Słowa Paulina Smaszcz to wyjątkowo poruszające świadectwo. Instagram.co/paulina.smaszcz
Źródło: Instagram.co/paulina.smaszcz
Wszystkie wideo autora Agata Jaroszewska
Autor Agata Jaroszewska - 26 Października 2020

Paulina Smaszcz w poruszającym i szczerym wyznaniu o poronieniach, czuje się pokrzywdzona. "Ja nie istniałam. Moje martwe dzieci w brzuchu też nie"

Dziennikarka Paulina Smaszcz opublikowana na Instagramie intymne wyznanie na temat tego, jak traktowana była w czasie, gdy kolejne ciąże nie kończyły się szczęśliwym porodem. Jej słowa to smutne świadectwo, że szumna akcja "rodzić po ludzku" w rzeczywistości dotyczy tylko matek rodzących żywe i zdrowe dzieci.

Trudno stwierdzić, który fragment z wypowiedzi Pauliny Smaszcz jest najbardziej istotny. Niestety, jej przeżycia, jako matki dowiadującej się, że noszone pod sercem dzieci są martwe oraz słowa, jakie słyszała od personelu medycznego to smutny obraz rzeczywistości, a nie politycznych słownych wydmuszek. Dziennikarka wywołała ogromne poruszenie swoimi wspomnieniami z sal lekarskich oraz tego, jak w tym trudnym czasie potraktował ją pracodawca — Telewizja Polska, sprzyjająca nastrojom aktywistów anti-choice.

Plany rządu wyszły na jaw. Możemy się spodziewać drugiego lockdownu?Plany rządu wyszły na jaw. Możemy się spodziewać drugiego lockdownu?Czytaj dalej

Na Instagramie Pauliny Smaszcz pojawił się wyjątkowo poważny wpis

O ile na co dzień Paulina Smaszcz używa mediów społecznościowych do pokazywania blasków swojego życia, w tym pięknych wnętrz, dzieci oraz przyjemnych momentów, tym razem postanowiła poruszyć zdecydowanie bardziej poważny temat. Obecnie w dyskusję na temat absurdalnego wyroku TK oraz zabierania w Polsce praw człowieka kobietom włącza się praktycznie każdy. Słowa Pauliny Smaszcz są wyjątkowo dobitne, dziennikarka dosłownie przeszła przez piekło — zarówno to psychiczne, jak i fizyczne.

Temat ten był już przez Paulinę Smaszcz poruszany w przeszłości w książce Magdaleny Łyczko, jednak mające miejsce wydarzenia sprawiły, że dziennikarka niegdyś związana z TVP postanowiła przypomnieć o wszystkich okropieństwach, które musiała przejść. Sposób, w jaki została potraktowana kilkakrotnie, uwłacza godności ludzkiej, to ogromne obciążenie psychiczne.

Nieoficjalnie: Jest reakcja Jarosława Kaczyńskiego na decyzję TK ws. aborcjiNieoficjalnie: Jest reakcja Jarosława Kaczyńskiego na decyzję TK ws. aborcjiCzytaj dalej

- Jestem najszczęśliwszą Mamą 23-letniego Franka i 14-letniego Julka. Pierwsza ciąża była zagrożona i przeleżałam prawie całą na oddziale patologii ciąży przy ul. Madalińskiego. PATOLOGIA CIĄŻY to nie jest miejsce dla żadnej przyszłej mamy. Byłam studentką ostatniego roku i obroniłam na dwa tygodnie przed porodem pracę magisterską. Niestety pracowałam w TVP bez etatu i umowy o pracę, więc wyrzucili mnie bez mrugnięcia okiem, bo przecież musisz mieć zdrową ciążę i dobrze się czuć. Kopnęli mnie w tyłek gdy tylko powiedziałam, że razem z mężem Maciejem Kurzajewskim chcę walczyć o moje dziecko - rozpoczęła swój wpis Paulina Smaszcz, jednak w dalszej części poruszyła bardziej szczegółowo to, co doświadczyła jako „inna” mama na szpitalnych oddziałach.

Kiedy wybrała walkę o dziecko, musiała pogodzić się z utratą pracy w TVP

Chwaląca się walką o życie nienarodzonych dzieci prawica, w tym PiS musi być dumny, że Telewizja Publiczna to idealny przykład tego, jak nie pomagać ludziom. Paulina Smaszcz w momencie, gdy stała się obciążeniem dla TVP, mogła jedynie pożegnać się z pracą i chociaż miało to miejsce wiele lat temu, nie ulega wątpliwości, że wiele kobiet — nie tylko w Polsce — zna to uczucie, gdy fakt, iż istnieje możliwość, że kobieta zostanie matką, staje się przeszkodą w życiu zawodowym. Paulina Smaszcz przekonała się o tym wyjątkowo boleśnie, nie ukrywa, że tamten czas to wspomnienie momentów, gdy wraz z mężem musiała dokonywać wyjątkowo trudnych wyborów finansowych.

DZISIAJ GRZEJE: 1.Uwaga rodzice i uczniowie, od dziś od rana nagła zmiana. Trzeba się przygotować, każdy musi wiedzieć
2. Zadłużenie nie musi oznaczać końca, spora część Polaków może się uratować. Jest sposób, żeby uchronić się przed najgorszym
3. Krzysztof Bosak opowiadał o "śmierci bez bólu". Anestezjolog szybko naprostował wysnute teorie z palca

- Było totalnie ciężko, bo wybieraliśmy między lekami a jedzeniem. Codzienna walka o Franka: szpital, opcje lekarzy, leki, leżenie z nogami w górze i patrzenie w sufit, nadzieja, że serce bije i damy razem radę. Na prywatnych lekarzy nie było nas stać. Strach i panika. Franek urodził się zdrowy. Pokochaliśmy szalenie i bez opamiętania. Przyszła przemyślana decyzja, żeby Franek nie był sam. Zaplanujmy kolejne dziecko - przekazuje dziennikarka, była żona Macieja Kurzajewskiego. Niestety wiele rodziców przekonało się, że nie wystarczy zaplanować ciąży, aby móc się nią cieszyć.

- Zaszłam w ciążę bliźniaczą. Początek 6 miesiąca niestety diagnoza. Jedno dziecko już nie żyje od dwóch tygodni, drugie właśnie umarło. Moje życie jest zagrożone. Muszę szybko urodzić dwójkę martwych dzieci. Nie chciał nas przyjąć żaden szpital, bo nie mają dla mnie pokoju, a inne matki urodzą bobasy. Będę traumą dla innych. Inna odpowiedź: "nie ma jak urodzić martwe, bo co oni potem z nimi zrobią". Odsyłano mnie, a ja w stanie zagrożenia życia słyszałam tylko, że jestem problemem innych zdrowych kobiet, które urodzą zdrowe dzieci i będę miała zły wpływ na ich stan psychiczny. Ja nie istniałam. Moje martwe dzieci w brzuchu też nie. Może już w Polsce RODZI SIĘ PO LUDZKU, ale tylko zdrowe dzieci. Na martwe dzieci, które trzeba urodzić, a są już duże, nie ma w Polsce miejsca NIGDZIE!!! - czytamy na Instagramie dziennikarki. Nie tylko fakt noszenia martwych płodów, zagrażających życiu kobiety jest tutaj ogromnym problemem psychicznym, również to, jak Paulina Smaszcz została potraktowana przez personel medyczny, który powinien służyć w tym wyjątkowo trudnym okresie pomocą, okazał się czymś, co jedynie pogłębiło problemy. Paulina Smaszcz w dalszej części wyznała, że nie obyło się bez depresji.

Paulina Smaszcz po urodzeniu dwójki martwych dzieci została wyproszona ze szpitala, a jej sytuacja określona została „zbędną sensacją”

- W końcu zlitowała się nad nami pani doktor i przyjęła. Powiedzieli, że […] mam nie rozpaczać, nie wyć, nie histeryzować, bo będę traumatyzować inne kobiety i sprawiać problem personelowi szpitala - wspomina Paulina Smaszcz i jednocześnie w swoim wyjątkowo osobistym wyznaniu zwraca uwagę, że wydarzenie to nie dotknęły tylko jej, chociaż to właśnie ona jako kobieta i matka musiała zmierzyć się ze świadomością, że nosi w brzuchu martwe płody.

Kasia Cichopek jako jedyna postanowiła się wyłamać, władzom TVP może się nie spodobać. Czy poniesie konsekwencje?Kasia Cichopek jako jedyna postanowiła się wyłamać, władzom TVP może się nie spodobać. Czy poniesie konsekwencje?Czytaj dalej

- Dwóch chłopców o blond włosach, których widziałam martwych w misce przy porodzie, nie zapomnę do końca życia i nie życzę żadnej mamie takiego widoku. Śnię o tym już od 17 lat i nie da się tego nie widzieć. Wychodziliśmy z Maćkiem ze szpitala w ciszy. Nikt do nas nie mówił. Niczego nikt nie powiedział poza: "NIECH JUŻ PAŃSTWO IDĄ. WYSTARCZY JUŻ WSZYSTKIM TEJ SENSACJI - czytamy na profilu Pauliny Smaszcz na Instagramie. Trudno znaleźć jakiekolwiek słowa i komentarz na to, co spotkało dziennikarkę oraz jej męża. Całość wypowiedzi publikujemy w zdjęciach poniżej.

Zdjęcie wyróżniające pochodzi z publicznego profilu Pauliny Smaszcz w mediach społecznościowych i znaleźć je można pod adresem: Instagram.com/paulina.smaszcz

Paulina Smaszcz

Źródło: Instagram.com/paulina.smaszcz

Paulina Smaszcz

Źródło: Instagram.com/paulina.smaszcz

Paulina Smaszcz

Źródło: Instagram.com/paulina.smaszcz

Paulina Smaszcz

Źródło: Instagram.com/paulina.smaszcz

Paulina Smaszcz

Źródło: Instagram.com/paulina.smaszcz

Paulina Smaszcz

Źródło: Instagram.com/paulina.smaszcz

Źródło: Pudelek / Instargam.com

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Stało się, nad Bałtykiem skończyły się przelewki. Wszystko stracili w mgnieniu oka. Mają już dość
  2. Nowy objaw koronawirusa. Dotyczy oczu
  3. Magdalena Ogórek nie wytrzymała, puściły jej nerwy. "Wara od kościołów, bandyterko"
  4. W Szczecinku pod siedzibą PiS ksiądz podsumowany przez strajkujące kobiety. "Masz macicę? Nie, więc w*********j"
  5. Roman Giertych niespodziewanie przerwał milczenie. Opowiedział wszystko ze szczegółami
  6. Domowy syrop do zadań specjalnych, rozpościera nad organizmem tarczę przed wirusami i przeziębieniem. Dodaj 2 składniki i ciesz się pysznym smakiem