Jan Hartman o kościele rzymskokatolickim

Jan Hartman o kościele rzymskokatolickim

Jan Hartman był jednym z prelegentów, organizowanej przez WTV debaty “Bez obrazy”, traktującej o art. 196 KK. Filozof ma wyjątkowo krytyczną opinię na temat genezy i okoliczności, w jakich stosuje się w Polsce zapisy o obrazie uczuć religijnych.

Jan Hartman, obok Elżbiety Podleśnej i ks. Szymona Niemca, był prelegentem, organizowanej przez nas debaty “Bez obrazy”. Profesor w wyjątkowo krytycznych słowach odniósł się nie tylko do omawianego artykułu 196 KK, ale i do samego kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, oraz przywilejów, jakich domagają się jego reprezentanci.

Jan Hartman o kościele rzymskokatolickim: Nie ma prawa do szacunku

Filozof, mówiąc o wzbudzających kontrowersje zapisach, nie ograniczył się wyłącznie do ich krytyki. Opisał genezę pojawienia się, jak sam to określił, “potworka legislacyjnego”. W pierwotnej formie służyć miał, jak tłumaczył Hartman, powstrzymywaniu ludzi odmiennych wyznań, przed rozlewem krwi. W większości miejsc świata, gdzie występują jego odpowiedniki, nie ma mowy o obrazie uczuć religijnych a o bluźnierstwie. Dlatego też według Hartmana, nie jest prawdziwe stwierdzenie, że zapisy o obrazie uczuć religijnych, obowiązują w 1/5 państw świata.

Prelegent odwołał się również do kwestii wolności słowa: Kościół katolicki nie korzysta z żadnej, szczególnej ochrony, jego symbole nie są jego wyłączną własnością, łącznie z krzyżem. Każdego w wolnym kraju wolny człowiek może krytykować na najrozmaitsze sposoby, w tym również odwołując się do środków ironii i satyry.

Pozostając przy tej myśli, Hartman dodał, że w demokratycznym państwie, kościół nie powinien posiadać przywilejów w postaci ochrony przed krytyką. Również tą szczególnie dotkliwą, czy prześmiewczą.

Prawo, które w szczególny sposób chroni pewne symbole i pewne miejsca przed znieważeniem, nie może stać wyżej niż fundamentalne, konstytucyjne prawo do krytyki, do wolności słowa, do wolności wypowiedzi, do wolności ekspresji artystycznej a tymczasem kościół się zachowuje tak, jakby miał prawo do szacunku. Miał prawo do tego, aby wszyscy w przestrzeni publicznej, także niekatolicy odnosili się do niego z szacunkiem. Nie – kościół nie ma prawa do szacunku. Nie ma czegoś takiego jak prawo do szacunku. Nie ma czegoś takiego, jak wyłączenie prawa do krytyki. Również surowej krytyki, również krytyki przepojonej ironią, idiosynkrazją, niechęcią. Można kościół parodiować, można biskupów przedstawiać na sposób satyryczny, tak jak polityków – mówił Jan Hartman.

Zobacz także