Konie w złym stanie.. LibreShotŹródło: LibreShot
Wszystkie wideo autora Wiktor Ćwikliński
Autor Wiktor Ćwikliński - 21 Maja 2020

Janów Podlaski. Tragiczna sytuacja koni, "stały we własnych odchodach". Cudem udało się ujawnić prawdę o ich stanie

Konie ze stadniny w Janowie Podlaskim są w fatalnym stanie - alarmują posłanki opozycji, które udały się tam z kontrolą poselską. Miejsce, nazywane kiedyś "Dumą Polski", dziś ma problemy z utrzymaniem koni.

Sytuacja w Janowie Podlaskim pogarsza się od czasu przejęcia w nich władzy przez ludzi nominowanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Jeszcze w 2016 roku, ze starym zespołem i dyrektorem Jerzym Białobokiem, konie zdobywały najbardziej prestiżowe nagrody na świecie.

Są nowe, oficjalnie żółte alarmy. Uważajcie na siebie szczególnie wieczorem, Instytut wydał ostrzeżeniaSą nowe, oficjalnie żółte alarmy. Uważajcie na siebie szczególnie wieczorem, Instytut wydał ostrzeżeniaCzytaj dalej

Konie z Janowa - historia upadku

Posłanki, które odwiedziły stadninę, nazywają traktowanie koni "barbarzyństwem". - Te konie nadzorował ktoś, kto nie tylko nie ma zielonego pojęcia o tym, jak należy dbać o konie, ale ktoś, komu te zwierzęta są absolutnie obojętne - mówi w rozmowie z TVN24 posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska. Według niej, przez kilka ostatnich miesięcy konie stały we własnych odchodach, a ich boksy w ogóle nie były sprzątane. Same zwierzęta były pozbawione jakiejkolwiek opieki weterynaryjnej. - Niektóre z tych koni mają już na tyle trwałe zmiany, że to będzie rzutować na ich zdrowie - uważa Marek Szewczyk, autor bloga Hipologika.pl. - Dawniej krótko się to nazywało: sabotaż gospodarczy, i ludzie szli za te rzeczy do więzienia - komentuje były dyrektor Jerzy Białobok.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Magdalena Ogórek nie będzie zadowolona. Ujawniono jej zarobki
2. Ministerstwo szykuje kolejny program z plusem. Nawet 13 tys. zł dla rodzin

Wieloletni pdyrektor stadniny, Jerzy Białobok został odwołany ze swojej funkcji w 2016 roku. Jeszcze tego samego roku odwołano prezesa stadniny Marka Trelę. Wtedy też zaczął się trwający aż do dziś kryzys stadniny. Marka "Pride of Poland" zupełnie upadła, zaczęły umierać zwierzęta. Zdechła m.in. klacz Shirley Watts, żony perkusisty zespołu The Rolling Stones. W kwietniu tego roku z funkcji prezesa odwołano Grzegorza Czochańskiego, trzeciego w ciągu czterech lat prezesa stadniny. Były prezes zapewnia, że dbał o zwierzęta. - Sytuacja w stadninie w ubiegłym roku zaczęła się znacząco poprawiać - twierdzi. - Dopóki pracowałem w stadninie, boksy były sprzątane regularnie, kopyta koni były poddawane zabiegom pielęgnacyjnym - mówi w rozmowie z TVN24.

Ministerstwo Rolnictwa, odpowiedzialne za nadzór nad stadniną, odpiera zarzuty: - Zwierzęta są utrzymywane w odpowiednich dla nich warunkach i są w dobrej kondycji. Zapewniona jest pasza wysokiej jakości, jak również na bieżąco przeprowadzane są odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne i weterynaryjne - czytamy w oświadczeniu resortu.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Wszystkie wydatki Ministerstwa Zdrowia ujawnione. Ogromna suma wydana w czasie pandemii
  2. Zerwany dach zabił mu żonę i córki. Po miesiącach on i rodzina przerywają milczenie
  3. Jacek Kurski nagle wraca na funkcję prezesa TVP? Najnowsze doniesienia Wirtualnych Mediów, nikt się nie spodziewał
  4. Dariusz Piontkowski podjął zaskakującą decyzję. Ważne informacje dla wielu uczniów
  5. Danuta Holecka i fakty, które wolałaby ukryć. W końcu ujawniono, kim jest naprawdę
  6. Nic lepszego dziś już nie zobaczysz. Genialny film z Polski podbija internet

Źródło: TVN24

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News