Ranny lis z fermy futerkowej
Źródło:Facebook/Fundacja Viva!
Wszystkie wideo autora Michalina Kobla
Autor Michalina Kobla - 13 Listopada 2019

Dantejskie sceny na fermie futerkowej. Aktywiści proszą o pomoc, właściciel próbuje tuszować sprawę

Fundacja Viva! i aktywiści z Jutro Będzie Futro podjęli kolejną interwencję na fermie futerkowej pod Zambrowem. Po raz pierwszy pojawili się tam rok temu, zaalarmowani zdjęciami, przesłanymi przez mieszkańców. Justyna Andersz-Rychter, autorka reportażu przyznała, że spotkała się wówczas z agresją właściciela. Teraz na miejscu wcale go nie było.

W odpowiedzi na zeszłoroczny materiał, Zygmunt Dąbrowski, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Zambrowie zapewniał, że przyjrzy się sytuacji na farmie. Nic się jednak nie zmieniło.

„Magazyn Ekspresu Reporterów", razem z aktywistami, po raz kolejny pojawił się na fermie. Tym razem agresywny właściciel nie był obecny a o jego absencji poinformowali twórców reportażu, mieszkańcy okolicy.

Kolejne problemy dyrektorki zoo w Poznaniu. Otrzymała absurdalny zarzut karnyKolejne problemy dyrektorki zoo w Poznaniu. Otrzymała absurdalny zarzut karnyCzytaj dalej

- Kilka dni temu mieszkańcy Zambrowa dzwonili do nas i sami prosili o interwencję mówiąc o tym, że te zwierzęta od miesiąca nie są karmione, nikt się nimi nie opiekuje” - mówiła Justyna Andersz-Rychter.

Fundacja Viva! wróciła na fermę pod Zambrowem

Aktywiści na miejscu zastali truchła, brud, rozdeptane szczury i gnijące mięso. Zamknięte w ciasnych klatkach zwierzęta, którym udało się przetrwać, ledwo stawały na łapach. Aktywiści zabrali dwa, znajdujące się w najcięższym stanie, zwierzaki i poinformowali służby.

- Proszę Pana, ja jestem za granicą. Proszę zadzwonić do inspektoratu i nie zawracać mi głowy - powiedział w rozmowie telefonicznej Powiatowy Lekarz Weterynarii.

Inspektor poinformował aktywistów, że ferma ma zostać zlikwidowana do końca roku i nie zamierza przyjeżdżać na miejsce.

W pewnym momencie interwencji, na miejscu pojawił się długo nieobecny właściciel farmy. Zaczął atakować aktywistów metalowym prętem, powiedział, że gdyby mógł, zabiłby. Zaczął rzucać klatką z przerażonym lisem.

- Interweniowaliśmy na fermie: chore lisy, rozdeptane szczury, gnijące mięso, martwe jenoty... ???? Aktywistom Jutro będzie futro i Viva! Interwencje udało się odebrać 2 zwierzęta w najgorszym stanie. Właściciel zaatakował nas metalowym prętem i pięściami! - czytamy na Facebook`u Fundacji Viva!

Aktywiści informują, że podjęto już próby tuszowania sprawy. Dlatego podłączamy się do apelu o nagłaśnienie.

Fundacja Viva!

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News