Ksiądz Marian W. miał dopuścić się czynów pedofilskich wobec 22 chłopców.. (zdj. il.) Pexels / Georgia MacielŹródło: (zdj. il.) Pexels / Georgia Maciel
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 10 Czerwca 2020

Matka ofiar księdza Mariana W. przerwała milczenie. "Jego przełożeni o wszystkim wiedzieli"

Ksiądz Marian W. w latach 2003-2012 miał dopuścić się czynów pedofilskich wobec 22 chłopców. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że ofiar mogło być nawet czterokrotnie więcej. W połowie lutego nareszcie rozpoczął się proces przeciw duchownemu. O szczegółach historii Onetowi opowiedziała pani Beata, matka jednej z ofiar.

Sprawa wykorzystywania chłopców przez ks. Mariana W. bardzo długo pozostawała tajemnicą. – Jeden z synów powiedział mi o tym dopiero kilka lat temu… – mówi Onetowi pani Beata (celem ochrony tożsamości imię zostało zmienione), matka jednej z ofiar księdza pedofila. – Na początku nie mogłam w to uwierzyć, ale jak już do mnie dotarło, to chciałam złapać za nóż i wbić go temu człowiekowi w plecy. Pamiętam, że nie mogłam po tym spać całą noc – wskazuje, dodając, że nadal trudno rozmawiać jej na ten temat. – Wiem jednak, że trzeba o tym mówić, trzeba krzyczeć. Niech wszyscy się dowiedzą, jakim bydlakiem był Marian W.

Dzieje się teraz, naprawdę. Konflikt na granicy polsko-czeskiej, żołnierze zaanektowali kapliczkęDzieje się teraz, naprawdę. Konflikt na granicy polsko-czeskiej, żołnierze zaanektowali kapliczkęCzytaj dalej

"Ksiądz był święty"

– Kiedyś jeden z synów wrócił z kościoła i powiedział, że więcej do niego nie pójdzie. Nie chciał powiedzieć, co się stało, po prostu zamknął się w swoim pokoju. [...] ksiądz pomówił go później podczas jednego z ostatnich spotkań do bierzmowania – wspomina dalej pani Beata. – Wyczytał przy wszystkich jego imię i nazwisko i powiedział, że przestał chodzić do kościoła, opuścił się w nauce i że nie zostanie dopuszczony do bierzmowania, bo wstąpił w niego diabeł – dodaje, mówiąc, że z początku myślała, że chodzi o kwestie finansowe, bo o księdzu mówiło się, że "lubi cudze pieniądze".

Pytana przez dziennikarza Onetu, czy nikt niczego nie zauważył, mama skrzywdzonego chłopca, odpowiada, że kiedyś nie rozmawiało się na podobne tematy. Dekady temu nikomu nie przyszłoby bowiem do głowy, że duchowny może skrzywdzić dziecko. – U nas na wsi, zresztą jak na całym Podhalu, ksiądz był święty, był drugi po Panu Bogu i nie można go było ruszać. Nawet gdyby ktokolwiek miał jakieś podejrzenia, to na duchownego nie można było powiedzieć nic złego – mówi.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Dramatyczne wiadomości z lubelskiego. Pod gruzami mogą być uwięzieni ludzie, doszło do wybuchu
2. Pilnie zamykają muzeum w Polsce. Przypadek zakażenia 

Rodzina była zaprzyjaźniona z księdzem Marianem W. Kapłan miał odwiedzać ją w domu, co ułatwiało mu częsty kontakt z dziećmi. Nikt nie zauważył jednak niczego podejrzanego. – Było wręcz przeciwnie, powtarzał często, że z nim dzieci są bezpieczne, że nic złego nie może im się stać, a my w to wszystko wierzyliśmy… Często wspominał też swoje dzieciństwo i mówił, że wychowywał się w wielodzietnej rodzinie, gdzie była wielka bieda. On tak usypiał naszą czujność, bo człowiek mu po prostu wtedy współczuł – wspomina pani Beata.

– On wiedział też, jak się zakolegować z młodymi chłopakami i oni w większości naprawdę go lubili. Organizował im czas, zapraszał do siebie na telewizję, zabierał na wycieczki, a przecież nie wszystkich rodziców było na to stać – dodaje. W dalszej części rozmowy kobieta wskazuje, że po latach ksiądz-pedofil próbował skontaktować się z jej synem. Mówiąc, że go kocha, kapłan twierdził, że nie zrobili niczego złego i prosił, by chłopak nie zeznawał przed prokuratorem, ponieważ zniszczy mu to życie.

Na pytanie, co powinno się stać z księdzem Marianem, matka ofiary wskazuje: – Według mnie ten człowiek do końca życia powinien siedzieć w więzieniu. Ktoś, kto robił dzieciom takie rzeczy, nigdy nie powinien zostać wypuszczony na wolność. Nie wiem, w jakim żylibyśmy państwie, gdyby go wypuszczono.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nowy mandat ukarze, ale nie za prędkość lub pasy. Policja zwróci uwagę na jeden szczegół, do zapłaty 150 zł
  2. Wszystko ma zacząć się dosłownie za chwilę. Krzysztof Jackowski ostrzega Warszawiaków. Zdradzamy co powiedział
  3. Wielkopolska. Doszło do dramatycznego zdarzenia. Kobieta w ciąży i dzieci zostały ranne
  4. Wiadomości TVP znów biją rekordy żenady? W tym wydaniu nagle wydarzyło się coś kuriozalnego
  5. Monika Olejnik zbiła z tropu prezesa PiS pytaniem o brata. Jarosław Kaczyński nie był przygotowany
  6. Nowa rządowa aplikacja. Minister chce żeby zainstalował ją każdy Polak

Źródła: Onet.pl