PiS. Flickr/Piotr DrabikŹródło: Flickr/Piotr Drabik
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 22 Stycznia 2021

Lokalne afery PiS musi sprzątać centrala. Jarosław Kaczyński ma problem z partią

Prawo i Sprawiedliwość przeżywa teraz trudny czas. Partia musiała rozprawić się z gnębiącymi ją na Dolnym Śląsku problemami - najpierw aferą taśmową w Wałbrzychu, a następnie zatrzymaniem jednego z działaczy w Legnicy za przemoc domową. Choć pierwsza afera została rozwiązana brutalnie - rozwiązaniem całej komórki w Wałbrzychu - to centrala nie powinna musieć zajmować się takimi sprawami, a wypływa ich ostatnio zaskakująco wiele.

  • PiS musi ostatnio mierzyć się z wieloma aferami w mniejszych miejscowościach
  • Szczególnie głośno stało się ostatnio na Dolnym Śląsku, w Wałbrzychu i Legnicy, gdzie do głosu doszły walka o stołki i przemoc
  • Kaczyński, mimo tego że wokół siebie ma osoby odpowiedzialne za działania partyjnych komórek, sam decydował o konsekwencjach, które miały objąć niepokornych działaczy
  • Spowodowane jest m.in. brakiem możliwości ogłoszenia reorganizacji PiS - chodzi przede wszystkim o to, by lokalnych struktur pilnowali lokalni działacze

Czy w partii dojdzie do gruntownych przemian, kiedy tylko pojawi się możliwość zorganizowania kongresu?

PiS w tarapatach? Centrala musi zajmować się sprawami regionalnymi

Ostatnio w Prawie i Sprawiedliwości huczy. Nie chodzi jedynie o sprawy związane z politykami znanymi z pierwszych stron gazet, którym, jak twierdzą, włamywano się na konta w mediach społecznościowych. Przede wszystkim sprawa dotyczy komórek lokalnych i tego, kto zajmuje się ich sprawami. 

Afery na Dolnym Śląsku mocno zaszkodziły partii, a wypłynęły właściwie w tym samym czasie - jedną z nich była kwestia taśm podsłuchowych w Wałbrzychu, a drugą - oskarżenie prominentnego działacza lokalnego z Legnicy o przemoc domową. W obu przypadkach, zamiast rozwiązać problem na szczeblu lokalnym, interweniować musiała centrala.

- Jesteśmy jak ci w PO czy SLD, niczym się nie różnimy i każdy jest pazerny, każdy by coś chciał. Mamy tylko różnych szefów - można było usłyszeć na taśmach przedstawionych przez jednego z lokalnych działaczy, który dostarczył je do Telewizji Dami. 

Sąd podjął decyzję ws. zeszłorocznego zatrzymania Romana Giertycha. Jego prawnik ujawniaSąd podjął decyzję ws. zeszłorocznego zatrzymania Romana Giertycha. Jego prawnik ujawniaCzytaj dalej

Szef klubu PiS w sejmiku dolnośląskim, wywodzący się z Legnicy Jacek Baczyński, prezentował się wcześniej jako idealny wzór polityka tej formacji - wierzący, nowoczesny, młody i z dużą rodziną. Cały ten obraz runął, kiedy działacza zatrzymano w dolnośląskim sejmiku pod zarzutem przemocy domowej. 

W przypadku Wałbrzycha działania były wręcz brutalne - usunięto całą komórkę PiS w tym mieście. Decyzję, na wniosek Michała Dworczyka, podjął Jarosław Kaczyński. Prezes PiS interweniował również w legnickiej sprawie, zawieszając w prawach członka partii oskarżonego Jacka Baczyńskiego, co zrobił na wniosek Elżbiety Witek, piastującej stanowisko pełnomocnika okręgowego partii w Legnicy. 

Jak Kaczyński reaguje na działania wewnątrz partii?

- Jak prezes to usłyszał, to go zmroziło - opowiadał jeden z polityków PiS w rozmowie z Wirtualną Polską po tym, jak Kaczyński usłyszał treść wałbrzyskich taśm. O tym, co działo się w Wałbrzychu, tzn. wzajemnych zbieraniu na siebie haków przez działaczy partii i lokalnej rywalizacji, prezes miał wiedzieć już od wiosny ubiegłego roku. 

- Prezes był wściekły po tym, co usłyszał - dodał rozmówca WP. Niedługo później, na wniosek Dworczyka, komórka PiS w Wałbrzychu została rozwiązana i zapewne będzie budowana od nowa. Pokazuje to jednak, że właściwie od dłuższego czasu nikt nie miał kontroli nad tym, co dzieje się w lokalnym obozie partyjnym. 

- Szefem klubu PiS w sejmiku dolnośląskim zajmie się teraz rzecznik partyjnej dyscypliny - poinformowały partyjne władze w kontekście Jacka Baczyńskiego. 

- Prezes lubi zbierać „obyczajówki”, słucha donosów o zdradach, romansach i innych brzydkich zachowaniach polityków z pierwszej i drugiej ligi. Ale jak w grę wchodzi przemoc, to wszystkich mdli. Zwłaszcza że prezes, zamiast skupić się na pracy w rządzie, musi sprzątać stajnię Augiasza w regionach. A na Dolnym Śląsku jest gorzej niż gdziekolwiek. Ale to nie tylko u nas, proszę popytać w Platformie - opowiadał anonimowy polityk PiS w rozmowie z WP. 

- Wojny w okręgach dolnośląskich są najbardziej brutalne. Mało kto chce tam wylądować na liście wyborczej. Układy trójmiejskie to przy tym nic. Na różne rzeczy są przymykane oczy, dopóki g***o nie wypłynie na wierzch. Jak w Wałbrzychu - opowiadali inni przedstawiciele partii. 

Kongres Prawa i Sprawiedliwości wszystko naprawi

Tegoroczny kongres partyjny miał być dla Jarosława Kaczyńskiego jednym z najważniejszych wydarzeń roku. Został jednak, ze względu na pandemię, przełożony. Oprócz ponownego wyboru na prezesa partii, miał mu również dać mandat od jej członków na gwałtowną reorganizację struktur.

Przede wszystkim chodziło o to, by najważniejszymi osobami dla lokalnych struktur byli ci, którzy znajdują się na miejscu, a nie pełnią ważne funkcje w Warszawie

- Najważniejsze jest to, by takie osoby były w stu procentach skupione na zarządzaniu danym regionem czy okręgiem. Nie może być tak, że za działaczy terenowych i politykę w regionie ma być odpowiedzialny ktoś, kto na pełen etat pracuje w Warszawie, a w swoim okręgu bywa rzadko. Bo wtedy nie da się utrzymać w strukturach porządku - informowali WP działacze PiS. 

Wałbrzych i Legnica doskonale pokazują skalę problemu - odpowiedzialnymi za te okręgi są Michał Dworczyk, pracujący na co dzień w Kancelarii Premiera, i Elżbieta Witek, będąca Marszałkinią Sejmu. 

źródło: [wiadomosci.wp.pl]

Artykuły polecane przez redakcję WTV: