Brexit. Pixabay/PexelsŹródło: Pixabay/Pexels
Wszystkie wideo autora Anna Dymarczyk
Autor Anna Dymarczyk - 26 Stycznia 2021

Brytyjski artysta żali się na Brexit. Muzycy mają problem z koncertowaniem w Europie

Uznany brytyjski artysta Fish, były lider zespołu Marillion, poskarżył się na skutki Brexitu, które bezpośrednio dotykają artystów. Jak się okazało, wjazd na teren Unii Europejskiej kosztuje ich o wiele więcej i nie wszystkich stać będzie na takie opłaty. Organizatorzy koncertów również zapowiedzieli, że bilety na występy brytyjskich artystów będą droższe ze względu na koszty ponoszone w UE.

  • Nie tylko koronawirus jest problematyczny dla brytyjskich artystów - okazało się, że w związku z Brexitem podniosą się również ceny ich koncertów
  • Wynika to m. in. z opłat, które muszą uiścić opłaty wizowe np. w Holandii, gdzie kosztują one około 250 euro za jedną osobę
  • Przeszkodą mają być również nowe przepisy dotyczące wyjazdów Brytyjczyków do krajów UE oraz możliwości sprzedawania przez nich swoich produktów
  • Droższe będą również koncerty, co zapowiadają już ich organizatorzy

W podobnej sytuacji pod lat są również polscy artyści w Stanach Zjednoczonych. 

Trudna sytuacja po Brexicie. Nowe przepisy zabiją karierę młodych zespołów?

Uznany brytyjski muzyk, Derek William Dick, znany szerzej jako Fish, były lider zespołu Marillion, opowiedział o trudnej sytuacji muzyków w Wielkiej Brytanii, którzy chcieliby koncertować w granicach państw zrzeszonych w Unii Europejskiej. 

- Koncertowy bus został już zatrzymany przez pandemię, a teraz biurokracja przecięła mu opony i wrzuciła piasek do silnika - mówił artysta. Długa lista problemów rozpoczyna się od niezbędnych opłat, które wynikają z opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej - pierwsza z nich związana jest z zakupem „wizy”. W Holandii taka usługa kosztuje 250 funtów za osobę - za ekipę taką, jaką reprezentuje Fish, czyli 10 osób (muzycy i pracownicy techniczni) jednorazowa opłata wyniesie już 2500 funtów. 

Poza Wielką Brytanią artyści mogą według przepisów przebywać już jedynie 180 dni w roku - to oznacza, że jak w przypadku Fisha, który planował na rok 2020 42 koncerty na terenie EU oraz Norwegii i Islandii, będzie on miał o wiele mniej czasu na realizację kolejnych, nie przesuniętych działań. 

Stan zdrowia walczącego o życie Polaka coraz gorszy. Stan zdrowia walczącego o życie Polaka coraz gorszy. "Niestety stan brata się pogorszył"Czytaj dalej

W każdym kraju europejskim trzeba również zarejestrować się jako płatnik VAT, jeśli na miejscu artyści chcą sprzedawać swoje płyty i gadżety. 

Zdaniem Fisha te przepisyzabiją kariery wielu młodych brytyjskich zespołów

- Jak następny młody Iron Maiden, Simple Minds, The Cure czy ośmielę się powiedzieć Marillion zdobędzie teraz na rynek UE? - pytał.

Zespoły z Polski są w podobnej sytuacji

- Rozumiem rozgoryczenie Fisha, które wynika z ograniczenia wolności jaką dawało muzykom z UK uczestnictwo w Unii Europejskiej. My, jako management z Polski z podobnymi ograniczeniami spotykamy się za każdym razem, gdy kontraktujemy koncerty w USA. Oprócz wynagrodzenia za koncert, pokrycia kosztów noclegów, biletów lotniczych organizator pokrywa bardzo wysokie koszty wiz pracowniczych - mówiła Katarzyna Wydra-Chrąchol, która jest menadżerką takich zespołów jak Big Cyc czy Czarno-Czarni. 

- Ściągnięcie zespołu z Polski na polonijny festiwal to wielki ciężar dla budżetu np. chicagowskiego festiwalu Taste of Polonia, gdzie Big Cyc zagrał dwa razy. Konieczna jest wycieczka do ambasady wszystkich członków zespołu i ekipy, stanie w kolejce, rozmowa z przedstawicielami ambasady, ściągnięcie odcisków palców. Dla nas Polaków, ubieganie się o wizy jest zatem czasochłonną procedurą, nie mówiąc już o kosztach. Anglicy powoli zaczynają rozumieć, czym jest Brexit - dodała, opowiadając o swoich doświadczeniach. 

Droższe koncerty dla polskich fanów

Za problemy wynikające z Brexitu zapłacą również fani. 

- Brytyjscy artyści będą teraz dużo drożsi i będą mieli mniej wolnych terminów, bo ograniczać ich będzie dozwolona liczba dni pracy poza UK. Te koszty przeniosą się na promotorów, a co za tym idzie na ceny biletów. Droższy będzie też sprzedawany na koncertach towar: bluzy, koszulki zespołów - poinformował Robert Gajewski, menadżer firmy Kayax, w rozmowie z Wirtualną Polską. 

Nie wiadomo jednak, czy polscy artyści zdołają na tym skorzystać

- Może zapłacić więcej za artystę z UK kosztem rodzimych zespołów, na które nie starczy już środków w bądź co bądź ograniczonym budżecie każdego koncertowego przedsięwzięcia. Może być wręcz tak, że artyście z Wysp nie będzie się opłacało przyjechać do Polski, ze względu na wszystkie logistyczne koszty wokół organizacji koncertu - dodał. 

Jak dodał, po pandemii duże koncerty bez artystów z Wielkiej Brytanii mogą nie sprzedawać się tak dobrze, jak w ostatnich latach - większość wydarzeń będzie jednak bazowała na rodzimych muzykach. 

- Przez pewien czas na pewno powinniśmy myśleć "lokalnie" i wspierać nasz rodzimy rynek koncertowy - mówił Gajewski.

źródło: [wiadomosci.wp.pl]

Artykuły polecane przez redakcję WTV: