Fotografie i relacja pacjenta powalają. Jedzenie w szpitalu, jakiego jeszcze nie widzieliśmy. Wikipedia/LeszekŹródło: Wikipedia/Leszek
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 3 Marca 2020

Fotografie i relacja pacjenta powalają. Jedzenie w szpitalu, jakiego jeszcze nie widzieliśmy

Jedzenie w polskich szpitalach, mówiąc delikatnie, pozostawia wiele do życzenia. Pacjenci wielokrotnie dokumentowali i wrzucali do sieci zdjęcia posiłków, nie przypominających swoją konsystencją i wyglądem niczego, co chcielibyśmy kiedykolwiek zjeść. Jednak relacja czytelnika "Gazety Lubuskiej" przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.

Mężczyzna, którego personalia poznał portal, zrelacjonował swój dwutygodniowy pobyt w szpitalu. Choć w rozmowie z redakcją przyznaje, że nie spodziewał się kawioru i ambrozji - nie przewidzial że jakość podawanego mu jedzenia będzie aż tak zła.

Był jedną z kluczowych osób w mrocznej historii PRL. Nie żyje były przywódca Polskiej Zjednoczonej Partii RobotniczejBył jedną z kluczowych osób w mrocznej historii PRL. Nie żyje były przywódca Polskiej Zjednoczonej Partii RobotniczejCzytaj dalej

Jedzenie z zielonogórskiego szpitala powala na kolana

Czytelnik "Gazety Lubuskiej" spędził dwa tygodnie w zielonogórskim Szpitalu Uniwersyteckim. Zdecydowanie bardziej smakowały mu obiady, niż śniadania.

– Być może wynika to z faktu, iż były to prostsze dania. Co można zepsuć w dwóch kromkach chleba, jajku i saszetce keczupu czy majonezu? – pyta mężczyzna.

To, co dostawał na pierwsze i drugie danie, trudno było w ogóle zidentyfikować.

DZISIAJ GRZEJE: 1. Przykre szczegóły pogrzebu Pawła Królikowskiego. Rodzina żegna aktora, detale miejsca i data pochówku
2. Atak nożownika w Brwinowie. 22-latek walczy o życie w szpitalu

- Zupy były zazwyczaj okrutne. Weźmy na przykład barszcz. Nie potrafiłem rozpoznać, co się w nim znalazło, ale uważam, że było raczej przeznaczone dla trzody chlewnej nie dla ludzkiej konsumpcji. Jestem również ciekawy sposobu produkcji szpitalnych kopytek. Z jednej strony twarde jak kamień a z drugiej całkowicie się rozlatują - zrelacjonował portalowi.

Najgorsze, co było mu dane zjeść w czasie hospitalizacji, to dziwna papka. Rozpoznał w niej kaszę, pęczak, biały ser, kawałki kukurydzy i papryki. Całość miała mięsny aromat. Zielonogórzanin podejrzewa, że ktoś na kuchni po prostu zmieszał jedzenie z poprzednich dni.

Relację mężczyzny, który twierdzi że w szpitalu wytrzymał tylko dzięki wsparciu żywieniowemu żony, skomentowała dla "Gazety" Irena Łęcka, kierownik działu żywienia w Szpitalu Uniwersyteckim. Szczególnie zabolały ją oskarżenia o mieszanie resztek z poprzedniego dnia.

 - Nikt tak absolutnie nie robi i nie można ot tak od niechcenia wysuwać zarzutów, że są to resztki dla trzody chlewnej. Firma cateringowa dostarczająca posiłki dla pacjentów szpitala jest często sprawdzana przez zewnętrzne organy kontrolne, stosuje właściwe procedury przygotowywania i magazynowania produktów - powiedziała.

Łęcka podkreśliła, że wszelkie zastrzeżenia przekazywane są zewnętrznej firmie cateringowej. Podawane w szpitalach potrawy muszą spełnić szereg specyficznych kryteriów. M.in. nie można ich zbytnio doprawiać.

Jedzenie nadesłane przez czytelnika

Jedzenie nadesłane przez czytelnika

Jedzenie nadesłane przez czytelnika

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Hitowy transfer lidera reprezentacji Polski. Nasz zawodnik dołączy do giganta
  2. Koniec 500 plus w 2021? Program się nie sprawdził, dalszych planów nie ma
  3. Nie żyje wiceminister. Zmarł były dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, prof. dr hab. Janusz Cisek
  4. Na listach poparcia prezydenta znaleziono podpisy zmarłych. PKW zawiadomiła prokuraturę, chodzi m.in. o Ligę Obrony Suwerenności
  5. Papież Franciszek został przebadany pod kątem koronawirusa. Miał dreszcze od gorączki i silny kaszel
  6. Bilety na samolot za 34 złote. Tysiąc miejsc wyprzedanych w niecałą godzinę mimo kryzysu