Komornik nie miał litości dla 14-letniej Zuzi.. Wikimedia Commons
Źródło: Wikimedia Commons
Wszystkie wideo autora Pamela Obuchowska
Autor Pamela Obuchowska - 17 Lutego 2020

Koszmar 14-letniej Zuzi. Komornik chciał zabrać nawet jej kotka

Komornik nie miał litości dla 14-letniej Zuzi. Chciał zabrać nawet jej ukochanego kotka. Dramat dziewczynki spod Krakowa opisuje jej mama w liście przesłanym do redakcji "Wprost", w odpowiedzi na artykuł o 11-letniej Zuzi z Libiąża, która odziedziczyła ponad milion złotych długu po zmarłym w 2011 roku ojcu. "Historia Zuzi to historia mojej rodziny, dlatego nie wierzę w tłumaczenia komornika" - pisze mama drugiej Zuzi.

Komornik wkroczył do mieszkania 14-letniej Zuzi Krupy spod Krakowa. Najpierw wyniósł z jej pokoju stolik, później kanapę, a potem jeszcze chciał zabrać kota, którego dziewczynka kocha nad życie. Dlaczego? Chodzi o dług 14-latki, który odziedziczyła po swoim zmarłym ojcu. Komornik działał na polecenie firmy windykacyjnej, która sama ma potężne długi.

Ciało Polki znalezione w śpiworze. Chcieli ją zakopać na placu zabawCiało Polki znalezione w śpiworze. Chcieli ją zakopać na placu zabawCzytaj dalej

Komornik nie miał litości dla 14-latki spod Krakowa. Zuzia ma dług po ojcu. Chcieli zabrać nawet jej kotka. Płakała

Pani Marzena Wanat-Krupa, mama 14-letniej Zuzi spod Krakowa, napisała list do redakcji "Wprost", w którym opisała całą historię ich doświadczeń z komornikiem. Poruszyła ją historia innej Zuzi, 11-latki z Libiąża, o której "Wprost" pisał jakiś czas temu. Pani Marzena dostrzega w sytuacji dziewczynki wiele podobieństw do sytuacji jej córki. Sprawą dziewczynek zajmował się nawet ten sam komornik.

"Historia Zuzi to historia mojej rodziny, dlatego nie wierzę w tłumaczenia komornika, że ktoś w jego kancelarii popełnił błąd. Rozumiem, że można było się pomylić raz, ale dwa razy? Pytanie, ile jeszcze jest takich spraw, jak nasza. Historia rodziny Krupów to opowieść o bezsilności małego obywatela, bezduszności urzędników i wręcz absurdalnych zbiegach okoliczności. Córka pani Marzeny, tak jak 11-letnia dziewczynka z Libiąża, też ma na imię Zuzia. Też ma kilkanaście lat. Też odziedziczyła dług po zmarłym ojcu. Ojciec też miał na imię Piotr. Też ścigała ją firma windykacyjna. Postępowanie egzekucyjne przeciwko niej też prowadził ten sam komornik - Marcin Musiał z Chrzanowa" - czytamy na wprost.pl w liście przesłanym do redakcji przez mamę 14-letniej Zuzi.

W dalszej części listu kobieta opisuje dzień, w którym nastąpił przebieg działań związanych ze ściąganiem długu.

"To był wtorek. Przed 7 rano. Mam takie małe okienko przy drzwiach, przez które można zerkać na ulicę. Zobaczyłam ciężarówkę z napisem „PRZEPROWADZKI”. Obok dwóch mężczyzn. Po schodach do drzwi zaczęła wchodzić kobieta. Zamachała jakimiś papierami przez szybę. Usłyszałam: „Proszę otwierać! Asesor komornika Marcina Musiała! Jestem w asyście policji!”. Przed domem rzeczywiście stał radiowóz, którego pilnowała dwójka policjantów. W bocznej uliczce zaparkowały dwie puste lawety" - relacjonuje matka 14-latki.

Nie mieli serca ani litości wobec 14-latki, chcieli zabrać nawet jej ukochanego kotka brytyjskiego. Dziewczynka im na to nie pozwoliła, była przerażona, schowała się z kotem pod kołdrę. Jednak traumatyczne przeżycia zostaną z nią na zawsze.

"Otworzyłam. Do mieszkania weszła kobieta i dwóch panów. Powiedziała, że zajmuje rzeczy w naszym domu. Zuzia miała wtedy 14 lat. Jeszcze spała w swoim pokoju. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Ludzie zaczęli wynosić krzesła, stoliki, kanapę, telewizor. Z garażu wzięli stare felgi. Z kuchni wykręcili piekarnik. Zabrali leżak z ogrodu, który dostałam dwa dni wcześniej w prezencie na urodziny. Oklejali wszystko folią i pakowali do ciężarówki. Kręcili się wokół pokoju córki. Mówiłam im, że jeszcze śpi, bo ma na 9 do szkoły. I tak weszli do środka. Zabrali jej stolik i kanapę. Kiedy wynosili jej meble, Zuzia się obudziła. Powiedzieli: „Kotka też zabierzemy”. Córka pobiegła po psa, zabrała kota i schowała się ze zwierzętami pod kołdrą" - czytamy na stronie wprost.pl.

"Odjechali. Zuzia płakała. Miała po tym wydarzeniu stany lękowe. Konieczne były wizyty u psychologa. Ale to nie koniec historii" - kończy list mama dziewczynki.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Medalowe szanse polskich skoczków rosną. Reprezentacja ma tajną broń

2. Ogromny wzrost rachunków domowych. Polska rodzina musi przygotować się na kolejne spore podwyżki opłat

3. Autobus grozy woził dzieci po Polsce. O krok od tragedii

4. Nie żyje twórca kultowego "Czterdziestolatka" i "Wojny domowej". Dziś w nocy, w wieku 87 lat zmarł Jerzy Gruza

5. Suczka przebywała na bogato urządzonej posesji. Zmarła przez zaniedbanie właścicielki, która chciała się zemścić

6. Książę Harry w żałobie. Była kobietą, którą kochał nad życie, niestety nie żyje