wtv. wtv.plŹródło: wtv.pl
Wszystkie wideo autora Julian Bakuła
Autor Julian Bakuła - 13 Stycznia 2021

Lockdown potrwa o wiele dłużej? Jest przeciek, przedsiębiorcy mogą nie przetrwać dalszych restrykcji

W rozmowie z portalem money.pl prezes sieci kawiarni Green Cafe Nero Adam Ringer zdradził szczegóły rozmów toczących się pomiędzy rządem a przedsiębiorcami. Okazuje się, że dla przedsiębiorców przedłużenie obowiązywania obostrzeń do końca stycznia nie jest żadnym zaskoczeniem, bo dawano im do zrozumienia, że na prawdziwe odmrożenie gospodarki będą musieli poczekać nawet do kwietnia. Tymczasem przedsiębiorcy powoli tracą cierpliwość. "Jeszcze chwila i nie będzie o co walczyć" - stwierdza jeden z nich.

Lockdown aż do kwietnia?

W swojej wypowiedzi Adam Ringer powołał się na deklaracje wiceminister rozwoju, pracy i technologii Olgi Semeniuk. - Nie byłem tym zaskoczony, bo już byliśmy informowani na rozmowach z wiceminister Semeniuk, że raczej przed marcem, czy nawet przed końcem marca wielkiego odmrożenia nie będzie. To nie było nawet "raczej", tylko na zasadzie, że nie ma na co liczyć, że "raczej nie oczekujcie" - mówił w rozmowie z portalem money.pl prezes Green Cafe Nero.

Doniesienia te skomentowała sama wiceminister, nazywając je "nieuzasadnionymi" i stwierdzając, że powodują "niepotrzebny chaos". - W kontekście wypowiedzi pana Adama Ringera nie do końca rozumiem jego przesłanie i to, o co mu chodziło – poza tym, żeby uzewnętrznić moje nazwisko i prowadzone przez nasz resort konsultacje - przywołuje wypowiedź Olgi Semeniuk tvp.info. 

Zdaniem wiceminister "kwiecień" jako termin zniesienia obostrzeń padł w rozmowach z przedsiębiorcami jedynie w kontekście pierwszej fali epidemii, kiedy to właśnie wiosną przystąpiono do zniesienia najpoważniejszych obostrzeń.

Wielu przedsiębiorców już teraz traci jednak cierpliwość, zapowiadając, że w najbliższym czasie otworzą swoje biznesy pomimo decyzji o przedłużeniu obowiązywania restrykcji dla branż takich jak gastronomia czy hotelarstwo do końca stycznia. 

PAP: Zabójca ciężarnej 13-latki przyznał się do zbrodni. Porażające kulisyPAP: Zabójca ciężarnej 13-latki przyznał się do zbrodni. Porażające kulisyCzytaj dalej

- Dłużej czekać nie będziemy. Rozmawiałem dzisiaj z właścicielami wielu restauracji w Legionowie. Każdy z nas ma dosyć, każdy ma rodziny i każdy ma prawo do pracy. Mamy pracowników, za których jesteśmy odpowiedzialni. Otwieramy się w poniedziałek - napisał na Facebooku Maciej Adamski, właściciel restauracji w Legionowie.

Dłużej czekać nie będziemy. Rozmawiałem dzisiaj z właścicielami wielu Restauracji w Legionowie, każdy z nas ma dosyć...

Opublikowany przez Macieja Adamskiego Poniedziałek, 11 stycznia 2021

Górale zignorują lockdown?

Podobne nastroje panują nie tylko w Legionowie, ale także na Podhalu. Tamtejsi przedsiębiorcy zapowiadają "Góralskie Veto" wobec rządowych obostrzeń. Jak podaje money.pl, pomimo przedłużenia ograniczeń do końca miesiąca, po 17 stycznia właściciele kwater czy gestorzy stacji narciarskich zamierzają wznowić działalność

- Jest to ostatni moment, żebyśmy mogli tej polityce rządu, która nas po prostu wykończy, powiedzieć veto. To nieprzypadkowa analogia do liberum veto. W Rzeczpospolitej Szlacheckiej chodziło o powstrzymanie tworzenia złego prawa, a my teraz też znaleźliśmy się w analogicznej sytuacji. Powołujemy się tu na dziedzictwo liberum veto, ponieważ jeden wolny człowiek także może być strażnikiem porządku prawnego - czytamy na portalu money.pl wypowiedź inicjatora akcji, Sebastiana Pitonia. 

Przedsiębiorcy stosujący "góralskie veto" zamierzają działać w formule "obywatelskiego nieposłuszeństwa" - kontaktują się zatem z prawnikami, szukając rozwiązań prawnych pozwalających im wykazać legalność swojego postępowania w świetle obowiązujących regulacji.

"Rozporządzenia Rządu są niezgodne z Konstytucją. To Rząd łamie prawo. Ci, którzy się sprzeciwiają bezprawnym rozporządzeniom niszczącym Polskę i Polaków, są obrońcami prawa nie buntownikami" - czytamy na stronie inicjatywy na Facebooku.

"Góralskie Veto" jest jednak nie tyle polityczną manifestacją, ile aktem desperacji w obliczu coraz trudniejszej sytuacji finansowej wielu przedsiębiorców tego utrzymującego się z turystyki regionu. - Przedsiębiorcy są tak zdeterminowani, bo zdaję sobie sprawę, że nie przeżyją kolejnego miesiąca, w związku z tym nie mają wyjścia - tłumaczy Pitoń.

Górale liczą także na szerszą mobilizację społeczną. - Efektem synergii uda się uruchomić lawinę nie do zatrzymania, ponieważ rząd nie ma narzędzi terroru. Urzędnicy, policjanci jadą na tym samym wózku co my i zdają sobie sprawę, że podcinają gałąź, na której wszyscy siedzimy - przywołuje słowa inicjatora "Góralskiego Veta" portal money.pl.

Źródło: Polsat News, tvp.info, money.pl

Artykuły polecane przez redakcję WTV: