Krowa
Źródło:Wikipedia
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 8 Listopada 2019

Inspektorat potraktuje je jak tygrysy? Wolne krowy mają trafić na rzeź

Na przełomie wiosny i lata tego roku, cały kraj żył sprawą "wolnych krów" - grupy żyjących dziko krasul, przemieszczających się swobodnie po nadwarciańskich łąkach. Główny Inspektorat Weterynarii uznał je wówczas za zagrożenie epidemiologiczne i domagał się oddania ich na rzeź. Historia może się powtórzyć.

Przypominamy, na początku maja tego roku zrobiło się głośno o stadzie 185 krów, żyjących wolno w gminie Deszczno, w województwie Lubuskim. Ich dotychczasowy właściciel nie był w stanie dłużej się nimi opiekować. Zwierzętom jednak nie groziło żadne zagrożenie. Niestety, inspektorat weterynarii, dostrzegł niebezpieczeństwo w nich.

Tylko dla osób o mocnych nerwach. Włosi opublikowali nagrania z transportu tygrysów, pojawiły się nowe wątkiTylko dla osób o mocnych nerwach. Włosi opublikowali nagrania z transportu tygrysów, pojawiły się nowe wątkiCzytaj dalej

- W swym stanowisku Rada Sanitarno-Epizootyczna uznała, że nie można wykluczyć zagrożenia dla zdrowia publicznego jakie wiąże się z utrzymywaniem przy życiu tak licznego stada zwierząt nieobjętego dotychczas kontrolą lekarsko-weterynaryjną - czytamy w wydanym przez inspektorat komunikacie, podtrzymującym decyzję powiatowego lekarza weterynarii o ich uśmierceniu.

Na szczęście aktywiści, walczący o krowy dopięli swego. Biuro Ochrony Zwierząt odnalazło ich formalnego właściciela. Ten zdecydował się na przekazanie zwierząt.

- Zarówno jemu, jak i nam, zależy na tym, by zwierzęta zostały przeniesione w miejsce, w którym nic nie będzie im zagrażać i – przede wszystkim – nie zostaną uśmiercone - mówiła w tamtym czasie, w wywiadzie dla oko.press, Iza Kwiatkowska z BOZ.

W sprawie dwukrotnie interweniował sam Jarosław Kaczyński. Niestety, teraz losy zwierząt znowu są niepewne.

Nagla decyzja właściciela

Właściciel krów niespodziewanie zerwał wszystkie umowy. Nie chciał być dłużej kojarzony z dzikimi krowami. Oznacza to, że mogą one zostać teraz zamordowane.

- Zdecydowałem się przyjąć do mojej zagrody 15 krów, kolejne 15 sztuk w charakterze żywych kosiarek przyjmie jedno z gospodarstw, 15 krów trafi także do ośrodka OTOZ Animals, a kolejne 5 do Fundacji Viva! - mówił dla Gazety Wyborczej Tomasz Copija, właściciel jednej z zagród, które gotowe są przyjąć krowy.

Jeśli nie uda się znaleźć schronienia dla pozostałych 131 krów, najprawdopodobniej czeka je rzeź. Na ochronę ze strony inspektoratu, nie ma co liczyć.

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News