Piotr Najsztub uniewinniony
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 19 Listopada 2019

Piotr Najsztub potrącił staruszkę na pasach. Dlaczego sąd go uniewinnił?

Piotr Najsztub kierował chevroletem, pod którego koła, 5 października 2017 roku w Konstancinie-Jeziornie, wpadła 77-letnia piesza. Emerytka doznała poważnych obrażeń, w tym również głowy. Dziś sąd uniewinnił dziennikarza od zarzutu spowodowania wypadku. Dlaczego?

Przypominamy - do zdarzenia doszło na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Piasta w Konstancinie-Jeziornie. Tego dnia, co również pod uwagę wzieli biegli, wiał silny wiatr i padał deszcz. Dziennikarz, znany m.in z programu TVN, "Najsztub pyta", był trzeźwy, jechał stosunkowo wolno a pokrzywdzona, jak tłumaczył „stała z parasolem na tle krzaków, czarna na czarnym tle”.

Piotr Najsztub został uniewinniony od zarzutu spowodowania wypadku. Sędzia nie mógł wydać innego wyroku, ponieważ „nie ma dowodów obiektywnych, które pozwoliłyby na rekonstrukcję zdarzenia”. Jak zauważa, na łamach "Onetu" Piotr Kozanecki, wynika to z przyjętej kultury prawnej, w której to pieszy lub piesza musi tłumaczyć się ze swoich działań.

Zapomniana historia z dzieciństwa Marii Czubaszek. Karp przyprawił ją o traumęZapomniana historia z dzieciństwa Marii Czubaszek. Karp przyprawił ją o traumęCzytaj dalej

Piotr Najsztub potrącił staruszkę na pasach. Dlaczego został uniewinniony?

Jak zauważa Kozanecki, polska kultura prawna obliguje pieszego bądź pieszą, do tłumaczenia się ze swojego postępowania. To osoba, kierująca pojazdem, jest w pozycji uprzywilejowanej. Sądy stosują argument „wtargnięcia pieszego na jezdnię”, zrzucający na niego odpowiedzialność.

- Ciężar odpowiedzialności musi leżeć po stronie kierowcy, bo to kierowca ma siłę rażenia w postaci rozpędzonej tony żelastwa. I to kierowca musi „zachować szczególną ostrożność” i mieć oczy dookoła drogi i nie ma prawa nie zauważyć pieszego wychodzącego na przejście. Ma jechać z taką prędkością i z taką uwagą, żeby każdego pieszego w pobliżu „zebry” widzieć i liczyć się z tym, że zaraz będzie musiał go przepuścić. Nawet jeśli to pieszy popełni błąd, to konsekwencje poniesie on sam. Konsekwencje błędu kierowcy, często dotykają innych osób - zauważa Kozanecki, na łamach "Onetu".

Dziennikarz przytacza dane: rocznie w Polsce ginie 800 pieszych. Jeden na trzech, przechodząc przez zebrę.

- To, czego nie chcą zrozumieć kierowcy w swojej relacji z pieszymi, doskonale rozumieją w relacji pomiędzy sobą. Jeśli zbliżamy się do drogi podporządkowanej i jedzie nią tir, to przecież mamy pierwszeństwo ZANIM wjedziemy na to skrzyżowanie, a nie dopiero w momencie, gdy na nie wjedziemy. I to kierowca tira ma albo zwolnić, albo się zatrzymać, żeby tego pierwszeństwa nam ustąpić - zauważa dziennikarz.

Kozanecki przypomniał również, że na "zebrę" może wyjść każdy. Najczęściej giną osoby po 60. roku życia.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Pracownicy Caritasu przerywają milczenie. Ujawniają skrajną patologię w kościelnej organizacji

2. Spełnili ostatnie marzenie 14-latka. Na jego pogrzebie pojawiły się tysiące aut

3. Tego nie można cenzuralnie skomentować. Publicysta Radio Maryja ujawnił dane ofiary księdza pedofila

4. Przed laty matka Kaczyńskich ujawniła własną tajemnicę. Powiedziała też, dlaczego Jarosław jest kawalerem

5. Fryzura, za którą faceci szaleją. Jest prosta i szybka w wykonaniu, wystarczą 3 minuty, by osiągnąć zachwycający efekt

6. Wszyscy z komórkami zapłacą więcej. Już niebawem podwyżka cen