Katastrofa Smoleńska
Źródło: Wikipedia
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 25 Października 2019

Katastrofa Smoleńska: co się stało 10 kwietnia 2010? Co ustalono?

Przypominamy, co do tej pory udało się ustalić w sprawie katastrofy rządowego Tu-154.

Katastrofa Smoleńska: co się stało 10 kwietnia 2010? To pytanie, mimo licznych raportów i śledztw, nadal zadaje sobie wiele osób. Przypominamy okoliczności katastrofy Tu-154.


Katastrofa Smoleńska: co się stało 10 kwietnia 2010?


10 kwietnia 2010 roku nad ranem doszło do katastrofy lotniczej niedaleko pasa startowego lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Piloci Tu-154 próbowali wylądować mimo gęstej mgły i przy widzialności zmniejszonej do około 500 metrów. Maszyna uderzyła w drzewa, obróciła i uderzyła w drzewa. Na miejscu zginęło 96 osób, w tym, m.in. para prezydencka, Lech i Maria Kaczyńscy, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, marszałkowie Sejmu i Senatu, parlamentarzyści i dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP.


Katastrofa Smoleńska: data, ofiary, nowe fakty


Wokół katastrofy pojawiło się na przestrzeni lat wiele teorii spiskowych. Wśród nich ta o trotylu na pokładzie, o trzech osobach, które przeżyły, czy o bombie termobarycznej.


Zdecydowane zastrzeżenia obozu rządzącego wzbudziło zachowanie strony rosyjskiej. Zwłaszcza po ujawnieniu wyników ekshumacji ciał ofiar w 2018 roku. Miały one zostać ze sobą przemieszane, a w ich grobach odnaleziono rękawiczki sekcyjne i worki. Politycy PiS uznają te odkrycia za dowód zaniedbań ze strony poprzedniej ekipy rządzącej.


Wiemy również, że na miejscu katastrofy dochodziło do kradzieży. Funkcjonariusze mieli zniszczyć wrak Tupolewa, tnąc na kawałki jego części.


Mimo licznych, ujawnionych zaniedbań, pojawiającej się w mediach tezy o zamachu nigdy nie potwierdzono.


9 miesięcy po katastrofie rosyjski MAK opublikował raport, który orzekał winę polskiej załogi. Miała ona m.in. ignorować informacje o pogarszającym się stanie meteorologicznym na lotnisku. Raport spotkał się z falą krytyki. Polska strona zwracała uwagę, że pominięto udział kontrolera lotu Nikołaja Krasnokutskiego.


Pojawił się również raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, kierowanej przez Jerzego Millera. Mówił on wprost o splocie zdarzeń i zaniedbaniach obu stron. Rosyjscy kontrolerzy mieli podawać niejasne informacje o położeniu Tupolewa a dowódca lotu miał zbyt późno podjąć decyzję o odejściu samolotu.