Joanna Szczepkowska. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2669641483072673&set=a.248531315183714&type=3&theaterŹródło: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2669641483072673&set=a.248531315183714&type=3&theater
Wszystkie wideo autora Konrad Wrzesiński
Autor Konrad Wrzesiński - 1 Stycznia 2020

Joanna Szczepkowska próbowała pomóc umierającemu człowiekowi. Skandaliczne zachowanie pogotowia

Joanna Szczepkowska, autorka słynnych słów o końcu komunizmu w Polsce, za pośrednictwem swojego Facebooka poinformowała o skandalicznym zachowaniu polskich służb, odmawiających udzielenia pomocy człowiekowi będącemu na skraju śmierci.

"Wyszłam wczoraj wieczorem z domu po kapsułki do zmywarki. Po drodze zobaczyłam człowieka na murku ze zwieszoną głową. Zapytałam czy źle się czuje, on podniósł głowę, a ja zobaczyłam to co się nazywa śmierć w oczach", pisze pani Szczepkowska.

"Biały jak kreda. Trochę zaniedbany. Zapytał ledwo mówiąc, czy mam zapałki. Nie wyczulam alkoholu. Ne miał też twarzy pijaka tylko bardzo zapadniętą. Powiedział , że bardzo go boli głowa z tyłu. Zapytałam, czy coś pił. Tak, ale kilka godzin temu. Zapytałam czy wezwać pogotowie, bo on naprawdę strasznie wyglądał. Prosił, żeby nie", czytamy dalej (pisownia oryginalna).

Joanna Szczepkowska: U nas śmieci wyrzuca się na ulicę

"Zobaczyłam, jak on trzymając się ogrodzeń próbuje iść , ale nie ma siły. Zobaczyłam wtedy jego chudość i przyszło mi do głowy, że to jest człowiek głodny, i zapytałam kiedy jadł. Tydzień temu. Wszystko jasne, stąd ból głowy. Poprosiłam żeby zaczekał i kupiłam mu parówki ,bułkę i wodę ale on nie miał siły jeść. Zapytał czy mogę go odprowadzić na przystanek. Mogłam, ale on był zdolny zrobić tylko kilka kroków. Wreszcie zgodził się, żebym wezwała pogotowie", relacjonuje dalej kobieta.

Najbardziej oburzająca część historii wydarzyła się właśnie po zawiadomieniu odpowiednich służb. "Dzwonię. Kobieta pyta czy on pił. Mówię, że trochę ale wycieńczenie nie na tym polega, a on moim zdaniem za chwile odejdzie na tamten swiat. Kobieta powiedziała żebym go dała do telefonu. On trochę bełkocze z tego wyczerpania ale to nie jest alkoholowe. Kobieta mówi mi, ze nie przyjadą bo on jest pijany". Szczepkowska zadzwoniła więc na Straż Miejską.

Po słowach Szczepkowskiej, że jej zdaniem mężczyzna zaraz umrze, przedstawiciele Straży Miejskiej zapewnili kobietę, że przyjadą. Nie przyjechali. Zamiast tego na miejscu pojawił się przypadkowy radiowóz policyjny, omyłkowo zatrzymany przez panią Szczepkowską. "Wychodzą z samochodu i po pierwszych oględzinach mówią do swoich aparatów, że maja tu wycieńczonego człowieka . Pytają go o dane, on cichutko wszystko mówi. Każą mu dmuchać w alkomat- on dmucha a oni mówią – pił ,ale za mało żeby wezwać straż miejską, za dużo żeby wezwać pogotowie", czytamy.

Mężczyzna osuwa się z ławki. Policjanci wzywają więc pogotowie. Przyjeżdża po dwudziestu minutach. "Wysiada trzech mężczyzn z czego jeden taki chamski wódz. Patrzy jak na śmiecia.- On się nie nadaje do szpitala. -Jak to nie, on umiera. -Ale do szpitala się nie nadaje. – chce pan do szpitala? - pyta wódz o bardzo złych oczach. Nie- szepcze mężczyzna nie bardzo już przytomnie. -No widzi pani , nie chce, a ja nie będę go porywał.- Ale on musi dostać kroplówki!- Ale on nie chce. I nie będzie mi tu pani świeciła łezkami.- Ale on umrze na tej ławce nie widzicie tego?".

Szczepkowska zaczyna nagrywać sytuację. Pracownik pogotowia informuje ją, że wytoczy jej sprawę. "W desperacji biorę komórkę i fotografuję numery tej pomocy ratunkowej". "Wódz" ostatecznie zgadza się zabrać umierającego mężczyznę. "Bierzemy go, żeby ta pani miała czyste sumienie ale w szpitalu go nie przyjmą i każą wyjść na ulicę", mówi. "Biorą go pod pachy, on ledwo idzie ale chętnie, podaję mu to jedzenie które kupiłam i termos z herbatą od sąsiada.- Czy mogę też pojechać?- Może pani iść za karetką- odpowiada bardzo elegancko wódz. Zanim mnie odepchną wchodzę na stopień karetki- niech się pan trzyma.- Dziękuję pani za wszystko – wyszeptał ten człowiek, którego dalszych losów nie znam i nie poznam", czytamy na koniec.

Poznała jednak. Dziś Joanna Szczepkowska poinformowała o epilogu całej historii. Mężczyzna nie dostał kroplówek i został odwieziony do domu. Najważniejsze jest jednak to, że mężczyzna nie został wyrzucony na ulicę i przeżył, czytamy w poście.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Mikołaj ze sporymi zarobkami. Przebierana praca naprawdę się opłaca

2. Objawy świadczące, że nasza wątroba ma dosyć. Organ, który ma wpływ na cały organizm

3. Papieżowi puściły nerwy. Wszystko zostało nagrane, Franciszek przeprasza

4. Dwie ofiary śmiertelne, amputacja, tysiące interwencji. Podsumowanie sylwestrowej nocy

5. Jej piosenki śpiewała Irena Santor i Alina Janowska. Nie żyje autorka słynnych piosenek i książek, Helena Kołaczkowska

6. Nie żyje gwiazdor "M jak miłość", "Klanu", "Ekstradycji" i innych największych hitów. Smutna wiadomość obiegła media

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News