Jarek Przybylski, szef ambulatorium zoo, bada ocalonego tygrysa
Źródło:facebook/Zoo Poznań Official Site
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 6 Listopada 2019

Koszmar ocalonych tygrysów trwa: Dagestan domaga się ich zwrotu. "Ciała mogą zostać wykorzystane w chińskiej medycynie"

Cała Polska żyje losem, odbitych z granicy 9 tygrysów. Wycieńczone, brudne i wygłodzone zwierzęta znalazły schronienie w poznańskim zoo. Wydawać się mogło, że ich historia zakończy się happy endem. Wczoraj poinformowano, że na skutek donosu w ogrodzie zoologicznym przeprowadzana jest kontrola i kwarantanna, uniemożliwiająca przeniesienie zwierząt do azylu w Hiszpanii. Doniesienia z dziś odbierają nadzieję jeszcze bardziej.

Formalnie właścicielką tygrysów jest Irina Kulikowska, dyrektorka zoo w Dagestanie, do którego trafić miały zwierzęta. To właśnie pracownicy tego ogrodu transportowali zwierzęta z Włoch. Jednemu z nich, Rinatowi V., Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej podstawiła zarzut znęcania się. Przypominamy, że transportowanych tygrysów było 10. Jeden z nich zmarł a pozostałe 9 najprawdopodobniej podzieliłoby jego los, gdyby nie interwencja pracowników poznańskiego zoo.

Kulikowska zapewniała w rosyjskich mediach, że tygrysy miałyby w jej ogrodzie godne warunki życia. Pech chciał, że na jednym z nagrań w jej tle widać było miotającego się za kratą lwa i osowiałego niedźwiedzia.

Ludzka podłość nie zna granic? Donos na zoo, które uratowało tygrysy z granicy, będzie kontrolaLudzka podłość nie zna granic? Donos na zoo, które uratowało tygrysy z granicy, będzie kontrolaCzytaj dalej

- One miałyby tutaj dobre warunki. Duży wybieg z drzewami i jeziorkiem. Już tłumaczyliśmy, że problemy wynikły po zatrzymaniu tygrysów na granicy białoruskiej, gdzie naszemu pracownikowi polecono czekać na decyzję. Wcześniej, kiedy wyjeżdżały z Włoch, dokumenty się zgadzały - mówiła Kulikowska w rozmowie z Wirtualną Polską.

Dyrektorka ogrodu, Ewa Zgrabczyńska, wątpi w to, że tygrysy miały dojechać żywe do Dagestanu. Sugeruje, że ich ciała mogłyby zostać wykorzystane do produkcji medykamentów, będących elementem chińskiej medycyny. Co więcej, według Kulikowskiej, dalsza podróż zwierząt, od granicy z Białorusią, trwać miała 3 dni. To mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, co najmniej 2,5 km drogi, dzielące Koroszczyn od Dagestanu.

Kolejne problemy uratowanych tygrysów

Kulikowska nie jest jedyną osobą, rzucającą polskiemu ogrodowi kłody pod nogi. Wczoraj informowaliśmy o donosie, na podstawie którego w poznańskim zoo przeprowadzona zostanie kontrola inspektoratu weterytaryjnego. Tego samego, który na granicy orzekł, że stan zwierząt jest dobry.

Na skutek 30-dniowej kwarantanny tygrysy zmuszone będą zostać w poznańskim zoo. Uniemożliwia to przewiezienie ich do Hiszpanii, gdzie znaleźć miały azyl.

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News