Konie nad Morskim Okiem nadal padają z wycieńczenia.. Marek BAZAK/East News
Źródło: Marek BAZAK/East News
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 15 Września 2020

Czy bryczki nad Morskim Okiem powinny zostać zakazane? Kto jest za?

Konie nad Morskim Okiem nadal padają z wycieńczenia. "Tatrzański Park Narodowy jest jedynym na świecie, gdzie zwierzęta są zamęczane pracą na śmierć", wskazuje Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!. Mimo że turyści powoli zyskują świadomość dotyczącą cierpienia zwierząt, dyrekcja parku nadal nie zgadza się, by zakazać oferowanej przez siebie "atrakcji".

Konie, które według utartego zwyczaju mają za zadanie ciągnąć wozy pełne turystów trasą prowadzącą nad Morskie Oko, nierzadko padają wobec ogromu wysiłku, jaki muszą znosić każdego dnia. Średnia długość życia tych zwierząt waha się do 2 do 3 lat. Następnie, nienadające się do dalszej eksploatacji, zwykle trafiają do ubojni. Na całe szczęście świadomość społeczna powoli wzrasta. Powodów należałoby szukać w internecie, gdzie coraz częściej pojawiają się materiały przedstawiające cierpienie koni.

Były prezydent nagle trafił do szpitala, jest na OIOM-ie. Media obiegły bardzo przykre wiadomości z FrancjiByły prezydent nagle trafił do szpitala, jest na OIOM-ie. Media obiegły bardzo przykre wiadomości z FrancjiCzytaj dalej

Konie padają z wycieńczenia

– Dopóki ludzie nie widzieli tych przerażających zdjęć i filmów, trudno było im się do tego odnieść i jest to dla mnie całkowicie zrozumiałe – wskazywała w rozmowie z portalem Noizz.pl wspomniana Anna Plaszczyk. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego nadal twierdzi jednak, że podobnych przypadków jest stosunkowo niewiele. – Argumentem koronnym fiakrów i Tatrzańskiego Parku Narodowego jest to, że wypadki zdarzają się niezwykle rzadko. My jednak wiemy, że to nieprawda.

Prawie nikt nie pamięta, co robili w przeszłości ulubieńcy z Dzień Dobry TVN. Tego się nie spodziewaciePrawie nikt nie pamięta, co robili w przeszłości ulubieńcy z Dzień Dobry TVN. Tego się nie spodziewacieCzytaj dalej

Rzecz przedstawia się prosto: w grę wchodzą imponujące pieniądze. – TPN zarabia na transporcie konnym około miliona złotych rocznie. Jest to zarobek związany z licencjami, które są wydawane właścicielom koni. Koszt takiej licencji to ok. 1500 złotych miesięcznie. Biorąc pod uwagę fakt, że wpływy z biletów wynoszą ok. 8 mln złotych, a dotacja z ministerstwa to, z tego, co pamiętam 4 mln zł, to ten dodatkowy milion naprawdę robi różnicę. Władze TPN nie mają więc żadnego interesu w tym, aby informować opinię publiczną o wypadkach z udziałem koni – mówi działaczka walczącej o prawa zwierząt Fundacji Viva!.

DZISIAJ GRZEJE:
1. "Wiadomości" TVP znów bezstronnie? Promują Kurskiego, mocne słowa na wizji: "My nie jesteśmy, aby się cokolwiek opłacało"
2. Najlepszą przekąskę na wieczór zrobisz z niedzielnego rosołu. Błyskawiczna galaretka podbije podniebienia domowników

Aktywiści nie poddają się w walce o zakończenie cierpienia koni znad Morskiego Oka. Wspomniana fundacja utworzyła specjalną petycję dotyczącą likwidacji konnego transportu. Osoby chcące wesprzeć inicjatywę mogą odnaleźć ją pod tym LINKIEM.

Stało się, Katarzyna Dowbor musi się przygotować. 5 października wszystko się okażeStało się, Katarzyna Dowbor musi się przygotować. 5 października wszystko się okażeCzytaj dalej

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Tajemnicze nasiona z Chin zbadane. Wiemy już co docierało w paczkach
  2. Właśnie się zaczęło, Tłumy ludzi na ulicach. Niezbędna była pomoc ratowników medycznych
  3. Jarosław Kaczyński oszukał wyborców? Nici z obietnicy podwyżek
  4. TVN przekazał przykre informacje. Nie żyje ceniony dziennikarz
  5. Pomóż znaleźć właściciela. Agresywne psy zabiły jamniczka, tragiczne zdarzenie w Krakowie
  6. Mandat na ponad 2 miliony złotych? Rekordziście grozi również więzienie

Źrodło: Noizz.pl / Ratujkonie.pl