Lech Kaczyński. BLAWICKI PIOTR/East NewsŹródło: BLAWICKI PIOTR/East News
Wszystkie wideo autora Wiktor Ćwikliński
Autor Wiktor Ćwikliński - 10 Kwietnia 2020

Pilot ujawnił szczegóły lotu z Kaczyńskim. "Miałem wrażenie, że walę głową w mur"

Lech Kaczyński dzięki swojemu zaangażowaniu w gruzińsko-rosyjski konflikt z 2008 roku wywołał olbrzymie kontrowersje. Do dziś niewyjaśnionych pozostaje wiele kwestii związanych z działaniami prezydenta w tamtym okresie. Olbrzymim echem odbiły się problemy z lądowaniem prezydenckiego samolotu w Tbilisi.

"Tchórz", "zhańbił mundur żołnierza polskiego", "wstyd dla państwa" - to tylko niektóre z określeń, jakimi politycy Prawa i Sprawiedliwości obrzucali majora Grzegorza Pietruczuka - kapitana rejsu z Warszawy do Tbilisi. Niektórzy starali się również pociągnąć go do odpowiedzialności karnej. Wszystko dlatego, że odmówił lądowania bezbronnym samolotem pasażerskim w strefie wojny.

Opublikowano zdjęcia z obchodów 10. rocznicy katastrofy. Na cmentarzu pojawił się niespodziewany gośćOpublikowano zdjęcia z obchodów 10. rocznicy katastrofy. Na cmentarzu pojawił się niespodziewany gośćCzytaj dalej

Lech Kaczyński przemawia w Tbilisi

Sierpień 2008 roku na zawsze będzie naznaczony przez konflikt rosyjsko-gruziński. Istotną rolę w jego zakończeniu odegrał L. Kaczyński, który wspólnie z prezydentami Litwy, Estonii, Ukrainy oraz premierem Łotwy pojechał do Tbilisi ze wsparciem dla napadniętych przez putinowską Rosję Gruzinów.  W czasie słynnego przemówienia L. Kaczyńskiego padły wtedy słowa które odbiły się szerokim echem na świecie - I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę - mówił prezydent. 

DZISIAJ GRZEJE: 1. Przełom w walce z epidemią. Wszystko dzięki pracy polskich naukowców
2. Do której będą otwarte sklepy w Wielką Sobotę? Godziny otwarcia marketów

Kaczyński miał jednak poważne problemy z dotarciem na miejsce spotkania. Gruzja była terenem działań wojennych z olbrzymim nasyceniem wojskowych samolotów Federacji Rosyjskiej, która całkowicie zdominowała militarnie swojego sąsiada. W tych warunkach zmiana miejsca lądowania. na lotnisku w Tbilisi zostało przez kapitana lotu, majora Grzegorza Pietruczuka ocenione jako zagrażające bezpieczeństwu lotu. Pietruczuk obawiał się, że samolot może zostać zestrzelony przez Rosjan. Odmówił więc prezydentowi Kaczyńskiemu lądowania w stolicy Gruzji. Zamiast tego zdecydował się na lądowanie w pobliskim Gandżi, na terenie sąsiadującego z Gruzją Azerbejdżanu. Warto nadmienić, że według pierwotnych założeń i zgłoszenia lot miał się odbyć właśnie na trasie Warszawa-Gandżi. Pomysł zmiany celu podróży pojawił się już w powietrzu - lot nie miałby więc potrzebnych zgód i zgłoszeń. Prezydentowi Kaczyńskiemu bardzo zależało na czasie, naciskał na kapitana. Chciałby natychmiast zmienił swoją decyzję. Major Pietruczuk pozostał jednak niewzruszony. 

- Gdy już wszyscy byli na pokładzie, prezydent wszedł do kabiny pilotów. Wtedy padło pytanie, czy wiem, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Odpowiedziałem: "Tak, wiem, panie prezydencie". Na co prezydent: "W takim razie polecam wykonać lot do Tbilisi". Pan prezydent odwrócił się i wyszedł - opowiadał major Gazecie Wyborczej w 2011 roku.

- Miałem wrażenie, że walę głową w mur. Bo na moje racjonalne argumenty nie było żadnej merytorycznej argumentacji. Żadnej. Była tylko argumentacja polityczna, że musimy wylądować przed prezydentem Sarkozym - dodał. 

Kapitan nie zmienił swojej decyzji. Lech Kaczyński co prawda zdążył na spotkanie przywódców w Tbilisi, jednak po powrocie do kraju rozpętało się piekło. Doszło nawet do tego, że poseł PiS Karol Karski złożył w prokuraturze wojskowej doniesienie o możliwości popełnienia przez majora Grzegorza Pietruczuka przestępstwa niewykonania rozkazu. Za to przestępstwo groziłoby mu nawet 5 lat pozbawienia wolności.

- Czy rząd zamierza tolerować tego typu elementy rozprężenia oraz nieprzystojące żołnierzom zawodowym tchórzostwo w obecności Głowy Państwa? - pytał Karski.

- Wykazał się tchórzostwem, gdy tego samego dnia w Tbilisi lądował samolot prezydenta Francji. Przyniósł wstyd Państwu Polskiemu w oczach innych głów państw znajdujących się wówczas na pokładzie - dodał. 

- To "tchórzostwo" zabolało mnie najbardziej. Dla żołnierza to największa obelga. Ja po prostu starałem się wykonywać swoją pracę jak najlepiej - wspominał w 2011 major Pietruczuk.

Drugim pilotem tego lotu, świadkiem całej sytuacji i jej skutków dla majora Pietruczuka był kapitan Arkadiusz Protasiuk. Niecałe dwa lata później 10 kwietnia 2010 roku Protasiuk - już jako pierwszy pilot - wykonywał lot do Smoleńska. W toku śledztwa po katastrofie ustalono, że były naciski na lądowanie w Smoleńsku pomimo złych warunków panujących na miejscu. Czy kapitan Protasiuk podczas podejmowania decyzji brał pod uwagę to, czego był świadkiem dwa lata wcześniej? Tego nie dowiemy się nigdy. 

ZOBACZ TAKŻE:

    1. Świąteczne zakupy w czasie pandemii. Trzeba o tym pamiętać
    2. Sąsiad Polski zamyka sklepy. Otwarte stacje benzynowe, ale obsłużą tylko wybranych
    3. Kamil Durczok znowu prowokuje. Złamał zakaz i się pochwalił
    4. Ksiądz wpadł na genialny pomysł, jak obejść rządowe nakazy. Ma już kabriolet
    5. Olejnik zwróciła się do Kaczyńskiego. Dotkliwe słowa o bracie
    6. Bardzo ważne słowa szefa WHO. Chodzi o znoszenie ograniczeń i restrykcji

Źródło: Gazeta Wyborcza