Kardynał Dziwisz znów wszystkiemu zaprzecza. Czy współpracownik Jana Pawła II ma coś na sumieniu?. Wikimedia Commons/maciek.malecŹródło: Wikimedia Commons/maciek.malec
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 3 Grudnia 2020

Prawnik miał znaleźć list otrzymany przez kard. Dziwisza. Współpracownik Jana Pawła II idzie w zaparte

Kardynał Dziwisz, jeden z najbliższych współpracowników Jana Pawła II, nie ma ostatnio łatwego czasu. Prócz poważnie go obciążającego reportażu "Don Stanislao", na jaw wyszły również kwestie związane z przymykaniem przez niego oka na pedofilię w polskim Kościele. Jak bumerang powróciła sprawa listu ks. Isakowicza-Zaleskiego z 2012 roku.

  • Ponownie powróciła sprawa listu ks. Isakowicza-Zaleskiego z 2012 roku, który miał otrzymać od badającego sprawy pedofilii księdza kardynał Dziwisz.
  • Prawnik z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego znalazł dowody wskazujące na to, że Dziwisz list otrzymał i się z nim zapoznał.
  • Dziwisz zaprzecza, twierdząc, że nic takiego nie miało miejsca.
  • Na przeciwnej do kardynała stronie barykady znalazł się również ks. Isakowicz-Zaleski, który oskarża go o zaniedbania w związku ze sprawą molestowanego. przez duchownego ks. Jana Wodniaka Janusza Szymika.

List z 2012 roku, skierowany do kard. Dziwisza, ks. Isakowicz-Zaleski opublikował w sieci w połowie września tego roku.

Fantastyczne wieści przed weekendem. Prognozy napawają optymizmem, eksperci przekazaliFantastyczne wieści przed weekendem. Prognozy napawają optymizmem, eksperci przekazaliCzytaj dalej

List ks. Isakowicza-Zaleskiego jednak się znalazł? Co na to kardynał-sekretarz Jana Pawła II?

Śledztwo w sprawie listu Janusza Szymika skierowanym do kard. Dziwisza rozpoczął dr Michał Skwarzyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którego zadaniem była obrona kardynała. Udowodnił on, że list z rąk bliskiego współpracownika Jana Pawła II trafił do bpa Rakoczego. Mimo zapewnień kardynała o tym, że o piśmie nic nie wiedział i w ogóle nie pamiętał momentu jego otrzymania, okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana. 

Dotychczas problemem była podawana przez Isakowicza-Zaleskiego data przekazania dokumentu, którą duchowny ustalił na 21 kwietnia 2012 roku, jak wynika jednak z oględzin dra Skwarzyńskiego, był to 24 kwietnia

- Do tej daty (czyli 21 kwietnia - przyp. Interia) szukano listu od ks. T. Isakowicza-Zaleskiego w Archiwum Diecezjalnym (...). Ksiądz Isakowicz-Zaleski w swoim blogu wskazał ten list, ale ma on datę 24 kwietnia 2012 r. i rzeczywiście po tej dacie taki list jest zarejestrowany w archiwum Kurii Krakowskiej - twierdził dr Skwarzyński.

- Mój list z 24 kwietnia 2012 r. jednak w kurii Archidiecezji Krakowskiej odnalazł się, a kard. Stanisław Dziwisz przypomniał sobie siedem opisanych spraw. Tak wynika z fragmentu tekstu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris na Tygodnik Katolicki Niedziela. Im szybciej więc powstanie niezależna komisja, tym lepiej dla Kościoła katolickiego - informował ks. Isakowicz-Zaleski 26 listopada. 

- Do tej pory kardynał wszystkiemu zaprzeczał, ale gdy okazało się, że to "ślepa uliczka", zmienił zdanie i odnalazł list, który wręczyłem mu w 2012 r., co na pewno jest dobrą wiadomością dla całej sprawy. Zastanówmy się więc, co w takiej sytuacji zrobiły nasz papież? Czy szukałby kruczków prawnych, czy stanąłbym w prawdzie i chciał wszystko wyjaśnić, biorąc na siebie odpowiedzialność? - mówił duchowny w rozmowie z Onetem o kardynale Dziwiszu. 

Czy nadchodzi prawdziwa rewolucja w emeryturach? Niektórzy musieliby oddawać duże kwoty do ZUSCzy nadchodzi prawdziwa rewolucja w emeryturach? Niektórzy musieliby oddawać duże kwoty do ZUSCzytaj dalej

Podobnym działaniom zaprzecza jednak kuria krakowska. 

- Nie wpłynęła żadna oficjalna prośba, żeby taki list był szukany. Ani do księdza kanclerza, ani do innych naszych jednostek, także po prostu nie szukaliśmy tego listu. Nigdy ksiądz kardynał o to nie prosił, ani księdza kanclerza, ani księdza arcybiskupa, więc po prostu nie szukaliśmy dla księdza kardynała tego listu - mówił w rozmowie z RMF FM rzecznik kurii, ks. Łukasz Michalczewski. 

Teksty wybrane dla Ciebie:

- Nieoficjalnie dochodzą już informacje, że i teraz kuria listu nie znalazła. Pytaniem otwartym jest zatem, gdzie ów list się znalazł? Jeśli nie w kurii, to gdzie? I kto go szukał? Autor analizy prawnej, która miała bronić kardynała, zdaje się wpędził hierarchę w jeszcze większe kłopoty. Bo jeśli list się znalazł, nie było go w kurii, i nawet w kurii go nie szukano, to znaczy, że znalazł się u kardynała. I aż trudno nie zadać pytania, dlaczego znalazł się dopiero teraz? - pytał katolicki publicysta, Tomasz Terlikowski. 

Dziwisz wszystkiemu zaprzecza

- Kto ten list znalazł i w czyich jest rękach? Jak to się ma do tekstu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris i wywiadu w TVN? Czyżby było jakieś drugie archiwum? - pytał ks. Isakowicz Zaleski. Wkrótce miało się okazać, że do sprawy odniesie się również Katolicka Agencja Informacyjna, która o zdanie spytała samego Dziwisza. 

Agata Duda przerwała medialne milczenie. Do sieci trafiło nagranie, podobna sytuacja nie zdarza się częstoAgata Duda przerwała medialne milczenie. Do sieci trafiło nagranie, podobna sytuacja nie zdarza się częstoCzytaj dalej

- Rozmawiałem dziś z kard. Stanisławem Dziwiszem, który bynajmniej nie potwierdza faktu odnalezienia listu od. ks. Tadeusza Zaleskiego z 2012, ale pod inną datą. Zdaniem kardynała jest to 'nadinterpretacja' prawnika z KUL, który taką informację przekazał w swej analizie - napisał Marcin Preciszewski, szef KAI. 

Nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie sprawa i gdzie oraz czy list naprawdę się odnalazł. Bardzo jednak możliwe, że dr Skwarzyński nie będzie dłużej obrońcą kardynała Dziwisza. 

źródło: [wydarzenia.interia.pl]

Zobacz także w naszych serwisach: