Jadwiga Emilewicz tłumaczy. Reporter/Andrzej IwanczukŹródło: Reporter/Andrzej Iwanczuk
Wszystkie wideo autora Paweł Sekmistrz
Autor Paweł Sekmistrz - 13 Stycznia 2021

Trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz wymigało się od restrykcji. Załatwili sobie licencje, ale po fakcie

Synowie Jadwigi Emilewicz pojawili się na stoku narciarskim mimo obowiązujących z powodu pandemii koronawirusa obostrzeń. Była wicepremier tłumaczy, że chłopcy posiadają licencje PZN. Jak donosi portal TVN24.pl ich nazwisk jeszcze do niedawna nie było ich w rejestrze - znalazły się w nim dopiero po kontakcie dziennikarzy z polityczką.

  • Synowie Jadwigi Emilewicz pojawili się na stoku mimo rządowych obostrzeń
  • Dziennikarz Tvn24.pl twierdzi, że jeszcze do 7 stycznia ich nazwiska nie widniały w rejestrze PZN-u
  • Była wicepremierka tłumaczy, że jej dzieci związane są z narciarstwem od lat

W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, Jadwiga Emilewicz twierdzi, że jej synowie mają wszystkie wymagane dokumenty. 

Jadwiga Emilewicz na stoku

W wyniku trwającej pandemii koronawirusa, polski rząd zadecydował o wprowadzeniu obostrzeń mających na celu zminimalizowanie ryzyka kolejnych zakażeń. Wstrzymano działalność wielu ośrodków handlowych, usługowych, placówek kulturalnych i rozrywkowych. 

Ograniczenia dotyczą również obiektów sportowych, z których korzystać w obecnym czasie mogą jedynie zawodowi sportowcy. Nie dotyczyłoby to zatem synów Jadwigi Emilewicz, którzy według informacji przekazanych przez Tvn24.pl jeszcze do 7 stycznia mieli nie widnieć w wykazie nazwisk osób zarejestrowanych w Polskim Związku Narciarskim. 

Zamieszanie wokół podatku cukrowego. Zamieszanie wokół podatku cukrowego. "Masowo kupują po 20 kg cukru białego", co się dzieje?Czytaj dalej

Dzieci byłej wicepremierki pojawiły się jednak 5 stycznia na stoku "U Jędrola" wraz z rodzicami. Na liście zakopiańskiej szkółki narciarskiej miało znajdować się 36 wydrukowanych nazwisk, a także dwa dopisane ręcznie, w tym Jadwigi Emilewicz

Dziennikarz Tvn24.pl zapewnia, że zaglądał do rejestru PZN w internecie już 4 i 5 stycznia, ale nie odnalazł tam wtedy zapisu o licencji wydanej dzieciom wicepremierki. Chłopcy pojawili się w wykazie dopiero 7 stycznia, kilka dni po kontakcie reportera z polityczką. 

Była wicepremierka tłumaczy

W oświadczeniu opublikowanym na Facebooku i Twitterze, Jadwiga Emilewicz tłumaczy, że jej synowie ćwiczą narciarstwo już od najmłodszych lat życia. Związani są też niemal od zawsze z klubami sportowymi i instytucjami szkoleniowymi. 

Synowie od 6 roku życia są członkami klubów narciarskich i uczestniczą w zgrupowaniach i zawodach. Najstarszy syn od 2011 był członkiem krakowskiego Klubu Narciarskiego Slalom, później klubu Yeti. W klubie tym od 2014 jeździł także drugi syn - pisze polityczka. 

Wicepremierka opowiada także dlaczego znalazła się w pobliżu stoku. Twierdzi, że nie wie, dlaczego jej nazwisko znalazło się na liście w ośrodku "U Jędrola". 

Wraz z mężem chodziliśmy w czasie treningów synów na skiturach - między innymi w Suchem, Małem Cichem - poza granicą stoków narciarskich wyznaczoną przez ogrodzenia. Nie naruszyliśmy rozporządzenia o zamknięciu stoków. Nie wiem dlaczego moje nazwisko - dopisane przez kogoś odręcznie, w przeciwieństwie do wydrukowanych nazwisk zawodników, w tym moich synów, znalazło się na liście. Nie trenowałam i nie korzystałam w żaden sposób ze stoku - pisze Emilewicz. 

Zaznacza też, że w pełni zgadza się z poleceniami rządu i przestrzega obostrzeń

Uważam, że decyzje rządu są słuszne i w pełni się im podporządkowuję. Żadnym swoim działaniem nie lekceważę apeli rządu, ani tym bardziej rządowych rozporządzeń - pisze Jadwiga Emilewicz w mediach społecznościowych. 

Źródło: tvn24.pl, gazeta.pl, facebook.com/JEmilewicz

Artykuły polecane przez redakcję WTV: