Screen z filmu "Czterej pancerni i pies". Wesele Gustlika i Honoratki wTrójwsi.. youtube.com/AndrzejSuszkaŹródło: youtube.com/AndrzejSuszka
Wszystkie wideo autora Pamela Obuchowska
Autor Pamela Obuchowska - 17 Stycznia 2020

Kochana gwiazda Czterech pancernych i psa długo dochodziła do siebie po stracie. Wiemy, co się z nią dzisiaj dzieje

Czterej pancerni i pies to popularny i uwielbiany w PRL serial, który powstał na podstawie książki o takim samym tytule. Zna go każdy, kto wychował się w tamtych czasach. Każdy też pamięta serialową Honoratę, czyli aktorkę Barbarę Krafftównę. Wiemy, jak przykro doświadczyło ją życie i co się z nią dzisiaj dzieje. Los był dla niej bezlitosny aż trzykrotnie. - Myślałam, że trzy razy oszaleję z żalu - wyznała niedawno aktorka uwielbiana przez Polaków.

Barbara Krafftówna to wybitna polska aktorka, znana głównie jako niezapomniana i uwielbiana przez Polaków Honorata z popularnego serialu "Czterej pancerni i pies". Była podziwiana za talent, uśmiech i urodę. Dziś kobieta ma już 91 lat i, jak się okazuje, nie miała łatwego życia i wielu powodów do radości. Była bowiem trzykrotnie u progu załamania nerwowego. Pochowała dwóch mężów, a w 2009 roku dowiedziała się, że jej zmarł jej jedyny syn. - Myślałam, że trzy razy oszaleję z żalu - wyznała jakiś czas temu aktorka.

Niezapomniana gwiazda serialu Niezapomniana gwiazda serialu "Czterej pancerni i pies" wspomina swojego męża. Wzruszające słowaCzytaj dalej

Czterej pancerni i pies: Barbara Krafftówna nie miała łatwego życia

Aktorka znana jest z pozytywnego usposobienia, humoru i uśmiechu, który nie schodzi jej z twarzy. Cieszy się opinią kobiety tryskającej energią, szczęściem i śmiechem, zarówno wśród bliskich, jak i fanów. Jednak za tym uśmiechem kryje się też smutek i ból. Barbara Krafftówna dostała bowiem od życia wiele bolesnych ciosów w serce. W 1969 roku odszedł jej pierwszy mąż, aktor Michał Gazda - zginął w wypadku samochodowym, gdyż podczas kierowania autem dostał zawału serca. Było to dla niej cios od życia i bardzo przeżyła tę stratę. Odbiło się to na jej zdrowiu psychicznym.

- Nie mogłam znaleźć sobie miejsca - wspominała aktorka w jednym z wywiadów wiele lat później. Przyznała też, że przy życiu trzymały ją wówczas tylko tabletki uspokajające.

Kilkanaście lat później los znowu brutalnie skrzywdził Barbarę Krafftównę, zabierając jej drugiego męża - Francisco Arnolda Seidera, który był amerykańskiego pochodzenia. Aktorka poślubiła go zaledwie pięć miesięcy przez jego śmiercią. Byli więc świeżo upieczonymi małżonkami, przed którymi stało całe życie wspólnej drogi. Po jakimś czasie Krafftówna w końcu doszła do siebie po żałobie i postanowiła już z nikim więcej się nie wiązać, bo bała się kolejnego ciosu od życia. Uznała, że może nie jest jej dane być czyjąś żoną i może wisi nad nią coś w rodzaju klątwy i przekleństwa, zatem nie warto narażać na śmierć kolejnych mężczyzn.

- Gdy zostałam podwójną wdową, wydawało mi się, że zły los wystarczająco mnie już zranił i wreszcie da mi spokój. Niestety... Okazało się, że najgorsza tragedia była jeszcze przede mną - powiedziała w jednym z wywiadów wywiadzie.

Niestety to nie koniec pasma nieszczęść i mroku w życiu aktorki. Bowiem w 2009 roku Barbara Krafftówna otrzymała kolejną przykrą wiadomość, że nie żyje najważniejszy mężczyżna jej życia, kolejny którego bardzo kochała - jej jedyny syn.

- Nagle jakbym dostała obuchem w łeb - wspomina dziś Krafftówna, dodając, że wciąż nie uporała się ze śmiercią syna i mężów. Życie jej nie oszczędzało, a rany nawet jeśli się zagoją, to pozostawiają blizny...

- Bardzo pomagają pigułki... Z czasem rana się goi, ale blizna pozostaje do końca - wyznała niedawno w jednym z wywiadów 91-letnia aktorka.

ZOBACZ TAKŻE:

1. Poczta Polska pilnie ostrzega swoich klientów. Wielu może paść ofiarą oszustwa

2. W Australii w końcu spadł deszcz. Niestety eksperci przed nim ostrzegają, może być jeszcze gorzej

3. Mieszkasz w Warszawie? Lepiej nie wychodź dziś z domu

4. Powstaje film o ks. Kaczkowskim. Niezwykła charakteryzacja aktora, grającego główną rolę

5. Andrzej Duda przyznał, że nie jest zadowolony ze swojego wyglądu. Planuje metamorfozę

6. Agonia dziecka trwała dniami, z głodu jadło proszek do prania. Jego mama w tym czasie oddawała się haniebnym czynnościom

Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj wtv.pl na: Google News