Dom samotnej matki na Białołęce. Czy kobiety czeka eksmisja?

Dom samotnej matki na Białołęce. Czy kobiety czeka eksmisja?

Kobiety, prowadzące Dom Samotnej Matki na Białołęce to prawdziwe bohaterki. Kolektywnie dbają o miejsce, w którym żyją, zarabiają dzięki rękodziełu i czują się jak jedna, wielka rodzina. Nie potrzebują pomocy urzędu, ale ten po wielu latach spostrzegł, że zajmowany przez nie budynek jest samowolką budowlaną. Sprawę skomentował dla nas Piotr Ikonowicz.

Jakby tego było mało pojawić się miały roszczenia do terenu. Kobiety obawiają się eksmisji w formie, jaką im do tej pory “proponowano” – związaną z rozdzieleniem i rozrzuceniem po domach, które nie są tym, stworzonym przez nie.

Dom samotnej matki na Białołęce versus urzędnicy

Dom samotnej matki na Białołęce składa się z dwóch budynków. Jeden z nich stoi 20 lat, drugi, 15. Pod koniec czerwca tego roku, mieszkanki domu otrzymały od burmistrza dzielnicy pismo wzywające do “zaprzestania używania i dobrowolne wydanie nieruchomości w terminie 14 dni od otrzymania pisma”.

Dlaczego kobiety miałyby zostać eksmitowane? Po wielu latach urzędnicy zdecydowali, że jeden z dwóch budynków stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia.

Mieszkanki nie wierzą w tę motywację administracji. Co więcej, urzędnicy zapewniali, że każda z nich po eksmisji, zostanie przekierowana do innego domu samotnej matki. Problem polega na tym, że kobiety same zorganizowały sobie miejsce, w którym zamieszkują, stanowią dla siebie przyszywaną rodzinę i nie wyobrażają sobie rozdzielenia.

Nasze rozmówczynie podkreślają, że nie chcą pomocy urzędu, a żeby ten zostawił je w spokoju.

Wie pani, marzy nam się, aby udało się wydzierżawić ten teren i zalegalizować ten budynek, to by było spełnienie wszelkich marzeń, bo tak naprawdę pieniędzy z urzędu nie chcemy żadnych, nigdy nam nie pomagali, nie chcemy też teraz, żeby nam pomagali absolutnie – mówiła nam Pani Iza.

Piotr Ikonowicz: rozdzielanie tych kobiet to zbronia

O skomentowanie sytuacji kobiet z Białołęki poprosiliśmy również Piotra Ikonowicza. Działacz dostrzega w ich kolektywnym działaniu niezwykłą wartość:

Co moim zdaniem miasto powinno zrobić, bo kiedy już miasto powzięło wiadomość, że w tak trudnych warunkach mieszkają samotne matki, to powinno dołożyć wszelkich starań, aby poprawić ich warunki bytowania, więc albo je przenieść do lepszego ośrodka, ale co ważne – przenieść razem a nie rozdzielić, ponieważ te kobiety ratując się w trudnej sytuacji zawiązały pewne więzi, powstała pewna społeczność i rozbijanie takiej społeczności samopomocowej, gdzie one zarabiają pieniądze jakimś rękodziełem itd. byłoby zbrodnią, zwłaszcza, że takiej współpracy w polskim społeczeństwie jest zdecydowanie za mało.

Planowane są dalsze mediacje w sprawie.

Zobacz także