Paweł Żuchowski przedstawił szczegóły swego spotkania ze zmarłym księdzem Andrzejem Dymerem, oskarżanym o wykorzystywanie nieletnich,. (zdj. ilustr.) Pexels / Georgia MacielŹródło: (zdj. ilustr.) Pexels / Georgia Maciel
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 16 Lutego 2021

Dziennikarz Paweł Żuchowski opisał spotkanie z ks. Dymerem. „Nie jestem ofiarą, ale mogłem być”

Paweł Żuchowski przedstawił szczegóły swego spotkania sprzed lat ze zmarłym księdzem Andrzejem Dymerem, oskarżanym o wykorzystywanie nieletnich. „Nie jestem ofiarą, ale mogłem być”, wspomina współpracownik radia RMF FM.

Ksiądz Andrzej Dymer, niechlubny bohater najdłuższego procesu w historii Kościoła katolickiego, zmarł z powodu ciężkiej choroby, przekazali dziś przedstawiciele Kurii Metropolitalnej Szczecińsko-Kamieńskiej.

Choć szczecińscy hierarchowie, którym podlegał duchowny, mieli wiedzieć o procederze przemocowym od 1995 roku, śledztwo zostało wszczęte dopiero w roku 2008 roku. Oskarżany o pedofilię kapłan nie dożył końca sprawy.

O pokrzywdzonych przez Dymera osobach powiedziano wiele. Do głosu doszedł również Paweł Żuchowski, niedoszła ofiara księdza.

Paweł Żuchowski: „Miałem niecałe 19 lat”

Rzecz wydarzyła się przed przeszło dwudziestoma laty. Lata 90. Już mówiło się o księdzu, rozpoczyna korespondent radia RMF FM w Stanach Zjednoczonych.

Kamil Bortniczuk wysłuchał kobiety, której odmówiono aborcji po wyroku TK. OdpowiedziałKamil Bortniczuk wysłuchał kobiety, której odmówiono aborcji po wyroku TK. OdpowiedziałCzytaj dalej

Dziennikarz pracował wówczas w należącym do Archidiecezji radiu, do którego, jak wspomina Żuchowski, przychodziło wielu duchownych. Autor wpisu zaznacza, że ksiądz Dymer „zawsze musiał tak przejść, by się otrzeć, przejechać ręką po plecach czy brzuchu”.

Pewnego wieczora oskarżany o czyny pedofilskie duchowny przyszedł do studia. Niby po jakąś płytę, wskazuje Żuchowski. Szafa z CD stała za prowadzącym program. Ten durny uśmiech pamiętam do dziś, dodaje.

Wobec późnej pory w radiu przebywała wówczas jedynie pracująca na zlokalizowanej na parterze dyżurce starsza pani. Prowadziłem program. Miałem słuchawki na uszach. Po wyłączeniu mikrofonu w pewnym momencie poczułem rękę na ramieniu, wskazuje korespondent RMF FM.

Dziennikarz zaznacza kolejno, że bynajmniej nie było to jedynie „takie ot dotknięcie”. Na konsolecie mieliśmy antynapadowy przycisk, jego uruchomienie wzywało firmę ochroniarską, dodaje.

Żuchowski rozkazał Dymerowi wyjść, wskazując, że w przeciwnym razie wezwie ochronę. Wyszedł. Miałem niecałe 19 lat, zaznacza. W opublikowanym na Twitterze opisie dodaje: Nie jestem ofiarą, ale mogłem być.

Żuchowski zapewnia, że śmierć oskarżanego o pedofilię księdza bynajmniej nie kończy sprawy. Są jeszcze ci, którzy byli głusi. Żyje arcybiskup Dzięga, który wiedząc o sprawie, nawet go awansował, pisze dziennikarz.

źródło: Twitter

Artykuły polecane przez redakcję WTV: