jednego pozwu zajmuje od 3-12 miesięcy i prowadzone jest przez grupę adwokatów. Być może o zdobyciu kontraktu zadecydował fakt, że moja kancelaria wygrała dla Prokom Investment sprawę z Telewizją Familijną na kilkadziesiąt milionów złotych, a dla Polnordu kluczową sprawę przed NSA z miastem Warszawa, która przesądziła o możliwości sprzedaży wierzytelności za działki drogowe, gdzie Polnord do dziś uzyskał kwotę ok. 200 milionów złotych.
Dodam, że po wniesieniu pozwów podpisaliśmy dużo lepszy i wyższy kontrakt z Polnordem. Firma była bardzo zadowolona z prowadzonych przez nas spraw. Pod koniec roku 2018 podpisałem z nowym zarządem Polnordu, który został przejęty przez spółki Skarbu Państwa, jeszcze lepszy kontrakt. Wówczas nasze wynagrodzenie było najwyższe. Pół roku później firma zaczęła jednak borykać się z trudnościami i próbowała o 30% obniżyć mi wynagrodzenie. Na to się nie zgodziłem. Gdy odchodziłem z Polnordu procesy, które zaczęliśmy przygotowywać w 2011, były na dobrej drodze do wygrania.
Faktury wystawiane przez moją kancelarię nie stanowią w całości mojego zysku. Z tych środków opłacani są adwokaci współpracujący, aplikanci, pracownicy techniczni, sekretariat, koszty biura etc. Zaznaczam, że moja firma od kilkunastu lat obsługuje duże procesy cywilne. Swoje sprawy powierzały nam różne firmy prywatne, a kwoty dochodzonych przez nas roszczeń przekraczały 2 miliardy złotych. Nie obsługujemy firm państwowych. Nie miałem żadnej skargi na jakość naszej pracy lub brak profesjonalizmu moich adwokatów, złożonej przez obsługiwane przez nas firmy.
Zawsze płaciłem wszystkie podatki, ZUS i inne daniny przewidziane na Państwo (również od tych rzekomo fikcyjnych faktur za pomoc prawną w transakcji, która nie podoba się prokuraturze)" - twierdził adwokat.

Bardzo często za sprawy, które opiewają na miliony, płaci się kancelariom kwoty odpowiednio wysokie, by spokojnie poradziły one sobie również z wynagrodzeniami dla wielu pracowników. Jak zaznaczył Giertych, w przygotowaniu pozwu uczestniczy grupa adwokatów, ale jest to również praca wszystkich osób zaangażowanych w kancelarii - stażystów, aplikantów, sekretariatu. Opłacić również trzeba ekspertów, którzy bardzo często życzą sobie bardzo wysokich kwot, szczególnie, jeśli trwa walka o duże pieniądze.

- "5) Czy prawda jest, że w 2017 roku Polnord złożył na mnie jakieś zawiadomienie? To kłamstwo. W roku 2017 Polnord uznał w swoim sprawozdaniu finansowym, zatwierdzonym przez audytora, roszczenia do miasta Warszawy i MPWiK za aktywa. I tak też było w następnych latach. W sprawozdaniu za I kwartał 2020 roku Polnord ogłosił, że roszczenia, o które pozwaliśmy Warszawę są w pełni zasadne. Trudno więc, aby składał zawiadomienie, że ich nabycie było szkodliwe albo twierdził, że roszczenia są wątpliwe" - odpowiedział były wicepremier.

Aktywa to środki, które należą się danej spółce - to oznacza, że Polnord uznał w 2017 roku, że zadłużenie, które ma wobec niego miasto stołeczne Warszawa i MPWiK jest zasadne i się spółce należy. Ponownie ujmował je także w następnych sprawozdaniach finansowych i ani razu nie uznał, że takie roszczenie jest szkodliwe lub wątpliwe, co oznacza, że skoro pieniądze należały się spółce, to również Giertychowi należała się zapłata za usługi na rzecz spółki w ramach walki o tę należność.

- "6) Kto wyznaczał cenę w przedmiotowej transakcji? Oczywiście o każdej tego typu transakcji decydują zarządy. W tym przypadku zarząd Polnordu opierał się specjalistycznych wycenach wartości urządzeń i kwoty za ich użytkowanie. Jedną z najważniejszych takich opinii sporządził pan Stanisław Bortkiewicz – były szef MPWiK, czyli pozywanej przez nas firmy. Jako były szef MPWIK, czyli firmy, która przejmowała systemy wodnokanalizacyjne od deweloperów, wydawał się najlepszym ekspertem do wyceny tego typu roszczeń. Jego firma wystawiała faktury za wycenę na spółki celowe (tak jak ja), które pośredniczyły w transakcji i w tym zakresie współpracował on blisko z panem Sebastianem J.- prezesem firmy New Industry, który stał się jednym z podejrzanych. Opinia Bortkiewicza była kluczowa dla wyceny tzw. bezumownego użytkowania przez MPWiK i Warszawę systemu wybudowanego przez Prokom.
(Pan Bortkiewicz to obecnie najważniejszy z dyrektorów TVP i jak donoszą media prawa ręka Jacka Kurskiego)" - tłumaczy adwokat.

Jak zostało wspomniane wcześniej, w walce o tak duże pieniądze ważne jest dobranie i opłacenie możliwie najlepszych ekspertów, którzy znają się na rzeczy i dokonają słusznej wyceny. Bezumowne użytkowanie to czas, w którym nie została jeszcze zawarta umowa o korzystanie z sieci wodociągowej lub nie została przeniesiona własność sieci na miasto. Jeśli spółka i miasto się nie dogadają, wtedy spółka może żądać wynagrodzenia za takie bezuomowne korzystanie lub zawrzeć w tym celu umowę z wynagrodzeniem za korzystanie z niej - jeśli miasto jednak nie chce zawrzeć takiej umowy, spółka może zrobić dwie rzeczy, obie jednak wiążą się z drogą sądową. Albo może ona złożyć pozew do sądu o wypłacenie należnych środków za bezumowne korzystanie z tej sieci, albo żądać tego, by miasto przejęło wykorzystywaną sieć kanalizacyjną.

- "7) Czy za pieniądze z przygotowania pozwów kupiliśmy z żoną nieruchomość we Włoszech? Nie. Domek w górach we Włoszech z dosyć dużą działką kupiliśmy za pieniądze zarobione kilka lat później. Jego wartość z pewnością jest dużo niższa niż wilii Jarosława Kaczyńskiego na Żoliborzu" - ironizował Giertych.

Telewizja Polska w swoich materiałach często wspominała o "willi", stąd niezadowolenie Romana Giertycha, który rzeczywiście ma posiadłość na terenie Włoch, jest to jednak bardziej domek letniskowy niż luksusowa willa.

- "8) Co carabinieri zabezpieczyli w naszym domku we Włoszech? Nie wiem, gdyż nie było nas na miejscu. Wszystko, co zabezpieczono zostało przekazane do prokuratora włoskiego, który, gdy dowiedział się od naszego włoskiego adwokata o politycznym wymiarze sprawy, zablokował ich przekazanie. Będzie teraz analizował dokumenty z Polski celem podjęcia decyzji, czy nie odrzucić polskiego wniosku. CBA nie weszło w posiadanie żadnych dokumentów, czy nośników elektronicznych" - odpowiedział adwokat.

Sprawa we Włoszech wciąż się toczy i na razie nie wiadomo, jaki będzie jej finał, jednak to, na czym Centralnemu Biuru Śledczemu zależało najbardziej, nie wpadło po przeszukaniu w ich posiadanie. Wkrótce zapewne pojawią się kolejne informacje w tej sprawie.

Roman Giertych: chciałem też zapewnić wszystkich, że nie ma we mnie chęci zemsty, ani żądzy rewanżu.

- "I to chyba tyle najważniejszych pytań merytorycznych w tej sprawie. W tej sytuacji nie powinien dziwić fakt, iż Sąd Rejonowy w Poznaniu rozpoznając wniosek aresztowy o czyny identyczne z tym, który prokurator odczytała mi (nieprzytomnemu) nie dopatrzył się żadnego przestępstwa i oddalił wniosek z hukiem" - napisał w zakończeniu swojej wypowiedzi Giertych.

DZISIAJ GRZEJE: 1.Czy Tadeusz Rydzyk powinien ujawnić swój majątek? Posiada auta i dzieła sztuki za miliony, ale jego finanse są tajemnicą
2. Wpływ pandemii na bankomaty jest ogromny. Wypłaty gotówki rekordowo niskie
3. Przerażające nagranie z Białegostoku, kobieta jest poszukiwana. Okropny, rasistowski atak

Ostatnie słowa oświadczenia opowiadają jednak o tęsknocie Giertycha za dawnymi czasami.

- "Nie odniosę się jeszcze do politycznego aspektu sprawy, bo nie mam sił. Dziękuje wszystkim za wsparcie i tyle przejawów sympatii dla mnie i mojej rodziny. Chciałem też zapewnić wszystkich, że nie ma we mnie chęci zemsty, ani żądzy rewanżu. Jednak gdy nakładano mi kajdanki na ręce na tle majestatycznej fasady budynku Sądu Okręgowego w Warszawie ozdobionej przez naszych przodków dumnym hasłem: „ Sprawiedliwość jest fundamentem i ostoją Rzeczpospolitej” to głęboko zatęskniłem za sprawiedliwym Państwem. I to palące poczucie, że musimy mieć sprawiedliwą Polskę, nie opuści mnie do końca życia" - skomentował.

Sprawa wciąż trwa. CBA i media publiczne nie odpowiedziały jeszcze na oświadczenie byłego wicepremiera.

źródło: [Facebook/Roman Giertych]

Kuriozum, Robert Bąkiewicz grozi, ale teraz mediom. Alternatywna rzeczywistość, czy kompletne odrealnienie?Kuriozum, Robert Bąkiewicz grozi, ale teraz mediom. Alternatywna rzeczywistość, czy kompletne odrealnienie?Czytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nieoficjalnie: Będzie lockdown Polski, jeśli jedna rzecz się nie zmieni
  2. Kto w największym stopniu roznosi koronawirusa? Naukowcy wskazali grupę superroznosicieli
  3. Położnicy błędnie uznali dziecko za martwe i oddali do kostnicy. Po 6 godzinach odkryto ich pomyłkę, nieprawdopodobny finał historii
  4. Nocne zamieszki pod domem Jarosława Kaczyńskiego. W ruch poszły kamienie i gaz łzawiący
  5. Oburzająca postawa Abp. Jędraszewskiego. Pochwala łamanie praw człowieka i zakaz aborcji
  6. Trzech mężczyzn pchało VW Golfa na autostradzie. Zachowanie ich kolegi było kuriozalne - Wideo
  7. Surówka w 3 minuty, błyskawiczna, zdrowia i przepyszna. Faworyt na polskich stołach, pasuje do każdego obiadu