Wigilia PRL
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 14 Listopada 2019

Za PRL-u gościł na każdym, świątecznym stole. Ponura prawda o kultowej potrawie

Ci, którzy pamiętają PRL, wiedzą, że święta Bożego Narodzenia utożsamiane były z jedną, kluczową potrawą. Jej tradycja, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie sięga bardzo odległych czasów. Wiele osób ma nadzieję, że nie będzie już długo kultywowana - słynny, żywy karp, znika ze sklepów.

Dostępność poszczególnych artykułów spożywczych w czasie PRL była bardzo ograniczona. Zwłaszcza w latach 80., gospodarze i gospodynie musieli wykazywać się nielada kreatywnością. Na stołach gościł barszcz, gotowany na kości oraz pierogi z różnorodnymi farszami. W tamtym okresie bardzo trudno było o ryby, choć niewiele osób pamięta, że swego czasu niedobory na stoiskach mięsnych próbowano uzupełniać kiełbasą z kryla. Mały skorupiak, imitujący wędlinę, nie przyjął się na polskich stołach, w przeciwieństwie do słynnego, kultowego karpia.

13. emerytury nie zostaną wypłacone? Przykre doniesienia13. emerytury nie zostaną wypłacone? Przykre doniesieniaCzytaj dalej

Karp królem świątecznych stołów za PRL

Wbrew pozorom, historia obecności karpia na świątecznym stole, nie jest szczególnie długa. Przed wojną jedli go, przede wszystkim, polscy Żydzi. Stałe zaopatrzenie Centrali Rybnej w karpia, już za czasów PRL, nie było możliwe. Rząd wymyślił więc, że usatysfakcjonuje obywateli, oferując karpia raz a porządnie - w każde święta.

Choć przemianę ustrojową mamy już dawno za sobą, nadal wiele osób kupuje żywego karpia. Jest to tradycja, której geneza wiąże się z tym, iż innej możliwości doniesienia ryby do domu po prostu nie było.

Tak sytuacja wyglądała za PRL-u. Dziś każdy z nas może kupić dowolną, droższą, bądź tańszą rybę, w pierwszym, lepszym supermarkecie. Przyzwyczajenie jest w nas jednak silne i tysiące żywych karpi co roku przynoszone jest do polskich domów.

Akcje organizacji prozwierzęcych od kilku lat przynoszą efekty. Ze sprzedaży żywych karpi wycofały się już Tesco i Auchan.

- Co roku do sprzedaży trafia około 10 milionów sztuk żywego karpia - mówię o sztukach nie tonach, bo mowa o zwierzętach, nie przedmiotach. Przepis w ustawie o ochronie zwierząt mówi, że zwierzę nie jest rzeczą, a ilekroć jest np. w sprzedaży, mamy obowiązek traktować je przede wszystkim jako istotę czującą, zdolną do odczuwania cierpienia, a nie produkt jak każdy inny. Tymczasem trudno nie odnieść wrażenia, że karp jest jedynie przedmiotem sprzedaży, czyli rzeczą. Przechowywane jak towar, podnoszone jak towar, pakowane jak towar (do jednorazówki bez wody), ważone jak towar, wkładane do koszyka jak towar, z którym dalej jeździ się po sklepie. Obok cukru, mąki, ziemniaków i col - mówiła w rozmowie z Noizz, Karolina Kuszlewicz, adwokatka zwierząt.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Szczeniaki z krzyżówki jamnika i pitbulla są niesamowite. Nieziemski wygląd

2. Dantejskie sceny na fermie futerkowej. Aktywiści proszą o pomoc, właściciel próbuje tuszować sprawę

3. Nieprawdopodobne. Kot uratował dziecko przed groźnym wypadkiem

4. Piękne! Tygrysy z Poznania na forum europejskim, rozpoczęto debatę