Kolejna awantura w domu salezjanów. Facebook/Piotr ŻytnickiŹródło: Facebook/Piotr Żytnicki
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 2 Grudnia 2020

"Księża szarpali się na korytarzu, użyli gazu pieprzowego". Na miejsce ruszyła policja, skandaliczne sceny w Poznaniu

Nadszarpniętemu autorytetowi polskiego Kościoła katolickiego nie pomaga z pewnością wojna trwająca w domu salezjanów w Poznaniu. W trakcie sprzeczki kapłanów w budynku rozpylono gaz. Na miejscu po raz kolejny interweniowała policja.

  • Konflikt w poznańskim domu salezjanów trwa.
  • W miniony poniedziałek księża wdali się w przepychanki. Jeden z nich użył gazu.
  • Przyjeżdzająca raz po raz na miejsce policja od miesięcy pozostaje bezradna.

Kościół katolicki walczy z kolejnymi doniesieniami, które raz po raz stawiają w nowym świetle hierarchów o legendarnym nieomal statusie, przez co część ekspertów zaczęła zapewniać, że instytucja jest obecnie kolosem na glinianych nogach, a jego upadek jest nieuchronny. W odbudowywaniu wizerunku nie pomaga z całą pewnością wojna, która od miesięcy toczy się w poznańskim domu salezjanów.

Ks. Michał Woźnicki, buntownik, którego usunięto ze zgromadzenia wobec okazywanego przełożonym nieposłuszeństwa, nie zamierza opuszczać budynku. Duchowny może liczyć na wsparcie grona wpatrzonych w niego jak w obrazek wiernych. Woźnicki zamknął się w swojej celi, którą przeobraził w swoistą kaplicę, całymi dniami odprawiając w niej nabożeństwa i łamiąc przy tym zalecenia sanepidu (o sprawie pisaliśmy m.in. TUTAJ).

Salezjanie zaznaczają, że są bezradni wobec działań kapłana, który ani myśli się wyprowadzić. W efekcie w zlokalizowanym przy ul. Wronieckiej budynku raz po raz dochodzi do incydentów, które zwykle kończą się interwencją policji.

Rossmann to nie tylko kosmetyki. Specjalna propozycja tuż przed Bożym Narodzeniem, jest w czym wybieraćRossmann to nie tylko kosmetyki. Specjalna propozycja tuż przed Bożym Narodzeniem, jest w czym wybieraćCzytaj dalej

Kolejna awantura w domu salezjanów

Zamieszanie, którego szczegóły przytacza "Gazeta Wyborcza", rozpoczęło się w poniedziałkowy poranek od uszkodzenia zamka do drzwi celi ks. Woźnickiego. Kapłan przekazał policji, że ktoś wlał do niego klej w spreju, przez co duchowny nie mógł otworzyć drzwi. Mszę postanowił zatem odprawić w kościele.

Teksty wybrane dla Ciebie:

Na tę samą godzinę mszę zaplanowali jednak pozostali Salezjanie. Wobec sprzeciwu Woźnickiego, by opuścić świątynię, na miejsce wezwano policję. Po kilkudziesięciu minutach poznański buntownik opuścił kościół. Podczas próby wylegitymowania po raz kolejny zarzucił funkcjonariuszom, że noszą maseczki, które, jak stwierdził, przypominają mu zbrodniarzy.

Po wszystkim zbuntowany ksiądz wrócił z wiernymi do domu zakonnego. Na schodach doszło wówczas do konfrontacji z dyrektorem ks. Arkadiuszem Szymczakiem. – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – powiedział Woźnicki, tarasując księdzu przejście. – Niech ksiądz się nas nie boi. My tylko wierni katolicy– dodał, ironicznie uśmiechnięty.

Po kolejnej próbie wyminięcia suspendowanego duchownego Szymczak chwycił Woźnickiego za kurtkę i powalił na ziemię. Wówczas do akcji wkroczyli wierni wyznawcy kapłana. Dyrektor domu salezjanów użył gazu. Po chwili nie miejscu po raz kolejny pojawiła się policja.

Mateusz Morawiecki zapowiedział, jaki będzie tegoroczny Sylwester. Wiadomo, co nas czekaMateusz Morawiecki zapowiedział, jaki będzie tegoroczny Sylwester. Wiadomo, co nas czekaCzytaj dalej

"Ten ksiądz już raz gazował ludzi w kaplicy"

Tak, no czuć gaz, ewidentnie – potwierdził jeden z policjantów widocznych na nagraniu dziennikarza "GW" Piotra Żytnickiego. Wyraźnie zmieszany funkcjonariusz zdaje się postawiony między młotem a kowadłem. Do podobnych interwencji dochodzi tu niezwykle często.

Państwo uważacie, że zostaliście napadnięci. Księża uważają z kolei, że użyli gazu w obronie własnej. Jeden się do tego przyznał. Mamy księży wylegitymowanych, ich dane spisane, potwierdzone – wskazywał mundurowy.

Szymczak zaznaczał, że został sprowokowany. Wycierający oczy chusteczką Woźnicki twierdził jednak, że podobne incydenty zdarzyły się już wcześniej.

Ten ksiądz już raz gazował ludzi w kaplicy. Tylko wtedy nie ośmielił się pryskać prosto w twarz, a jedynie po ziemi rozpylił – przekonywał suspendowany salezjanin.

źródło: wyborcza.pl / Facebook/Piotr Żytnicki

Popularny dziennikarz TVN 24 niespodziewanie przekazał. Odchodzi z pracy, to już pewnePopularny dziennikarz TVN 24 niespodziewanie przekazał. Odchodzi z pracy, to już pewneCzytaj dalej

Zobacz także w naszych serwisach: