Pomiń nawigację
Krowa
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 8 Listopada 2019

Inspektorat potraktuje je jak tygrysy? Wolne krowy mają trafić na rzeź

Na przełomie wiosny i lata tego roku, cały kraj żył sprawą "wolnych krów" - grupy żyjących dziko krasul, przemieszczających się swobodnie po nadwarciańskich łąkach. Główny Inspektorat Weterynarii uznał je wówczas za zagrożenie epidemiologiczne i domagał się oddania ich na rzeź. Historia może się powtórzyć.

Przypominamy, na początku maja tego roku zrobiło się głośno o stadzie 185 krów, żyjących wolno w gminie Deszczno, w województwie Lubuskim. Ich dotychczasowy właściciel nie był w stanie dłużej się nimi opiekować. Zwierzętom jednak nie groziło żadne zagrożenie. Niestety, inspektorat weterynarii, dostrzegł niebezpieczeństwo w nich.

Tylko dla osób o mocnych nerwach. Włosi opublikowali nagrania z transportu tygrysów, pojawiły się nowe wątkiTylko dla osób o mocnych nerwach. Włosi opublikowali nagrania z transportu tygrysów, pojawiły się nowe wątkiCzytaj dalej

- W swym stanowisku Rada Sanitarno-Epizootyczna uznała, że nie można wykluczyć zagrożenia dla zdrowia publicznego jakie wiąże się z utrzymywaniem przy życiu tak licznego stada zwierząt nieobjętego dotychczas kontrolą lekarsko-weterynaryjną - czytamy w wydanym przez inspektorat komunikacie, podtrzymującym decyzję powiatowego lekarza weterynarii o ich uśmierceniu.

Na szczęście aktywiści, walczący o krowy dopięli swego. Biuro Ochrony Zwierząt odnalazło ich formalnego właściciela. Ten zdecydował się na przekazanie zwierząt.

- Zarówno jemu, jak i nam, zależy na tym, by zwierzęta zostały przeniesione w miejsce, w którym nic nie będzie im zagrażać i – przede wszystkim – nie zostaną uśmiercone - mówiła w tamtym czasie, w wywiadzie dla oko.press, Iza Kwiatkowska z BOZ.

W sprawie dwukrotnie interweniował sam Jarosław Kaczyński. Niestety, teraz losy zwierząt znowu są niepewne.

Nagla decyzja właściciela

Właściciel krów niespodziewanie zerwał wszystkie umowy. Nie chciał być dłużej kojarzony z dzikimi krowami. Oznacza to, że mogą one zostać teraz zamordowane.

- Zdecydowałem się przyjąć do mojej zagrody 15 krów, kolejne 15 sztuk w charakterze żywych kosiarek przyjmie jedno z gospodarstw, 15 krów trafi także do ośrodka OTOZ Animals, a kolejne 5 do Fundacji Viva! - mówił dla Gazety Wyborczej Tomasz Copija, właściciel jednej z zagród, które gotowe są przyjąć krowy.

Jeśli nie uda się znaleźć schronienia dla pozostałych 131 krów, najprawdopodobniej czeka je rzeź. Na ochronę ze strony inspektoratu, nie ma co liczyć.