bravo. mediadrumworld.com/RachidLotf/@r/Media Drum/East NewsŹródło: mediadrumworld.com/RachidLotf/@r/Media Drum/East News
Wszystkie wideo autora Weronika Szatkowska
Autor Weronika Szatkowska - 18 Stycznia 2021

„W dużym stopniu sama sprowokowałaś tę sytuację”. Artykuł o gwałcie ma pochodzić ze starego Bravo - czyli "victim blaming" lat 90.

Na Facebooku znaleźć można wiele niszowych tematycznie stron. Jedną z nich jest fanpage "Skany ze starego Bravo", gdzie systematycznie wrzucane są artykuły z popularnej w latach 90. gazety dla młodzieży. Dziś pojawiła się jednak treść, która - na szczęście - dotknęła zarówno zarówno mnie, jak i internautów. Skan przedstawia list czytelniczki, która padła ofiarą gwałtu. Bezpośrednio w odpowiedzi ofiara oskarżona jest o sprowokowanie oprawcy.

Nie da się ukryć, że w latach 90., czyli wtedy gdy dorastałam, na porządku dziennym był "slut-shamming", czy wysławianie kultury gwałtu z "victim blamingiem" na czele. Zazwyczaj, kiedy czytałam artykuły w czasopismach dla nastolatek, miałam poczucie niesprawiedliwości, którym nie mogłam się z nikim podzielić. Wszędzie pełno było treści, w których to dziewczyny świadome swojej seksualności, były postrzegane i opisywane jako "puszczalskie". Na szczęście dziś spotykam się z zawstydzaniem kobiet rzadziej, choć i tak zbyt często.

Bez względu na to, czy skan jest prawdziwy - ponieważ istnieje prawdopodobieństwo, że jednak nie - z kulturą gwałtu stykam się od dziecka, co osobiście bardzo mnie boli. Do tej pory notorycznie możemy usłyszeć słowa oczerniające ofiary gwałtu od osób niezwiązanych ze światem polityki i show-biznesu, jak i od tych żyjących w tym światku. Niestety także opinie dotyczące pseudo-kanonu "porządnej kobiety", odbijają się echem i w wielkim świecie mediów, a osoby, które powinny być autorytetem, nadal trywializują temat przemocy seksualnej i wykorzystywania seksualnego. 

Przejdźmy do samego artykułu pod którym odbywa się nadal burzliwa dyskusja. Na pocieszenie reakcja osób, które przeczytały skan, jest taka jakiej można by oczekiwać. 

- Dla mnie to wspaniale obserwować jak czasy zmieniły się - napisała jedna z komentujących.

- Czasy się zmieniają. A fakt, że dziś nie odpisałby w ten sposób z tym ohydnym "victim blamingiem" pokazuje, że nie zawsze są to zmiany na gorsze mimo mojego wrodzonego pesymizmu muszę przyznać - stwierdził komentujący. 

Poniżej treść skanu

ZOSTAŁAM ZGWAŁCONA!
Magda, 14: Moja przyjaciółka przedstawiła mi bardzo sympatycznego chłopca. Następnego dnia Patryk zaprosił mnie do domu. Był sam. Kiedy usiadłam na kanapie, pocałował mnie, a po chwili rozpiął mi bluzkę. Z przerażenia zaczęłam krzyczeć, on jednak zasłonił mi usta ręką i powiedział, że zrobi to szybko i delikatnie. Nie broniłam się zbytnio, ale uważam, że był to gwałt. Nie wiem, jak powiedzieć o tym rodzicom. Boję się, że mogę być w ciąży, zwłaszcza, że nie dostałam jeszcze okresu. Błagam Jacku, pomóż. 

Treść jest wyjątkowo dramatyczna i opisuje nic innego, jak gwałt. Ciężko powiedzieć, czy list był napisany przez czytelniczkę, czy przez redakcję dla zwiększenia poczytności. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli taki artykuł ukazał się w "Bravo", przeczytało go mnóstwo młodych dziewcząt, z których część możliwe, że przeżyła podobną tragedię, a zamiast pomocy zaserwowano im w niewybrednych słowach nic innego, jak "victim blaming", czyli oskarżanie ofiary przemocy seksualnej, zamiast skierowania oczu na oprawcę. Warto zaznaczyć, że ofiara nigdy nie jest winna. W cywilizowanym świecie dziewczyna nie powinna bać się odwiedzać swojego rówieśnika, nie powinna bać się, że może "sprowokować go" strojem, czy swoją postawą. Bo co to właściwie oznacza, "prowokacja"? Oprawca i sprawca przemocy seksualnej mając zwierzęce i przemocowe popędy, jeśli ma w zamiarze wyrządzić komuś krzywdę, zrobi to mimo wszystko - a zrzucanie winy w takiej sytuacji na ofiarę jest co najmniej obrzydliwe. Młoda kobieta ma prawo być ubrana, jak chce, wyglądać, jak chce i zachowywać się, jak chce. W żadnym wypadku nikt nie ma prawa naruszyć jej nietykalności cielesnej, ani wyrządzić jednego z najgorszych możliwych czynów, czyli gwałtu. Mam wciąż nadzieję, że do większości osób w naszym społeczeństwie dotarło to już dawno, choć to tylko moja optymistyczna wizja edukacji w tym zakresie.

Najbardziej wstrząsająca jest odpowiedź rzekomego specjalisty czasopisma. Brzmi ona następująco:

Droga Magdo. Myślę, że w dużym stopniu sprowokowałaś sama tę sytuację, odwiedzając nieznanego Ci chłopca w domu, w dodatku podczas nieobecności jego rodziców. Cóż, stało się. Niech przynajmniej twój list będzie przestrogą dla innych, nadmiernie ufnych dziewcząt. Sądzę, że jedyne wyjście z sytuacji to szczera rozmowa z rodzicami, pomimo twoich obaw przed ich reakcją. Oni przecież cię kochają i chcą dla ciebie jak najlepiej. Porozmawiaj najpierw z mamą, ona na pewno lepiej cię zrozumie. Wspólnie zdecydujecie, jak postąpić wobec chłopca.

bravo

Skan pochodzi z Facebooka: Skany ze starego Bravo, opisany jako: "[nr 24 / 13 - 26 listopada 1997]"

Gdy po raz kolejny czytam tę odpowiedź, nadal przechodzą mnie ciarki. Jak można odpisać w ten sposób 14-letniej dziewczynce, która bezsprzecznie padła ofiarą gwałtu, jest zrozpaczona i błaga o pomoc? Ile ofiar gwałtu, jeśli artykuł faktycznie się ukazał, nie przerwało milczenia, a zostało wbite w poczucie winy? Co trzeba sobą reprezentować, aby wpaść na pomysł, że to nastolatka odwiedzająca kolegę jest winna dramatowi, który odcisnął piętno na całym jej życiu? Przez głowę przelatują mi różne myśli oraz wspomnienia. Ile razy odwiedzałam moich kolegów, rówieśników, a także starszych ode mnie chłopców? Nigdy nie spotkało mnie z ich strony nic niepokojącego. Czy nie powinnam odwiedzać kolegów w wieku nastoletnim, gdy byli sami w domu? Czy jeśli, którykolwiek z nich by mnie skrzywdził, to ja byłabym winna, bo spotkałam się z inną osobą w moim wieku? Czy wykazywałam się nieodpowiedzialnością, bo nie unikałam spotkań towarzyskich i nie sortowałam znajomych na "chłopców i dziewczynki", a do tych pierwszych przychodziłam, kiedy spędzali samotne wieczory? Myślę, że na podobne przemyślenia zebrałabym się, czytając to również w wieku nastoletnim, ale teraz na szczęście mogę się tym podzielić.

Oczywiście w dzieciństwie otrzymałam "starter pack", jak nie narazić się na niebezpieczeństwo ze strony potencjalnych sprawców gwałtu i przemocy seksualnej. Należy pamiętać, że wtedy obyczajowość też była zupełnie inna. Ludzi nie uczono, że powinno się nie gwałcić, tylko jak nie zostać zgwałconym. Pedofilów czy gwałcicieli opisywało się przede wszystkim jako poukrywanych w piwnicy mężczyzn po 50 r.ż., chcących pokazać dzieciom małe kotki. Dziś wiem, że sprawcą gwałtu i wykorzystywania seksualnego bardzo często są tzw. przyjaciele rodziny, czy osoby, które z założenia powinny być "bliskie". Teraz z czystym sumieniem możemy zamknąć etap ciemnoty lat 90. z wielką ulgą i zrobić wszystko, aby "victim blaming" piętnować. Także jeśli zdarzy nam się zobaczyć podobne przejawy oczerniania ofiary, nie bójmy się o tym mówić, nie bójmy się tego krytykować głośno i otwarcie - bo dzięki temu być może zmienimy teraźniejszość i nasze realia. Rozumiem już też, dlaczego rodzice wyrywali mi strony z czasopism dla młodzieży. Wiele mnie ominęło, ale może to całe szczęście.