Czy powrót do szkół klas I-III był przedwczesny?. Piotr Molecki/East NewsŹródło: Piotr Molecki/East News
Wszystkie wideo autora Julian Bakuła
Autor Julian Bakuła - 18 Lutego 2021

Ponad 400 podstawówek nie działa już w normalnym trybie. Wielu najmłodszych uczniów znowu musi uczyć się zdalnie

Chociaż 18 stycznia nastąpił oficjalny powrót do szkół najmłodszych uczniów, to jednak zaledwie miesiąc po tej decyzji przybywa szkół, które przechodzą na nauczanie zdalne lub hybrydowe. Wiąże się to zachorowaniami wśród nauczycieli i uczniów. Zdarzają się także szkoły, które z powodu braków kadrowych całkowicie zawieszają nauczanie.

  • 18 stycznia nastąpił powrót do szkół klas I-III
  • W ciągu miesiąca zaobserwowano wzrost liczby szkół pracujących zdalnie
  • W części szkół dyrektorzy zawieszają zajęcia z powodu braków kadrowych
  • Powodem zawieszania zajęć jest też oczekiwanie na decyzję sanepidu

Gdy 18 stycznia nastąpił powrót do szkół najmłodszych uczniów z klas I-III, miał to być wstęp do stopniowego wznawiania nauczania stacjonarnego także dla kolejnych roczników. Jednak już po miesiącu widać, że niezależnie od decyzji rządu na szczeblu lokalnym coraz częściej decyduje się o ponownym przejściu części szkół na nauczanie zdalne lub hybrydowe.

Jak podaje tvn24.pl, głównym powodem takich decyzji są choroby nauczycieli lub uczniów i ich krewnych. Decyzję o przejściu na nauczanie zdalne lub hybrydowe podejmuje - jak tłumaczy portal prawo.pl - dyrektor placówki po konsultacji z sanepidem.

Podczas gdy 18 stycznia w trybie w pełni zdalnym funkcjonowało 9 szkół podstawowych, a w trybie hybrydowym - częściowo stacjonarnie, częściowo zdalnie - 13 podstawówek, już dwa tygodnie później liczby te wzrosły do - odpowiednio - 38 placówek pracujących w trybie zdalnym i 130 placówek pracujących hybrydowo.

Jak podaje tvn24.pl, do 17 lutego liczba podstawówek pracujących w trybie zdalnym wzrosła do 83, a 330 podstawówek działało w trybie mieszanym. Dane te nie uwzględniają jednak szkół, w których nauczanie zostało całkowicie zawieszone.

Czy powrót do szkół był przedwczesny?

Jak tłumaczy tvn24.pl, chociaż takich przypadków zdarza się niewiele, to jednak dyrektorzy placówek mają możliwość zamknięcia szkoły w ramach tzw. dni dyrektorskich. Powodem takich decyzji są braki kadrowe lub zbyt długie oczekiwanie na decyzję sanepidu odnośnie przejścia na nauczanie zdalne.

- Niektóre dzieci się nie uczą, bo dyrektor w porozumieniu z samorządem zawiesza zajęcia, nie mogąc doczekać się decyzji sanepidu - tłumaczy w rozmowie z tvn24.pl radna Dorota Łoboda z Warszawy, gdzie do tego rodzaju zawieszenia zajęć doszło w 5 przedszkolach i 1 podstawówce.

Osoby zainteresowane szczepieniem dostają SMS-y z rządowego numeru. Niestety nic to nie przyspieszyOsoby zainteresowane szczepieniem dostają SMS-y z rządowego numeru. Niestety nic to nie przyspieszyCzytaj dalej

Wzrost liczby szkół podstawowych i przedszkoli przechodzących na nauczanie zdalne lub hybrydowe powiązać można także z ponownym wzrostem liczby zakażeń, który potwierdził we wtorek minister zdrowia Adam Niedzielski.

"Odwrócenie tendencji staje się faktem. Dzisiejszy wynik - 5178 nowych zakażeń - jest o ponad 1 tys. większy niż tydzień temu. Trend dla tygodniowej stopy wzrostu (średnia ruchoma 7-dniowa) po raz pierwszy od połowy listopada (pomijając anomalie postświąteczną) jest dodatni" - czytamy we wpisie ministra na Twitterze.

Tymczasem już dzień później, w środę, liczba nowych wykrytych przypadków zakażenia koronawirusem wzrosła do 8694, a liczba zgonów osób, u których stwierdzono zakażenie, sięgnęła 279

Źródła: tvn24.pl, Twitter / Ministerstwo Zdrowia, Twitter / Adam Niedzielski

Artykuły polecane przez redakcję WTV: