Policja. https://pxhere.com/pl/photo/957362Źródło: https://pxhere.com/pl/photo/957362
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 31 Grudnia 2019

Policja skandalicznie potraktowała kobietę. "Będzie pani miała nauczkę"

Policja otrzymała zgłoszenie o groźbach, jakich względem kobiety dopuścił się mężczyzna. Sprawę zbagatelizowano. "Ja tu żadnego przestępstwa nie widzę", usłyszała kobieta.

"Z pomocą tindera umawiam się na seks. Skuteczność i łatwość, z jaką mi to przyszło, sprawiły, że początkowo zaczęłam śmielej przyglądać się ludziom. Patrzeć im w oczy, dostrzegać ich zainteresowanie i okazywać własne. Odczuwałam to jako upodmiotowienie. Przestałam czekać na czyjeś zainteresowanie jako na dowód mojej wartości. To ja stałam się tą, która je okazuje. Która wybiera. Jednak w świecie męskiej dominacji ta wąska szczelina erotycznej wzajemności pryska jak słabo zadbana fantazja, kiedy pojawia się przemoc", czytamy w zwierzeniach kobiety.

Mężczyznę, którego będzie dotyczył tekst, autorka dla porządku nazywa Patrykiem. Kobieta opisuje go tak: "Czuły łobuz, bardziej czuły, niż sam by tego chciał. Pachnie tak, że nogi mi miękną. Papierosami, proszkiem do prania, potem, Calvinem Kleinem i alkoholem. Mówi tak, że czasem nic nie rozumiem. Chciałam, żeby został do rana".

Został. Na odchodne rzucił jeszcze, że "rasy nie powinny się mieszać". Oboje byli z kompletnie różnych środowisk.

Potem zaczęły się groźby. "Napisał smsami, że jeśli mu nie zapłacę, ujawni naszą prywatną korespondencję o seksie, rzekome nagrania z mojego mieszkania, zdjęcia", pisze kobieta. Mężczyzna, rzecz jasna, wiedział, gdzie mieszka autorka (spędził przecież u niej noc). Zdaniem kobiety Patryka zachwycał fakt, że ta się go boi. "»Zrobimy tak jak mówię, albo pokażę ci, jaką mam władzę« – pisał dodając upiorne uśmieszki. Przeraziłam się, że trafiłam na psychopatę, który zaczai się na mnie pod domem. Poszłam więc na policję", czytamy.

Specyficzna uroczystość w polskiej podstawówce. Dzieci przebrane w pasiaki, gazowanieSpecyficzna uroczystość w polskiej podstawówce. Dzieci przebrane w pasiaki, gazowanieCzytaj dalej

Policja: Mam nadzieję, że będzie pani miała nauczkę

"Ale gdzie tu są groźby?", odpowiedział poinformowany o sprawie mundurowy. Więcej empatii nie wykazała również wezwana oficer dyżurna. "Próbowała mnie spławić przez godzinę. Stoczyłam z nią walkę o przyjęcie zgłoszenia. Usłyszałam między innymi, że przez takich jak ja policja nie ma czasu zajmować się poważnymi sprawami", relacjonuje autorka. "Wzdychając i przewracając oczami", policjantka wreszcie przyjęła protokół. "Policjantka nie skąpiła komentarzy na temat moich preferencji, gdy pokazałam jej zdjęcia Patryka. To chyba miały być żarty, ale jakoś mnie nie śmieszyły. Na koniec kilkakrotnie powtórzyła, żebym nie liczyła na ochronę policji, ani na to, że policja będzie go szukać. Pożegnała mnie mówiąc: »Na pewno będzie odmowa wszczęcia postępowania«".

Nietrudno się domyślić, że kobieta, która nie otrzymała pomocy od mundurowych, wróciła do mieszkania przepełniona strachem. "Na klatkę schodową wchodziłam jak do jaskini lwa. Zaryglowałam drzwi. Budziłam się średnio co godzinę i wyglądałam przez okno, czy nikt pod nim nie stoi. Mój pot śmierdział jak sierść zwierzęcia zapędzonego do nory".

Groźby nie ustały. Jak czytamy, w ciągu najbliższych czterech tygodni kobieta była na komisariacie jeszcze cztery razy – wzywana przez policję bądź z własnej woli. "W sumie spędziłam tam jakieś siedem godzin. Patryk – ani jednej. Policja znała moje imię, nazwisko, adres i szczegóły intymnego życia. Patryk był dla nich anonimowy i nie zamierzali tej sytuacji zmieniać. Nikt go nie niepokoił, nie wzywał, nie przesłuchiwał, choć to on popełnił przestępstwo, a ja byłam poszkodowaną".

Za którymś razem usłyszała, że dzięki tej sytuacji przynajmniej "będzie miała nauczkę". Drugi z funkcjonariuszy dodał: "W dzisiejszych czasach nie można się spotykać z nieznajomymi mężczyznami, musi pani być bardziej ostrożna".

Do Patryka wreszcie zadzwoniono. Ułyszał, że ma przyjść na komisariat. Przyszedł. Jego zeznanie było krótkie. Powiedział, że niczego nie pamięta, bo ciągle był pijany. Że nawet nie pamięta, gdzie kobieta mieszka. Oraz że wiadomości były tylko żartami. To wszystko.

Sprawa nie jest nowa. Przytaczany tekst liczy już przeszło rok. Od tamtego czasu niewiele jednak się w tej sprawie zmieniło. Ofiary przemocy wciąż często nie zgłaszają popełnianych ich względem przestępstw. Trudno im się dziwić, czytając przytaczaną tu historię. Zakończmy mocnymi słowami pani Zuzanny, autorki tekstu: "Sposobem myślenia o kobietach sprawcy niewiele się od policjantów różnią. Jedni i drudzy uważają, że kobiety powinny bać się mężczyzn. Jedni i drudzy nie zamierzają tego stanu rzeczy zmieniać. Jedni i drudzy są przekonani, że kobiety, które szukają seksualnych przyjemności z wieloma partnerami, powinna spotkać kara".

ZOBACZ TAKŻE:

1. Mikołaj ze sporymi zarobkami. Przebierana praca naprawdę się opłaca

2. Objawy raka płuc, które widać na twarzy. Nie wolno ich lekceważyć

3. Politycy PiS napisali wiersz o Morawieckim. Urocze

4. Miejscowy proboszcz bez skrupułów rozlicza wiernych. Wyliczył nawet procent ich ofiarności

5. Ciemna strona kardynała Dziwisza. Będzie musiał tłumaczyć się z przeszłości

6. Nie żyje gwiazdor "M jak miłość", "Klanu", "Ekstradycji" i innych największych hitów. Smutna wiadomość obiegła media

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News