Pan Jan potrzebuje pilnej pomocy.. siepomaga.plŹródło: siepomaga.pl
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 5 Stycznia 2021

Kilka sekund odmieniło życie uwielbianego przez uczniów Pana Jana. Potrzebuje pilnej pomocy

Pan Jan Grabowski był niezwykle ważną postacią dla szkolnej społeczności Zespołu Szkół Integracyjnych nr 26 w Wałbrzychu. Od 23 lat prowadził sklepik szkolny i stołówkę. 3 listopada, kiedy jechał do pracy, uległ wypadkowi komunikacyjnemu, w którym doznał urazu mózgowo-czaszkowego i wielu innych obrażeń wewnętrznych. Rodzina prosi o pomoc w leczeniu i rehabilitacji.

Koszt pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym wynosi aż 11 tys. zł za miesiąc. 

Pan Jan potrzebuje pilnej pomocy. Proszą o nią żona i córka

Pan Jan Grabowski był niezwykle ważną postacią dla społeczności Zespołu Szkół Integracyjnych nr 26 w Wałbrzychu. Od 23 lat prowadził tam sklepik i stołówkę - miejsce zawsze przyjazne uczniom i nauczycielom. 

Ze względu na przepisy, które pod koniec rządów wprowadziła Platforma Obywatelska, znacznie zmodernizował asortyment sklepiku, stawiając na produkty zdrowe i smaczne - po nowelizacji dotyczącej usunięcia zapisu o zakazie słodkich napojów i bułek przez Prawo i Sprawiedliwość, wrócił również do sprzedaży soków i jogurtów. Zdrowe kanapki jednak pozostały. 

Chciały dokonać apostazji. Ksiądz im odmówił i wezwał na nie policję. Obydwie są osobami LGBTChciały dokonać apostazji. Ksiądz im odmówił i wezwał na nie policję. Obydwie są osobami LGBTCzytaj dalej

-Miał rękę do dzieci - opowiadała była uczennica szkoły, często goszcząca na stołówce. - Bywało, że z kolegami przesiadywaliśmy przy stołach w sklepiku po parę godzin. Pan Jan wypraszał nas jedynie wtedy, gdy byliśmy za głośno, albo ktoś inny potrzebował miejsca, by zjeść obiad. Miał swoje zasady. Lubił też z nami gawędzić.

Jak twierdzi uczennica, uczył również odpowiedzialności za swoje wydatki - prowadził zeszyt, część osób mogła brać produkty na kreskę, ale zawsze trzeba było zapłacić. Traktował to jako naukę. 

3 listopada 2020 roku pan Jan uległ ciężkiemu wypadkowi i od tego czasu przebywa w śpiączce. 

- W drodze do pracy, w której codzienny kontakt z dziećmi od kilku pokoleń sprawiał mu wiele radości, nasz tato i mąż uległ bardzo poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doznał bardzo ciężkiego urazu czaszkowo-mózgowego oraz obrażeń wielonarządowych - pisały zrozpaczone matka i córka na stronie zbiórki. 

Okazało się, że poszkodowany mężczyzna doznał poważnych urazów mózgu. Od dnia wypadku nie reaguje na bodźce zewnętrzne.

- Dla tak bardzo energicznego i pozytywnie nastawionego do świata człowieka, taki stan wegetacji to nieopisany ból i cierpienie. Tata jest bardzo silnym człowiekiem i walczy codziennie o powrót do nas, jednakże bez rehabilitacji nie ma na to jakichkolwiek szans - opisywała jego córka. 

Klinika wybudzeniowa jedyną szansą. Problemem są koszty

Jest jednak możliwość, by pan Jan wrócił do zdrowia. Szansą dla niego jest specjalistyczna klinika rehabilitacyjna zajmująca się osobami w stanie śpiączki. 

- Jedyną jego i naszą nadzieją na powrót do rzeczywistości jest bardzo kosztowna rehabilitacja w Klinice Rehabilitacyjno-Wybudzeniowej, której miesięczny koszt wynosi około 11.000 złotych. Efekty takiego leczenia mogą się pojawić dopiero po kilku miesiącach, w zależności od indywidualnego stanu pacjenta - zaznaczyła córka. 

Żeby sprostać temu wyzwaniu, rodzina prosi o pomoc. Link do zbiórki znajduje się tutaj

źródło: [siepomaga.pl/jan-grabowski]

Artykuły polecane przez redakcję WTV: