Paweł Adamowicz grób. Piotr Molecki/East News
Źródło: Piotr Molecki/East News
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 29 Stycznia 2020

Zabójca Pawła Adamowicza: Posiedzę pewnie ze dwa lata i wyjdę

Paweł Adamowicz został zamordowany podczas ubiegłorocznego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Napastnik, Stefan W. wtargnął na scenę w Gdańsku i godził nożem włodarza miasta, który zmarł w szpitalu na skutek odniesionych ran. Od tamtej pory media starają się ustalić motywy zbrodni.

Ze wstępnych opinii biegłych wynikało, że w chwili popełniania morderstwa Stefan W. był niepoczytalny. Rodzina prezydenta Gdańska domaga się ponownego badania napastnika. Sprawa jego stanu wzbudza ogromne kontrowersje. Z jednej strony oburza, że najprawdopodobniej tragedii można było zapobiec - matka Stefana W. alarmowała służby o niepokojącym stanie swojego syna. Z drugiej, media i publicyści przypominają wypowiedziane przez zabójcę na scenie WOŚP słowa, tłumaczące jego zbrodnię niechęcią wobec formacji Adamowicza.

Wiktorię zamordowały najbliższe osoby. Powód mrozi krew w żyłachWiktorię zamordowały najbliższe osoby. Powód mrozi krew w żyłachCzytaj dalej

W między czasie "Gazeta Wyborcza" dotarła do listów, które Stefan W. wysyłał z zakładu do swojego brata. Ich treść mrozi krew w żyłach.

Paweł Adamowicz został zamordowany przez mężczyznę, który niebawem wyjdzie na wolność? Ekspert: To bzdura

- Zacznę od dobrych wieści. Myślałem, że będę miał dożywocie, ale trzech biegłych psychiatrów uznało, że byłem niepoczytalny, to oznacza, że niedługo pojadę do szpitala, prawdopodobnie w Starogardzie Gdańskim, a tam co sześć miesięcy można wyjść. Posiedzę pewnie ze dwa lata i wyjdę - brzmi fragment wysłanego przez zabójcę prezydenta listu.

O opinię w tej sprawie "Wirtualna Polska" poprosiła psychologa kryminalnego, Jana Gołębiowskiego. Ekspert podkreśla, że wbrew narastającym wokół tego typu sytuacji mitom, Stefan W. nie ma szans na wyjście z zakładu. Owszem, wcześniejsze zwolnienia osób niepoczytalnych się zdarzały ale dawno temu, w latach 90.

- Jeśli osoba została uznana za niepoczytalną i trafiła do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego, w wersji optymistycznej spędza tam minimum osiem lat - tłumaczy ma łamach portalu.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Szykuj się na nową opłatę samochodową. Od wczoraj już obowiązuje

2. 10 tys. zł na rękę i loty luksusowymi samolotami. Prestiżowa linia lotnicza otwiera rekrutację w Polsce

3. Z ostatniej chwili: silne trzęsienie ziemi za granicą. Są ostrzeżenia, może być jeszcze gorzej

4. Politycy chcieli przepchnąć uchwałę przeciwko LGBT. Udało się, ale pomylili skróty

5. Tadeusz Rydzyk przekroczył granicę smaku. Ordynarne słowa i groźby

6. Słowikowa przerywa milczenie ws. Piotra Woźniaka-Staraka. Nikt się nie spodziewał, ujawniła wszystko