Śpiewak: Piotr Ikonowicz na Rzecznika Praw Obywatelskich czyli prawa człowieka nie tylko dla bogatych. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Źródło: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
Wszystkie wideo autora Jan Śpiewak
Autor Jan Śpiewak - 5 Marca 2021

Śpiewak: Piotr Ikonowicz na Rzecznika Praw Obywatelskich czyli prawa człowieka nie tylko dla bogatych

Kandydatura Piotra Ikonowicza na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich wywołała przerażenie w kręgach liberalnego warszawskiego establishmentu. I to jest być może najlepszy powód, żeby jego kandydaturę poprzeć. W Polsce Ikonowicza wolnością nie cieszą się tylko bogaci, ale wszyscy mieszkańcy Polski, niezależnie od pochodzenia, płci, orientacji seksualnej, sympatii politycznych, czy wyznania.

Piotr Ikonowicz siedział w więzieniach w PRL-u i w III RP. Poznał na własnej skórze, jak nie działa polski wymiar sprawiedliwości. Nie jest teoretykiem prawa, jest jego wybitnym praktykiem. Człowiekiem, który ostatnie 30 lat oddał walce o ludzi, którzy nie mają się jak sami bronić. Pomaga im na co dzień w Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, która utrzymywana jest wyłącznie z dobrowolnych datków. Ikonowicz nie bierze grantów, nie jest kolejnym NGO-sem, który żeby istnieć musi dostosowywać się pod gusta rozdających pieniądze oficjeli. Jest całkowicie niezależny od zewnętrznych wpływów. Gdyby został Rzecznikiem Praw Obywatelskich, swoją działalność mógłby rozszerzyć na całą Polskę. To jednak nie koniec zalet tej kandydatury.

Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich powstała w 1987 roku. Był to element tworzenia w Polsce zrębów “państwa prawa”. Od tego czasu na funkcję rzecznika byli wybierani wyłącznie liberałowie i liberalni konserwatyści. Byli to ludzie wywodzący się ze środowisk uniwersyteckich, utytułowani i mocno zakorzenieni w życie polskiego, a szczególnie, warszawskiego establishmentu. Nic dziwnego, że propozycja kandydatury Piotra Ikonowicza wywołała gwałtowny sprzeciw liberalnego salonu. Taka kandydatura oznaczałaby nie tylko kolejny cios w ich pozycję i wpływy, ale oznaczałaby całkowite przewartościowanie znaczenia praw człowieka w Polsce.

Pozytywne i negatywne prawa człowieka

Liberałowie patrzą na prawa człowieka w sposób czysto negatywny, czyli jako prawo do bycia pozostawionym w spokoju. Państwo ma się nie wtrącać w ludzkie życie. Ma natomiast pozwolić na zrzeszanie się, uczestniczenie w życiu publicznym, wyrażanie siebie w sposób, jaki się chce. W tej kategorii mieszczą się takie gorące tematy jak małżeństwa osób tej samej płci, prawo do aborcji, czy wolnej działalności gospodarczej. Część konserwatystów i większość socjaldemokratów patrzy na prawa człowieka jednak znacznie szerzej. Czy wolny może być człowiek, który chodzi głodny? Czy obywatelem może być ktoś, kto nie ma dachu nad głową? Albo ktoś, kto pracuje za pensję, która nie pozwala mu się wyrwać z ubóstwa? Socjaldemokraci odpowiadają, że oczywiście nie. Prawa człowieka to również prawa pozytywne. Prawo do mieszkania, prawo do czystego powietrza, czy prawo do opieki zdrowotnej, do emerytury, czy godnej płacy.

Przez 30 lat istnienia Rzecznika Praw Obywatelskich wolności negatywne przysłaniały wolności pozytywne. Widać to było w sprzeciwie Adama Bodnara dla tak zwanej 5 Kaczyńskiego. Bodnar uznał, że wolność garstki przedsiębiorców do hodowli zwierząt futerkowych za ważniejsze niż wolność tysięcy okolicznych mieszkańców do życia w czystym i zdrowym środowisku. Rzecznik Praw Obywatelskich stał się adwokatem jednostek, ale już nie całego społeczeństwa. Taką postawę można zrozumieć uwarunkowaniami historycznymi.

Po upadku PRL-u naturalny był zwrot w stronę indywidualizmu i wolności gospodarczych. Jednak szybko z egoizmu uczyniono cnotę. Polska tonie w chaosie przestrzennym i smogu. Każdy może budować wszystko wszędzie i palić plastikiem w piecu. Miliony ludzi zatrudnionych jest na śmieciówkach i fikcyjnych działalnościach gospodarczych w imię wolności jednostki do decydowania o sobie. Po 25 latach wielu Polaków zdało sobie sprawę, że tak rozumiana wolność nie przynosi emancypacji, ale zniewolenie. Wolność w takim kraju jest tylko dla zamożnych. W Polsce swobody obywatelskie ciągle kupuje się za pomocą pieniędzy. Postępuję prywatyzacja ochrony zdrowia, mieszkalnictwa, transportu. W państwie PiS rządzi ciągle liberalna filozofia praw człowieka. Rząd dał lek przeciwbólowy społeczeństwu w postaci 500+ i 13. emerytury, ale mimo prób nie zmienił logiki rządzącej sferą publiczną.

Piotr Ikonowicz jest szansą na przełamanie tego liberalnego modelu pojmowania wolności. W jego wizji wolności ekonomiczne i socjalne idą w parze z wolnościami jednostki. Gdzie dobro całego społeczeństwa nie zostaje zakwestionowane ze względu na egoizm garstki zamożnych. Piotr Ikonowicz na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich ma szansę zbudować nowy kanon praw człowieka w Polsce. Stworzyć nowe model tego czego powinniśmy oczekiwać od państwa i od urzędników publicznych. Nie zmarnujmy tej szansy.