Fot. Jakub Kaminski/East News. Plock, 13.01.2021. Sad Rejonowy. Proces trzech aktywistek,w tym Elzbiety Podlesnej, oskarzonych o obraze uczuc religijnych. Sprawa dotyczy naklejania wokol jednego z kosciolow wlepek z wizerunkiem Matki Bozej Czestochowskiej w teczowej aureoli. N/z: Kaja Godek. Jakub Kaminski/East NewsŹródło: Jakub Kaminski/East News
Wszystkie wideo autora Julian Bakuła
Autor Julian Bakuła - 14 Stycznia 2021

Prawo czy katolickie zasady? Kaja Godek w sądzie mówiła o "grzechach wołających o pomstę do nieba"

W środę przed Sądem Rejonowym w Płocku odbyła się pierwsza rozprawa w procesie o obrazę uczuć religijnych w związku z rozklejaniem wlepek z Matką Boską w tęczowej aureoli przez Elżbietę Podleśną i dwie inne aktywistki. Oskarżycielem posiłkowym w procesie jest działaczka Fundacji Życie i Rodzina Kaja Godek.

Nocą z 26 na 27 kwietnia wokół kościoła św. Dominika w parafii św. Maksymiliana Kolbego w Płocku rozlepiono plakaty i nalepki przedstawiające Matkę Boską Częstochowską w tęczowej aureoli. Według świadków nalepki znalazły się między innymi na koszach na śmieci i przenośnych toaletach. 

Sprawa została zgłoszona policji, a w wyniku przeprowadzonego dochodzenia nad ranem 6 maja zatrzymano w tej sprawie aktywistkę Elżbietę Podleśną, której przedstawiono zarzut profanacji z artykułu 196 Kodeksu karnego mówiącego o obrazie uczuć religijnych zagrożonej karą pozbawienia wolności do 2 lat.

O zatrzymaniu aktywistki informował Joachim Brudziński z Prawa i Sprawiedliwości. "Dziś rano policja zatrzymała osobę podejrzewaną o dokonanie profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej w Płocku. Osoba ta była wytypowana już od kilku dni, ale przebywała za granicą. Jeszcze dziś zostaną postawione jej zarzuty z art. 196 KK" - pisał Brudziński na Twitterze.

W lipcu 2019 roku Sąd Rejonowy w Płocku częściowo uznał zażalenie Podleśnej na zatrzymanie przez policję. - Sąd postanowił o częściowym uwzględnieniu naszego zażalenia i w dniu dzisiejszym stwierdził, iż zatrzymanie pani Elżbiety Podleśnej 6 maja było niezasadne. Nie uwzględnił naszego zażalenia w zakresie kontroli legalności tego zatrzymania. Przyjął, że było legalne, acz niezasadne - informował przywoływany przez tvn24.pl mecenas Radosław Baszuk.

Wzięła udział w Strajku Kobiet. Do otwartego mieszkania 16-latki weszła kuratorWzięła udział w Strajku Kobiet. Do otwartego mieszkania 16-latki weszła kuratorCzytaj dalej

Sama Podleśna twierdziła, że zatrzymanie było niezasadne, bo nie stworzyła "żadnych podstaw do tego, aby ktokolwiek się obawiał, że się nie pojawi na wezwanie". W środę przed Sądem Rejonowym w Płocku rozpoczął się proces dotyczący obrazy uczuć religijnych, w którym oprócz Podleśnej oskarżone są dwie inne aktywistki.

Kaja Godek oskarża

Przed sądem aktywistki tłumaczyły się z rozklejenia wokół płockiego kościoła nalepek z "tęczową Maryjką", wskazując na to, że była to odpowiedź na wystawienie w kościele św. Dominika Wielkanocnego Grobu Pańskiego z homofobicznym przekazem

Wielkanocny Grób Pański składał się z krzyża, nad którym umieszczono napis "Zachowaj nas od ognia niewiary". Z kolei pod krzyżem znalazły się pudła z napisami rzekomych grzechów, wśród których obok "hejtu" czy "pogardy" umieszczono także "gender", "LGBT" i "zboczenia".

- To, co widzę, to jest właśnie nienawiść, pogarda, agresja. To właśnie im chciałam się sprzeciwić, ponieważ nie chciałam tracić kolejnych przyjaciół i znajomych. Nie chcę, żeby oni i osoby mi nieznane, całkowicie bezbronne, nie czuły się w pełni ludźmi. Milczenia oznacza zgodę, brak sprzeciwu to przyzwolenie. Dlatego zwróciłam się do moich przyjaciół z prośbą: słuchajcie, trzeba coś z tym zrobić - mówiła Anna, jedna z oskarżonych aktywistek, która przedstawiła przed sądem zdjęcia Wielkanocnego Grobu Pańskiego.

Jako świadek przed sądem wystąpiła także 67-letnia pani Elżbieta, która powiadomiła proboszcza płockiego kościoła o nalepkach, odklejając niektóre z nich. - Szłam do kościoła i zobaczyłam te nalepki. Byłam zszokowana. Po raz pierwszy się spotkałam z takim czymś. Zadzwoniłam do plebanii, powiadamiając proboszcza. Nawet ludzie niewierzący odnoszą się do kościoła z wielkim szacunkiem - mówiła przywoływana przez OKO.press pani Elżbieta, stwierdzając także, że wskutek rozklejenia tych nalepek Matka Boża została "poniżona".

W procesie wypowiedział się ponadto proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego ks. Tadeusz Łebkowski. - Jednoznaczne oświadczam sądowi, że zostały mocno zranione moje uczucia religijne - przywołuje jego słowa OKO.press. Ksiądz przestawił również pogląd, że homoseksualizm jest "zjawiskiem, które trzeba leczyć".

Podobne stanowisko przedstawiła będąca oskarżycielem posiłkowym w procesie Kaja Godek, działaczka Fundacji Życie i Rodzina, która ma dawać "odpór homoideologii". - Czy ma pani świadomość, że grzech sodomii należy do grzechów wołających o pomstę do nieba? - pytała Godek oskarżoną Elżbietę Podleśną. 

Do Kai Godek wyraźnie nie przemawiały argumenty Podleśnej, która wskazywała, że homoseksualizm został wykreślony z listy chorób i zaburzeń przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). - Nastąpiło to na drodze lobbingu ciał, które o tym decydowały. Notabene był to podobny schemat jak podczas dzisiejszej rozprawy. Nie można było normalnie rozmawiać, ponieważ homoaktywiści organizowali cały czas afery, protesty. Metodami demokratycznymi ustalali prawdę o człowieku. Tak się nie da - czytamy w Gazecie Wyborczej wypowiedź Kai Godek, której zdaniem "prawdę o człowieku" należy ustalać, posługując się rozumem i zdrowym rozsądkiem.

Na kuriozalny charakter argumentacji Kai Godek, która odwołuje się do pojęć religijnych w trakcie procesu sądowego, mówiąc między innymi o "grzechach wołających o pomstę do nieba", zwróciła uwagę posłanka Lewicy Agata Dziemianowicz-Bąk. - Pssst, czy ktoś mógłby przekazać pani Godek, że w polskim porządku prawnym nie istnieje taka instancja jak "niebo"? - czytamy we wpisie posłanki na Twitterze.

Źródło: OKO.press, tvn24.pl, Gazeta Wyborcza

Artykuły polecane przez redakcję WTV: