PiS wstrzymuje awanse
Źródło: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 11 Lutego 2020

PiS ociąga się z awansami dla tych, którzy ich negują. Naukowcy i sędziowie w potrzasku

PiS wyraźnie walczy z przeciwnikami "dobrej zmiany". Na biurku prezydenta Dudy od ubiegłego roku leżą, czekając na podpis, dokumenty dotyczące awansu polskich uczonych oraz sędziów. Wszyscy z nich w przeszłości krytykowali partię rządzącą.

Wątki czekających na awans uczonych oraz sędziów przytacza "Wyborcza".

Na nadanie tytułu profesorskiego dr hab. Michał Bilewicz czeka od początku 2019 roku. Czeka, ponieważ Kancelaria Prezydenta ma wątpliwości dotyczące bezstronności jego recenzentów. Warto dodać, że Bilewicz bada język nienawiści oraz postawy antysemickie w naszym kraju. Nie pomaga fakt, że koledzy po fachu naukowca nazywają go "najlepszym w swoim pokoleniu".

Jeśli dr hab. Michał Bilewicz chciałby znaleźć jakiekolwiek plusy swojej sytuacji, być może pewne pocieszenie odnalazłby w fakcie, że inny polski uczony na nadanie profesorskiego tytułu czeka jeszcze dłużej. Oczekiwanie dr hab. Waltera Żelaznego trwa bowiem od kwietnia 2018 roku. "Wyborcza" przypomina, że Żelazny uczestniczył w demonstracjach KOD. Był również działaczem opozycji w czasach PRL. Dziennik przytacza słowa Żelaznego z 2016 roku za portalem OKO.Press: "Boję się, że rządzą nami nawiedzeni wariaci, którym się wydaje, że są w stanie zmienić losy świata i sprawić, żeby wrak samolotu zaczął latać. Na takie rzeczy nie możemy się dać nabrać. Nie możemy się dać nabrać na ich język". Efekt? Ponad półtora roku czekania na należny Żelaznemu awans.

Sprawy nie przyspieszył fakt, że w imieniu Żelaznego pismo do prezydenta wystosował Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. "Zgodnie z doniesieniami medialnymi opóźnienia mogą mieć związek zarówno z wątpliwościami dotyczącymi problematyki będącej przedmiotem pracy naukowej kandydatów, jak i ich działalnością pozanaukową (zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Demokracji)", pisał w liście do Dudy Bodnar. Zaznaczył, że "ocena dorobku kandydata do tytułu profesora odbywa się na etapie poprzedzającym decyzję Prezydenta" oraz że za wspomnianą "oceną dorobku kandydata" mają stać przedstawiciele środowiska naukowego, a nie politycy. Rzecznik poprosił o wskazanie przyczyn tak długiej zwłoki z przyznaniem awansów Bilewiczowi oraz Żelaznego. Zdaniem "Wyborczej" dotąd nie otrzymał odpowiedzi.

Dramat w Bukowinie Tatrzańskiej. Trzy osoby nie żyją, 16-latek w szpitaluDramat w Bukowinie Tatrzańskiej. Trzy osoby nie żyją, 16-latek w szpitaluCzytaj dalej

PiS: krytykować to nie nas

Naukowcy to nie jedyny grupa zawodowa dotknięta działaniami partii rządzącej, gratyfikującej konformizm i nietolerującej sprzeciwu wobec swoim poczynań. Problemy z awansami dotykają również bowiem przedstawicieli prawa.

Pięcioro kandydatów na sędziów wciąż czeka na swoje nominacje. Podobnie jak w przypadku nadawania tytułów profesorskich żadne przepisy nie regulują czasu, w jakim prezydent musi wręczyć nominacje. Andrzej Duda najwyraźniej uznał, że jeśli coś nie jest zabronione – jest dozwolone. I czeka.

"Wyborcza" przypomina, że sprawa piątki sędziów sięga 2018 roku. Już wówczas Kancelaria Prezydenta podawała, że "procedura nominacyjna jest w toku". Dziennik postanowił ponownie zapytać o tę sprawę. W odpowiedzi napisano, że "Prezydent RP podjął decyzję, aby wstrzymać się z nominacjami sędziowskimi do czasu rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego przez Trybunał Konstytucyjny". Warto w tej sytuacji dodać, że prezydent Duda zwlekał z nominacjami już przed wspomnianym "kompetencyjnym sporem".

Niewiele da się w tej sprawie zrobić. Niezależnie bowiem od rozmiarów absurdu, zwlekając, prezydent nie łamie konstytucji.

Nawiasem mówiąc, problemy z awansami nie kończą się na prezydenckim biurku. "Wyborcza" wskazuje, że problem dotyczy również Dariusza Stola. Dziennik przypomina, że mężczyzna wygrał konkurs na dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich. Mimo że wspomniany konkurs zakończył się w maju 2019 roku, Stola wciąż czeka na decyzję ministra kultury Piotra Glińskiego. Polityk do dziś nie powołał zwycięzcy konkursu na dyrektora muzeum, mimo że taka forma wyboru dyrektora placówki była jego pomysłem (sic!).

Powód zwłoki Glińskiego? Minister twierdzi, że Stola nie udzielił zgody na zorganizowanie konferencji naukowej poświęconej Lechowi Kaczyńskiemu. Muzeum odpowiada, że to absurd. Według "Wyborczej" Stola miał jedynie prosić wnioskodawców o "znalezienie partnera merytorycznego".

ZOBACZ TAKŻE:

1. Zamiast 500 plus będzie 200 plus. Rząd podjął decyzję, rodziny muszą sobie radzić same

2. Nie tylko WizzAir z Polski. Nagrania samolotów walczących z huraganem wywołują ciarki, ale pilotom należą się brawa

3. Porażające odkrycie w żołądku psa. Niewyobrażalnie co zrobił mu właściciel

4. Rodzice przerywają milczenie ws. koszmarnych warunków na dziecięcym oddziale. "Trudno wytłumaczyć 2-latkowi, że mama śpi w hotelu"

5. Ohydne żarty polityków PiS. Homofobiczny atak na Roberta Biedronia

6. W autobusie było mnóstwo dzieci, trwa akcja ratunkowa. Zatrważające wiadomości z zachodniej Polski