wtv.pl > Tylko u nas > Obozy koncentracyjne są milimetry od Twojej skóry
Maja Tomanek
Maja Tomanek 20.03.2022 01:15

Obozy koncentracyjne są milimetry od Twojej skóry

Ujgurzy
Ujgurzy

Od autora: list otwarty znajduje się na samym dole tekstu Dla 10 milionów Ujgurów strach jest elementem życia tak naturalnym jak wschodzące nad górami Tienszanu słońce. To mieszkańcy podbitego przez Chiny Wschodniego Turkiestanu, których chińskiemu reżimowi wciąż nie udało się ograbić z resztek narodowej tożsamości. Komunistyczna Partia Chin zabiera im więc to, co jest w stanie - bezpieczeństwo, godność, rodziny i życia, zastępując je przymusową sterylizacją oraz torturami w rządowych obozach. Tych, których jeszcze nie zamknięto, śledzą miliony ulicznych kamer.

Części Ujgurów udało się uciec z kraju. Trafili do Europy i żyją wśród nas.

Ultimatum wywiadu 

Ekber Tursun nie widział swojej rodziny od 11 lat. On uciekł z Chin do Belgii, oni zostali w kraju. Przez ten czas wielokrotnie słyszał jednak ich łamiące się głosy, kiedy dzwonili do niego w otoczeniu uzbrojonych policjantów.

- Zmusili moją rodzinę, żeby zachęcała mnie do współpracy. Za ich pomocą chińskie służby nakłaniały mnie, żebym pracował jako szpieg. Chcieli, żebym informował wywiad Chin o innych Ujgurach i organizacjach zajmujących się Ujgurami w Europie. Mówili, że wtedy moja rodzina będzie bezpieczna, że wtedy wszystko będzie z nimi w porządku - opowiada.

Za działalność szpiegowską w Belgii Ekber mógłby trafić do więzienia nawet na 15 lat. Odmowa wiąże się jednak z wydaniem wyroku na jego rodzinę w Chinach.

- Kontaktowali się wielokrotnie. To trwało miesiącami, ciągle powtarzali to samo: “Możemy być przyjaciółmi, jeśli będziesz dla nas pracował. Zaopiekujemy się twoją rodziną. Dobrze to przemyśl”. Za każdym razem odmawiałem: “Nie, nie możemy być przyjaciółmi. Mam w Chinach prawdziwych przyjaciół, ale nie mogę się z nimi skontaktować. A wy pracujecie dla rządu, jesteście policją, chińskimi agentami. Nie możemy być przyjaciółmi. Nie chcecie mi nawet pokazać swoich twarzy, nie znam waszych prawdziwych imion, więc jak możemy się przyjaźnić?”. Odrzuciłem wszystkie propozycje.

- Nie zgodziłem się. Nie mogłem się zgodzić. Po pierwsze dlatego, że szpiegostwo jest w Belgii nielegalne, ale przede wszystkim dlatego, że nigdy nie mógłbym sprzedać moich braci. Nie zostanę zdrajcą. O swoje bezpieczeństwo się nie boję. Jestem w Belgii, tutaj nic mi nie mogą zrobić. Poinformowałem belgijskie służby, że próbowano mnie zwerbować do wywiadu. Ale wciąż boję się o bezpieczeństwo mojej rodziny. Jeśli jesteś poza Chinami, a Twoja rodzina została - nie są bezpieczni. Nawet jeśli są w domu, to nie są bezpieczni.

Posłuszeństwo Partii

Obawy Ekbera są uzasadnione. Już sam wyjazd do Belgii sprawił, że jego rodzicom natychmiast zabrano paszporty, aby nie mogli do niego dołączyć. Kraju nie opuszczą już nigdy. Nie oznacza to jednak, że w jego obrębie mogą czuć się bezpiecznie. Trafili na tak zwaną “listę osób do obserwowania”. Ich telefony są podsłuchiwane, a każdy ruch jest śledzony. W domu regularnie pojawiają się służby.

- Nie mogą nawet pojechać do innego miasta bez pozwolenia ze strony władz. Muszą tłumaczyć powody, dla których chcą się przemieszczać, wyjaśnić cel podróży i zadeklarować, kiedy wrócą. Wtedy mogą ewentualnie dostać pozwolenie na opuszczenie miasta - opowiada.

Jeżeli rodzice Ekbera spędzą resztę życia, będąc bezwzględnie posłusznym Komunistycznej Partii Chin, przeżyją. Wystarczy jednak jeden fałszywy ruch wyłapany przez niemal idealny system inwigilacji, aby trafili do tzw. “obozu reedukacyjnego”.

>

W obozach

- Jest wiele powodów, dla których ludzie trafiają do tak zwanych “obozów reedukacyjnych”.

Jeśli Ujgur w Chinach będzie kontaktował się z kimś poza krajem, może za to trafić do obozu. Jeśli Ujgur będzie się modlił w swoim własnym domu, może za to trafić do obozu. Jeśli skrytykuje rząd - trafi do obozu. Jeśli będzie często chodził do meczetu - trafi do obozu. Chiński rząd mówi nam o tym otwarcie - wylicza Ekber.

Chiny oficjalnie przyznają, że tzw. “obozy reedukacyjne” istnieją. Bez problemu można je również odnaleźc na mapach i zdjęciach satelitarnych.

- Według oficjalnej nomenklatury są to po prostu “ośrodki edukacyjne”, “ośrodki szkoleniowe”, które mają na celu “zreedukować naród, który zboczył ze ścieżki praworządności”, bo np. zbyt często bywa w meczecie - mówi nam dr nauk humanistycznych Martyna Kokotkiewicz, aktywistka na rzecz praw człowieka łamanych we Wschodnim Turkiestanie, autorka reportaży z historiami Ujgurów. - W rzeczywistości chodzi jednak wyłącznie o to, żeby zubożyć warstwę inteligencji i osób, które można nazwać wpływowymi Ujgurami.

Pranie mózgów

Według Ekbera, nie tylko cel istnienia tych ośrodków różni się od oficjalnego. Zupełnie inaczej wygląda również życie w nich. Obozy są piekłem na ziemi.

- Tam odbywa się pranie mózgów. Słyszałem historie świadków, którzy przeżyli obozy. Zanim dostaniesz jedzenie, musisz podziękować Xi Jingpinowi i Komunistycznej Partii Chin. Więźniowie przymusowo uczą się chińskiego i ideologii, mają zapomnieć o swojej ujgurskiej tożsamości i własnej religii. Mają zapomnieć o wszystkim. Są przesłuchiwani i torturowani. Strażnicy ich biją. Według tych, którzy przeżyli, ujgurskie kobiety są nie tylko gwałcone – je się sterylizuje. Zarówno kobiety, jak i mężczyzn zmusza się do przyjmowania leków i nikt nie wie, nikt nie może nawet spytać, co to za leki. Sterylizacja jest sposobem na zatrzymanie narodzin ujgurskich dzieci, kontrolowanie populacji. Za 5, może 10 lat nieliczni Ujgurowie, którzy zostaną, będą zabici lub wywiezieni do innych części Chin, żeby “wymieszać się” z tamtejszą ludnością. W ciągu 10, 20 lat nie będzie Ujgurów. Ci, którzy nie zostaną eksterminowani, będą zamknięci w obozach. Już teraz Ujgurki są i dalej będą zmuszane do małżeństw z Chińczykami - relacjonuje Ekber Tursun.

>

- Ciała ofiar obozów nie są zwracane rodzinom, tylko palone. W Axu (rodzinne miasto Ekbera - przyp. red.) jest obóz. Obok niego znajduje się szpital, a nieopodal szpitala – krematorium. Ujgurzy trafiają tam, wycina się im organy, które sprzedaje się w innych częściach Chin lub za granicą. Następnie palą ich zwłoki w krematorium.

Po latach Ekber dostał kolejny telefon, tym razem z Rosji. Kiedy odebrał, w słuchawce usłyszał swojego brata. Po chwili odezwał się jednak inny głos. Ponownie zaproponowano mu “przyjaźń” w zamian za bezpieczeństwo rodziny. Choć wiedział, jak może się to skończyć dla jego bliskich, odmówił. Nie zgodził się również, kiedy znowu zadzwoniono do niego z jego rodzinnego domu. Wtedy ostatni raz rozmawiał z mamą.

- Powiedziała mi, żebym nigdy, pod żadnym pozorem nie wracał. Nawet jeśli stracą życie. Wie, co się ze mną stanie, jeśli wrócę. W Chinach jestem przestępcą.

>