Edyta Lewandowska. TVP Stream/Gość wiadomości/28.11.20/ScreenŹródło: TVP Stream/Gość wiadomości/28.11.20/Screen
Wszystkie wideo autora Alan Wysocki
Autor Alan Wysocki - 28 Listopada 2020

Niewiarygodne sceny w Gościu Wiadomości. Dziennikarz wypalił o zbrodniczych "bojówkach" i wolności słowa dzięki TVP

Prowadząca dzisiejszych "Wiadomości" Edyta Lewandowska nie próbowała przerwać rozmówcy, gdy ten mówił o zbrodniczych bojówkach. Od miesiąca przekaz serwowany przez Telewizję Polską znacznie się zradykalizował.

Niejednoznaczną uwagą, już na samym początku debaty, wykazała się Edyta Lewandowska. Zwracając się do Karnowskiego, użyła sformułowania "tak zwany Strajk Kobiet". Dziennikarce najprawdopodobniej chodziło o zaznaczenie, że kobiety, a zwłaszcza ona, nie identyfikują się z postulatami protestujących.

Dziwne, że TVP nie wycięło jego słów. Juror Dziwne, że TVP nie wycięło jego słów. Juror "The voice of Poland" wypalił bez skrupułów o "kłamstwach", co mógł mieć na myśli?Czytaj dalej

Prowadząca "Wiadomości" Edyta Lewandowska zaprosiła do studia dwóch mężczyzn, by debatowali o kobietach

Co więcej, dziennikarze medium coraz częściej używają sformułowań, takich jak "zabijanie nienarodzonych dzieci". Od 22 października demonstrujących przedstawia się także jako osoby wywołujący uliczne zamieszki. Jest to kolejna oś sporu między Strajkiem Kobiet a Polską Policją. 

Wstęp do "Gościa wiadomości" stanowiły materiały zaprezentowane przez Edytę Lewandowską. Mówiono o agresji Marty Lempart, klnącej w kierunku policji. Poinformowano o nielegalnym charakterze przedsięwzięcia. - Zachowanie liderki przypomina zwykłe chuligaństwo - mówił reporter. 

Macie w domu stare pieniądze? Rewolucyjne rozwiązanie NBP, nie musicie nawet iść do bankuMacie w domu stare pieniądze? Rewolucyjne rozwiązanie NBP, nie musicie nawet iść do bankuCzytaj dalej

Feministkę oskarżono o oplucie policji. - Marta Lempart może mieć kompetencje na menela ulicznego - deklarował jeden z komentatorów. Co więcej, zasugerowano, że są już pierwsze ofiary transmisji wirusa na manifestacjach. Przedstawiono mężczyznę, leżącego na szpitalnym łóżku. Wskazywał on, że jego partnerka miała brać udział w akcjach prokobiecych. Jak zaznaczył, w okresie zakażenia chodził do pracy, więc nie ma pewności, kto "przyniósł" koronawirusa do domu.

Edyta Lewandowska spytała swoich rozmówców, dlaczego Strajk Kobiet "wyciąga" ludzi na ulicę, pomimo pandemii. Jej goście wprost ostrzegali przez "siewcami śmierci". - W czasie, gdy cała Polska walczy z pandemią, mamy do czynienia z siewcami śmierci - wskazał Karnowski, po czym dodawał: - Mamy do czynienia też z niebywałą agresją. Chyba tylko państwo pokazaliście ataki na policję. To pomaga uświadomić znaczenie telewizji publicznej dla wolności słowa w Polsce - wychwalał. 

DZISIAJ GRZEJE:

Teksty wybrane dla Ciebie:
1. TVP dostała 4,8 miliarda złotych z budżetu państwa. Inne państwowe spółki mogą tylko pomarzyć o takich pieniądzach
2. Emerytura znacznie wcześniej i tylko jeden warunek
3. Rzecznik policji: Funkcjonariusze nie wiedzieli, że zatrzymują dziennikarkę. Tymczasem na zdjęciach widać coś innego

Chwilę później zadano pytanie: "Czy ktoś w Polsce nie podąża szlakiem bojówek nazistowskich, które właśnie taką przemocą zdobyły kiedyś władzę?". Na Edycie Lewandowskiej deklaracja ta nie zrobiła najmniejszego wrażenia. Przeszła do kwestii wpływu manifestacji na pandemię. 

Tomasz Sakiewicz ostrzegał widzów Telewizji Polskiej przez powrotem kolejnego lockdownu. Jego zdaniem, drastyczny wzrost zakażeń, jaki miał miejsce od października, został w dużej mierze wywołany Strajkiem Kobiet. - Skończyły się te marsze, skończył się wzrost zakażenia. Ten cały horror wróci - informował Edytę Lewandowską. 

13 listopada grupa zajmująca się weryfikowaniem doniesień medialnych "Demagog" odpowiedziała na pytanie, czy naukowcy wykazali związek pomiędzy protestami w sprawie aborcji a wzrostem zakażeń.

Krystyna Pawłowicz obejrzała fragment Krystyna Pawłowicz obejrzała fragment "Mam Talent" i nie mogła się powstrzymać. Emocjonalna reakcjaCzytaj dalej

 - Według analiz specjalistów z Uniwersytetu Warszawskiego każdego dnia wzrost liczby zakażeń na skutek protestów ulicznych może wynosić ok. 5 tys. osób - podawał premier.

Od informacji natychmiastowo odcięło się Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego. W komunikacie, na który powołuje się "Demagog", protesty nie były uwzględnione jako osobny czynnik przyczyniający się do potencjalnego wzrostu zakażeń. "Nieuprawnione jest stwierdzenie, że z modelu ICM UW wynika, iż protesty uliczne mogą zwiększyć liczbę stwierdzonych przypadków z 25 tys. na 31 tys." - czytamy.

Zobacz także w naszych serwisach:

  1. Wzrasta nasza świadomość w kwestii zdrowia i coraz bardziej o nie dbamy. Ale czy wiemy jak robić to dobrze?
  2. Jakich ryb unikać? Okazuje się, że nie wszystkie są zdrowe
  3. Nie wyrzucaj wyciśniętej cytryny. Ma genialne zastosowanie
  4. Szczegóły tajnego pogrzebu Henryka Gulbinowicza. Na grobie nietypowy wieniec
  5. "Pokaż, że masz jaja". Ostre słowa w stronę Przemysława Czarnka na antenie Polsat News
  6. "Uważaj na głowę". Niesamowita inicjatywa Szpitala Klinicznego w Krakowie
  7. Nagłe wyznanie córki Adama Małysza. Co za zdjęcie
  8. Koniec Układu Słonecznego nastąpi szybciej. Naukowcy się mylili

[Gość wiadomości/Demagog]