Robert Wiktor Fidura-Porycki złożył rezygnację.. (zdj.il) Wikimedia Commons/Vinoth Chandar (CC BY 2.0)Źródło: (zdj.il) Wikimedia Commons/Vinoth Chandar (CC BY 2.0)
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 17 Lutego 2021

Reprezentował ofiary molestowania seksualnego przez księży, zrezygnował z funkcji. „Już nie gniew, tylko ból i żal”

Robert Wiktor Fidura-Porycki, dotychczasowy reprezentant osób pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym w radzie Fundacji św. Józefa, złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Powody swojej decyzji wyjaśnia w liście zaadresowanym do prymasa Polski.

Fidura-Porycki, który treść swojego pisma opublikował w mediach społecznościowych, uzasadniając swoje odejście, wskazuje na największe afery w Kościele katolickim, które zostały ujawnione przez media.

Dowiaduję się o kolejnych sprawach, których nie umiem nazwać cywilizowanym językiem. Okazuje się, że Dzięga, jak i emeryt Głódź, ale także ponad 90 proc. biskupów, skoncentrowali swoją działalność na dyskredytację nieumarłych, na torpedowanie pomocy, pisze były już przedstawiciel osób pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym.

Robert Wiktor Fidura-Porycki składa rezygnację

Fidura-Porycki zaznaczył kolejno, że „nie jest w stanie w zgodzie ze swoim sumieniem firmować działań Konferencji Episkopatu Polski, w której zasiadają tacy ludzie jak (Andrzej) Dzięga i (Sławoj Leszek) Głódź, jak (Edward) Janiak, (Andrzej) Dziuba i dziesiątki innych”.

Internetowy serwis Polsatu News zwraca uwagę, że w wieku 14 lat, przygotowując się do bierzmowania, Robert Wiktor Fidura-Porycki został wykorzystany seksualnie przez duchownego. Był wówczas ministrantem.

Marzena Rogalska zakończyła współpracę z TVP po 12 latach. „Najtrudniejszy dzień w mojej karierze zawodowejMarzena Rogalska zakończyła współpracę z TVP po 12 latach. „Najtrudniejszy dzień w mojej karierze zawodowej"Czytaj dalej

O przemocy, jakiej zaznał ze strony księdza, w 2018 roku powiedział biskupowi.

Pytany, czy wobec otwartości, z jaką mówi się obecnie o problemie pedofilii w Kościele, czuje się bardziej ośmielony do mówienia o własnej krzywdzie, powiedział: – Dla mnie to koszmar, bo za każdym razem wyzwala te złe wspomnienia.

W rozmowie z Polsat News przyznał, że nadal jest wierzący, gdyż nie został skrzywdzony przez Kościół. Jak stwierdził, za jego krzywdą nie stoi 1,2 mld katolików, a jedna, konkretna osoba.

Tak się złożyło, że to był ksiądz, ale to była konkretna osoba. We mnie nie ma gniewu na Kościół, we mnie jest – po tylu latach to już nie gniew, tylko ból i żal – do tej jednej konkretnej osoby – mówił.

„Trupy” w szafach

Komentując swą decyzję dla portalu Wiez.pl, Robert Wiktor Fidura-Porycki wskazał, że chodzi w niej przede wszystkim o postawę biskupów.

Dostrzegam w niej znamiona hipokryzji: z jednej strony wpłacają na Fundację, z drugiej w szafach mają pełno „trupów”. Pokazała to dobitnie sprawa ks. Dymera. 25 lat krycia, kluczenia, udawania, a nawet kłamania – jak w przypadku abp. Kamińskiego mówiącego, że ks. Dymera nie skazano w procesie kanonicznym – zaznaczył.

źródło: Wiez.pl / Polsatnews.pl

Artykuły polecane przez redakcję WTV: