Kościół. Jan Bielecki/East NewsŹródło: Jan Bielecki/East News
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 3 Stycznia 2021

Chciała dokonać apostazji. Ksiądz odmówił, policja miała wynieść ją w kajdankach

Kościół katolicki nie dopuszcza apostazji? Ksiądz Zbigniew odmówił wykreślenia 24-letniej Zuli z rejestru. Nasza rozmówczyni, choć zachowywała spokój, została wyproszona z parafii. Duchowny wezwał policję, która miała wynieść ją w kajdankach. - Zaczęli mi grozić, że wywiozą mnie do psychiatryka, bo widać, że nie jestem normalna - słyszymy.

  • Do incydentu doszło nad ranem, 2 stycznia w parafii św. Włodzimierza w Warszawie
  • Zula chciała dokonać apostazji. Ksiądz Zbigniew odmówił i wezwał policję
  • Funkcjonariusze mieli rażąco naruszyć przepisy. Udało nam skontaktować się z 24-latką, która opisała nam swoją wersję wydarzeń

Nasza rozmówczyni Zula wyjaśniła, dlaczego chciała wystąpić ze związku wyznaniowego.

- Ten rok pokazał mi, jak obrzydliwa to jest instytucja (Kościół katolicki - przyp. red.). Księża szczują na ludzi, wykluczają, a następnie zasłaniają się Bogiem. Straszą wizjami piekła i potępienia. Ja się nosiłam z tą myślą odkąd mam 18 lat - deklaruje dla naszej redakcji.

- Chciałam mieć spokój w głowie, że nie jestem w żaden sposób z tą instytucją powiązana - dodaje.

Zula, chcąc umówić się na przekazanie niezbędnych dokumentów, zadzwoniła do duchownych jeszcze przed świętami. Ostatecznie w parafii św. Włodzimierza w Warszawie przy ulicy Kondratowicza 2 doszło do spotkania w okolicach 8:40, 2 stycznia.

- Chciałam to szybko załatwić. Dać te dokumenty i wyjść - zapewnia nas 24-latka.

Rząd oficjalnie opublikował specjalną mapę. Zakreślono na niej punkty, gdzie będą prowadzone szczepieniaRząd oficjalnie opublikował specjalną mapę. Zakreślono na niej punkty, gdzie będą prowadzone szczepieniaCzytaj dalej

„Celowo użyłam określenia »wystąpienie z Kościoła«"

Ksiądz spóźnił się, a następnie zapytał o cel wizyty.

- Celowo użyłam określenia „wystąpienie z Kościoła", ponieważ termin ten występuje w Dekrecie Ogólnym Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z kościoła - tłumaczy.

Ks. Zbigniew nawet nie spojrzał na przedstawione mu dokumenty. Zajrzał do pudełka z kopertami, a następnie poinformował naszą rozmówczynię, że nie widnieje w rejestrze parafian.

Kościół zezwala na złożenie oświadczenia woli wystąpienia ze związku wyznaniowego w parafii zamieszkania, nawet jeśli jest to tymczasowe miejsce naszego pobytu. 

- Powoływałam się na Dekret Ogólny Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła, ale on powiedział, że go nie zna - informuje. 

Po kilkuminutowej wymianie zdań ks. Zbigniew zaczął podnosić głos. Nakazał Zuli opuścić parafię. Duchowny, po usłyszeniu odmowy wyjścia z kościoła, zadzwonił na policję.

- To miało być jak załatwienie urzędowej sprawy - słyszymy. Kapłan chwilę później zadeklarował, że skontaktował się z kurią, która przyznała mu rację.

- Była sobota, ja się do kurii nie mogłam dodzwonić - zaznacza Zula.

Policja przybyła na miejsce zdarzenia w ciągu 10 minut. Funkcjonariusze mieli nie przedstawić ani swoich danych, ani stopnia służbowego.

- Nawet nie zwrócili na mnie uwagi - tłumaczy. Po rozmowie z proboszczem służby podjęły interwencję.

- Proboszcz powiedział, że ja nie chcę wyjść, a on nie może pewnych dokumentów ode mnie przyjąć. Nawet nie użył słowa apostazja - dodaje. 

Nasza rozmówczyni została wylegitymowana, jednak od ks. Zbigniewa funkcjonariusze mieli nie zażądać dokumentów. - Próbowałam im wytłumaczyć, po co tu jestem, ale nie dawali mi dojść do słowa. Jak już wyczułam, że sytuacja jest co najmniej niefajna, próbowałam wyjąć telefon z kurtki, żeby zacząć nagrywać. Chciałam schować dokumenty do torby, ale nagle zostałam zakuta w kajdanki. Uniemożliwiono mi jakikolwiek ruch - relacjonuje Zula. 

- W żadnym momencie się nie rzucałam, nie było podstawy, żeby zakuwać mnie w kajdanki - przekonuje. 

 Kiedy 24-latka została wyprowadzona z kościoła funkcjonariusze mieli wyzywać ją od „głupich c**". - Zaczęli mi grozić, że wywiozą mnie do „psychiatryka", bo widać, że nie jestem normalna. Mówili „Skoro zapie*****sz na protesty, to teraz pozapie****sz do kurii". Nawet nie wiem, skąd oni wzięli te protesty - słyszymy.

Jeden z policjantów miał szantażować naszą rozmówczynię. - Mówili, że albo nigdy więcej nie przyjdę do kościoła i oni odwiozą mnie do domu, albo zawiozą mnie do „psychiatryka" - podaje Zula. 24-latka zadeklarowała, że wróci do kościoła, ponieważ ma prawo do dokonania apostazji. 

Przez kilka minut zatrzymana miała być wożona pobliskimi ulicami. Ostatecznie służby miały uznać, że „tym razem jej odpuszczą". Wcześniej mieli mówić „Widać, że jest popierdo***a". Po odwiezieniu 24-latki do domu, policjanci ściągnęli jej kajdanki przy wszystkich przechodniach. Interwencja miała zostać zakończona wręczeniem notatki służbowej do podpisania. Dokument miał być zasłonięty ręką jednego z funkcjonariuszy.

 - Wystawili mi jakiś kawałek papieru i dali mi długopis. Wszystko było zasłonięte ręką poza miejscem na podpis. Zażądałam pokazania treści, ale powiedzieli, że tam nie ma czego czytać. Ostatecznie odsłonili "notatkę" - deklaruje. Protokół tak naprawdę był mandatem karnym za naruszenie miru domowego

- Puścili mnie, ale powiedzieli, że jeśli dostaną kolejne wezwanie w mojej sprawie, to dopiero będę miała problemy - słyszymy. 

„Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku" - czytamy w art. 193 Kodeksu karnego

- Gdy weszłam do domu, zaczęłam się trząść. Cały dzień nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Pół dnia przespałam. W międzyczasie poprosiłam o pomoc do Mai Staśko. Napisałam też skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich, kurii i komendy - opowiada.

Nasza rozmówczyni deklaruje, że ksiądz Zbigniew miał odmówić apostazji kolejnej osobie. 

Zula czeka na odpowiedź kurii na skargę. - Jeżeli apostazji nie da się załatwić bez wychodzenia z domu, wrócę do księdza z kimś bliskim - informuje nas 24-latka. - To się nigdy nie powinno zdarzyć w XXI wieku, to jest bezprawie - dodaje. 

Artykuły polecane przez redakcję WTV:

Źródło: [WTV]