ONZ. Pixabay.com/TerriAnneAllenŹródło: Pixabay.com/TerriAnneAllen
Wszystkie wideo autora Wiktor Ćwikliński
Autor Wiktor Ćwikliński - 8 Maja 2020

Ważny apel ONZ, zwrócono się do mediów. Pandemia wywołała kolejną znacznie gorszą zarazę, która dotyczy każdego - nienawiść

ONZ zwraca uwagę na problem rosnącej na skutek pandemii fali nienawiści. Jej ofiarami mogą stać się miliony osób.

Przez świat poza pandemią wirusa SARS-CoV-2 przetacza się równolegle pandemia nienawiści budowanej na mało wiarygodnych wersjach alternatywnych pewnych faktów. Teorie spiskowe, ataki na cudzoziemców czy lekarzy wyniszczają nasze społeczności nie mniej niż sam wirus. Skutki tych destrukcyjnych zjawisk będziemy odczuwać jeszcze długo po wygaśnięciu pandemii. Niestety, w walkę z nimi nie zaangażowano dziesiątek zespołów badawczych z całego świata. Na tym froncie, cały ciężar walki spoczywa na nas samych.

Psy tropiące potwierdziły tezę służb. Nowe, niepokojące informacje na temat poszukiwań 3,5-letniego KacpraPsy tropiące potwierdziły tezę służb. Nowe, niepokojące informacje na temat poszukiwań 3,5-letniego KacpraCzytaj dalej

ONZ apeluje o walkę z nienawiścią

Rosnące wyzwanie zmierzenia się z pośrednimi skutkami koronawirusa dostrzegł António Guterres, sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych - Nienawiść do cudzoziemców wzrasta zarówno online, jak i na ulicach. Pojawiły się antysemickie teorie spiskowe i ataki na muzułmanów, a wszystko to jest związane z pandemią koronawirusa - powiedział.

Globalizacja, na co dzień błogosławieństwo współczesnego kapitalizmu i uprzywilejowanych zachodnich społeczeństw tym razem okazała się przekleństwem. Tysiące połączeń lotniczych, łączących najodleglejsze miejsca świata stały się doskonałym czynnikiem rozprzestrzeniającym wirusa. Dynamiczne, multikulturowe społeczeństwa oparte w sporej części na bezustannym ruchu najszybciej i najmocniej odczuły skutki pandemii.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Prokuratura nie pozostawi tak udzielania danych Poczcie Polskiej. Ogromne konsekwencje
2. Ten tydzień może być przełomem w pandemii. W środę w Polsce wydarzyło się po raz pierwszy, dziś sukces może się powtórzyć

Od samego początku wirus SARS-Cov-2 kojarzył się z czymś egzotycznym. Jego odzwierzęce pochodzenie, prawdopodobne przejście na człowieka na targu dzikich zwierząt w Wuhan kojarzyło się w Europie z czymś zupełnie tu niespotykanym. Już na samym początku pandemii przez media społecznościowe przeszła ogromna fala nienawiści do Chińczyków o upodobaniach kulinarnych. Jak zwykle w takich sytuacjach, nienawiść została jeszcze wzmocniona przez ogromną ilość fake newsów, starych nagrań i tym podobnych sztuczek.

Blokada podróżowania, prawdopodobnie zbyt późno wdrożona nie przyniosła zamierzonego skutku. Natychmiast rzucono się więc na wszystkich, którzy mogli być w Azji. O ile zwykli turyści mogli po prostu nie wrzucać zdjęć z wakacji, o tyle duże grupy Azjatów mieszkających na Zachodzie natychmiast stały się ofiarami ataków. Także w Polsce media informowały o dzieciach, wyzywających kobietę z Wietnamu "roznosicielka zarazy". W internecie pojawił się wysyp memów o "chińskim wirusie", komentarzy "azjatyckiej zarazie".

W drugiej dla Europy fazie epidemii zostaliśmy nią dotknięci bezpośrednio. Najpierw pojedyncze przypadki, chwilę potem masowe zachorowania. Szybkie zamknięcie granic, a niedługo później zamknięcie nas samych w domach. Społeczne dystansowanie, upadek firm, masowe zwolnienia i zamknięcie w czterech ścianach przyniosły drugą fazę epidemii także w naszych głowach. Przez kraj przetoczyło się tsunami przemocy domowej.

Polska najprawdopodobniej uniknęła masowych zachorowań, znanych z Włoch czy Hiszpanii. Ogniskami zakażeń stały się u nas szpitale oraz Domy Pomocy Społecznej. Na reakcję społeczeństwa nie trzeba było długo czekać. Błyskawicznie pojawiły się ataki na pracowników służby zdrowia. Bezmyślnej masy nie interesowało, że to na ich barkach spoczywa walka z pandemią. Zakaz wstępu do sklepów, wyzwiska, napuszczanie na siebie dzieci, a nawet ataki na mienie - wystarczyło kilka dni informacji o zakażeniach w szpitalach.

Teraz gdy pandemia powoli wygasa, nienawiść gawiedzi skierowana została na zwolenników obostrzeń: epidemiologów tłumaczących konieczność trwania w społecznym dystansowaniu. Ludzie zmęczeni trwającymi od tygodni zakazami i zamrożeniem gospodarki chcieliby pójść na łatwiznę, atakują więc tych, którzy znając skutki takiego rozwiązania, alarmują o konieczności dalszego społecznego dystansowania.

Wszystkie te sytuacje łączy nie tylko sam wirus, ale przede wszystkim bezmyślność atakujących. Szukamy wyjaśnień łatwych, a rozwiązań szybkich i przyjemnych. Nawet globalna pandemia, miliony zakażonych, tysiące zmarłych nie skłoniły nas do refleksji i wyjścia ze strefy komfortu.

Ofiarami kryzysów od zawsze stawali sie najsłabsi, najczęściej zupełnie niewinni ludzie. Bez wątpienia jednak dawniejsi ciemiężcy mieli nad dzisiejszymi tę przewagę moralną, że ich nienawiść wynikała najczęściej z lęku przed nieznanym, niedysponujące jednocześnie zdolnościami zmiany tego, co dla oka ukryte. Rozwój technologii, internetu nas tej przewagi pozbawił. Dysponujemy dziś zdolnością weryfikacji każdej informacji kilkoma ruchami palca. Dostęp do prac naukowych czy ich popularnonaukowych opracowań jest dziś prostszy niż kiedykolwiek.

ZOBACZ TAKŻE:

    1. Naukowcy zbadali próbki 17 milionów ludzi. Cztery grupy szczególnie narażone na śmierć z powodu wirusa
    2. Kandydat na prezydenta Polski został zatrzymany przez policję
    3. Została wyproszona z McDonald's, wróciła z bronią. Zatrważające doniesienia obiegły internet, wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych
    4. W tej sytuacji brakuje odpowiednich słów. Jedna z najstraszniejszych interwencji obrońców zwierząt w Polsce, w ostatnim czasie
    5. Aktywista dowiedział się z TVP Info o słowach, których nigdy nie wypowiedział. Ma poważne podejrzenia, wyznaczył nagrodę za ujawnienie prawdy
    6. Resort zdrowia zabrał głos. Powiedzieli prawdę o wakacjach 2020

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News